"BednarSzok" był Niezależnym Internetowym Serwisem Informacyjnym poświęconym Zespołowi Szkół "Bednarska". Działał w latach 1999-2006.
Poniższe informacje prezentowane są wyłącznie dla celów archiwalnych.
 
Szukasz oficjalnej strony Bednarskiej? www.bednarska.edu.pl
31.05.2026, imieniny Anieli, Feliksa, Kamili
BednarSzok >> Gdzie trafią Trzynastki?

Newsy


Gdzie trafią Trzynastki?
by Jasiek Wasilewski & k [23.06.2004]
[Raszyńska]Dzisiaj rano, około godziny 11.00 niektórzy uczniowie z rocznika Trzynastek, których nazwiska były wywieszone na liście zakwalifikowanych na Bednarską dowiedzieli się, że są zapisani na liście osób idących do klasy z rozszerzonymi językami (klasa znajdować się będzie na Raszyńskiej). Większość z nich nie deklarowała uprzednio chęci uczenia się w takiej klasie. Już wczoraj kilka z tych osób, wiedząc, że idą na Bednarską, zrezygnowało z kandydowania do innych szkół. Dziś okazało się, że mają do wyboru tylko naukę w klasie do której nie chcą iść.
Część tych osób znajduje się poniżej progu liczby uczniów mogących się pomieścić na Bednarskiej (88 osób), więc szkoła okazała dobrą wolę kwalifikując ich do tej klasy (pozostaje jednak pytanie dlaczego nic im wcześniej nie powiedziano). Jednak druga część została zapisana na listę tylko dlatego, że ma dobre oceny z języków i szkole zależy na mocnej klasie. Wciąż nie wiadomo jednak dlaczego na tę listę zostały wybrane akurat te osoby, ponieważ są uczniowie, którzy mają jeszcze lepsze wyniki z języków.
Pani Dyrektor Krystyna Starczewska rozmawiała z niektórymi spośród uczniów, którzy dostali się tylko do klasy językowej, próbując przekonać ich, że pójście do tej klasy okaże się dla nich korzystne. Duża część uczniów pozostala nieprzekonana.
Jednemu chłopakowi powiedziano, że znalazł się na liście przypadkiem (według zainteresowanych uczniów dużo innych osób również znalazło się tam przypadkiem, ponieważ nie zgłaszło chęci uczenia się w klasie językowej) i skreślono go z listy. Innym osobom, które równiez chciały się wypisać, pani Korulska powiedziała, żeby sobie zdawały sprawę, że w ten sposób zabierają komuś miejsce.
Jedna osoba popłakała się, ponieważ nie pozostawiono jej praktycznie żadnego wyboru i musi iść tam, gdzie nie chce. Reszta nerwowo dzwoni do rodziców.

Sprostowanie, a właściwie uzupełnienie:
Lista, która została wywieszona we wtorek nie była listą osób przyjętych na Bednarską, a jedynie listą osób przyjętych do liceum (w tym klasy językowej). Więc uczniowie powinni sobie zdawać sprawę, ze nie wszyscy pójdą na Bednarską z powodu braku miejsc i nie wszyscy dostaną się tam gdzie chcieli. Gdyby te osoby nie zostały zakwalifikowane do klasy językowej, w ogóle nie dostałyby się do naszego liceum. Bezpieczniej więc było by dla wszystkich nie rezygnować z ubiegania się o miejsce w innych liceach zdając sobie sprawę, ze niekonieczni pójdzie się do tej klasy, ktorą się wybrało.
Już dzisiaj na tablicy ogłoszeń wiszą nowe listy: lista osób przyjętych na Bednarską (88 uczniów) oraz lista osób przyjętych do liceum na Raszyńskiej (24 uczniów). Rezerwowej listy osób nie wywieszono od razu, jednak teraz już jest.


K   O   M   E   N   T   A   R   Z   E
[tożsamość niepotwierdzona]Moim zdaniem to jest straszne. Duch Bednarskiej?

Za jakiś czas powinno się pojawić uzupełnienie i świeższe fakty.
nadesłał Jasiek dnia 23-06-2004, 13:49
[tożsamość niepotwierdzona]Jako, że pewnie już przyjechali na Rasz rodzice, sytuacja może zmieniać się co chwila.
nadesłał k dnia 23-06-2004, 13:58
[tożsamość niepotwierdzona]Laboga.
Ale to było oczywiste już trzy lata temu. Niestety.
nadesłał Pinomc dnia 23-06-2004, 16:04
[tożsamość niepotwierdzona]Paranoja... Bur*del jak w zeszłym roku... Czy szkoła nie może nabrać doświadczenia? Po TRAGICZNYM zakończeniu roku w zeszłym roku, szkoła wogóle nic się nie poprawiła. Smutne...
nadesłał -=spansz=- dnia 23-06-2004, 16:55
[tożsamość niepotwierdzona]Ale chyba jeżeli ktoś ma dużo punktów, a chce na Bednarską, to chyba ma do tego prawo i nikt nie ma prawa na siłę umieszczać go w klasie na Raszyńskiej, a na Bednarską posyłać innych z mniejszą ilością punktów. Niech ktoś to wyjśni!!!
nadesłał ??? dnia 23-06-2004, 16:59
[tożsamość niepotwierdzona]Po wczorajszym wywieszeniu wyników nikt nie miał pojęcia, że to jeszcze nie koniec rekrutacji 13. Jak się okazało 22 z 110 osób muszą iść na rozszerzony angielski inaczej odpadają z całej Bednarskiej. Oczywiście są to uczniowie posiadający najmniej punktów na liście przyjętych. Szkoda tylko, że uczniowie nie zostali uprzedzeni wcześniej, że do szkoły ma być przyjęte nie 110 osób jak to było wiadome do wczoraj, ale jednak 88. Dlaczego w takim razie wywieszono listę przyjętych? Gdybyśmy wiedzieli wcześniej, może nie zostawialibyśmy dokumentów na Bednarskiej, lecz składali je gdzie indziej, do klas, które pokrywałyby się z naszymi zainteresowaniami. Znalazłam się w tym gronie przypadkiem (podobno zgłaszałam chęć pójścia do tej klasy, o czym o dziwo nie wiedziałam), lecz przez pierwsze kilkanaście minut wszyscy byliśmy przekonani, że jesteśmy w gronie 22 osób, które dostały najmniej punktów. Jak się później okazało ja miałam tyle szczęścia, że spokojnie mieściłam się w 88 przyjętych na swój profil. Niestety o tym dowiedziałam się dopiero po godzinie bólu serca (mam arytmię). Wersja wydarzeń zmieniała się, co kilkanaście minut co było przerażające. Pani dyrektor powiedziała mi, sporo później, że była to jedynie propozycja, (czy nie można było od tego zacząć rozmowy i oszczędzić stresu przynajmniej kilku osobom, które znalazły się w bardzo podobnym położeniu co ja?) Drugie pytanie: niby, czemu mielibyśmy zmieniać profil tak nagle, skoro nie zdecydowaliśmy się na niego wcześniej? (Strzeżcie się przyszłe roczniki! Gdy będziecie wybierać rozszerzoną biologię, w dzień przed końcem roku może się okazać, że musicie rozszerzać j.polski!)
Co więcej zadziwiający jest wybór osób do felernej klasy. Jedna z dziewczyn, mająca bardzo niska ocenę z angielskiego i znajdująca się powyżej 88 miejsca nie wyrażająca chęci pojęcia do tej klasy została zaproszona na rozmowę. Zadziwiający jest tez fakt, że chłopak, który ma od trzech lat czerwony pasek, jest miły i koleżeński, nienajgorzej napisał egzamin ma kłopot z dostaniem się do szkoły, gdy np. ja ze sporo niższa średnia jestem przyjęta bez problemu (nie wydaje mi się, aby w naszych zachowaniach była tak kolosalna różnica!). Może w takim wypadku wypadałoby ujawnić nasze wyniki? Ach i nie zapomnijmy o ludziach którzy jednak chcieli iść na rozszerzony angielski. Co z nimi? Zastąpią miejsca osób z końca listy? Wejdą na niechciane profile? I dlaczego ludzie, którzy wcześniej zdeklarowali się a potem 3 dni przed końcem roku wycofali z felernej klasy nie ponoszą żadnych konsekwencji? Czy to fair? Ta klasa nie miała być napiętnowaniem, ale po dzisiejszym dniu z pewnością taką się stanie. Nawet, jeśli 22 osoby odpadną, pamiętajmy, że zawsze ktoś będzie na końcu listy. Kto wie czy nie ty dowiesz się jutro, że jednak nie będziesz w przyszłym roku na Bednarskiej choć wczoraj mówiono ci co innego?
nadesłała Ola z Evenementu dnia 23-06-2004, 17:02
[tożsamość niepotwierdzona]Czytam i czytam i chciałem się spytac niektórych: czy tu objawił się właśnie duch Bednarskiej? Idee idee idee... Każda idea idzie się za przeproszeniem j...ć jeśli nie ma za nią wsparcia organizacyjnego. Tylko to chciałem powiedzieć różnym zwolennikom "idei bez organizacji" z którymi zdarzało mi się toczyć tu bój (na słowa oczywiście;))
nadesłał Dominik M. dnia 23-06-2004, 17:18
[tożsamość niepotwierdzona]buahahahah powtorka z zeszlego roku ? :D Choc tym razem byly (prawie) jasne wymogi[1/3 punktacji to opinie nauczycieli o_O ], ktore trzeba bylo spelnic, by dostac sie do liceum na Bednarskiej, to jednak wszystko niezawodnie zawiodlo :>. GJ all...
nadesłał ble dnia 23-06-2004, 18:22
[tożsamość niepotwierdzona]??? -> na Bednarskiej jest tylko 88 miejsc, a w tym budynku chcieli by sie uczyc (afaik) wszyscy. Jednym slowem 22 osoby MUSZA zostac na Raszynskiej.
nadesłał ble dnia 23-06-2004, 18:32
[tożsamość niepotwierdzona]Dygresja:
Dominik M. [
zwolennikom "idei bez organizacji"
]
Czasami (pojedyńczym, wyjątkowym osoba (do nich chyba nie należe)) udaje się to znakomicie. Chociaż dokładniej rzecz biorąc organizacje "spychają" na podświadomość :)
nadesłała sarmata dnia 23-06-2004, 19:26
[tożsamość niepotwierdzona].'.'.'.'.'.'.'.'..'..'........
ttno umierajacych idei ;)
nadesłał chlebi dnia 23-06-2004, 19:35
[tożsamość niepotwierdzona]hmm szczerze to zaczynam sie wlasnie obawiac czy trafie tam gdzie chcialam...

nadesłał heh dnia 23-06-2004, 20:15
[tożsamość niepotwierdzona]Nie,nie, nie i jeszcze raz nie. Byłam przy całym tym zamieszaniu i nie zghadzam się z niektórymi wypowiedziami(może nie mam racji),ale odnosząc się do wypowiedzi Oli z Evenementu, uważam że nie we wszystkim mogłabym się z nią zgodzić. "Jak się okazało 22 z 110 osób muszą iść na rozszerzony angielski inaczej odpadają z całej Bednarskiej"-nie odpadają osoby, które były na liście do klasy z angielskim, lecz z głównej listy(przyjęci na bednarska) przechodzą osoby, które mają najsłabsze wyniki na listę rezerwową.(nie wiemy które, ponieważ lista jest alfabetyczna, równie dobrzre może być to najbliższa koleżanka, kolega)
"Jedna z dziewczyn, mająca bardzo niska ocenę z angielskiego i znajdująca się powyżej 88 miejsca nie wyrażająca chęci pojęcia do tej klasy została zaproszona na rozmowę." i bardzo dobrze, jeśli jest powyżej 88 miejsca to jest obawa że bedzie co raz niżej jeśli uczniowie będą się dalej wycofywać więc ma szansę zostać właśnie w tej klasie z językiem angielskim. Uważam,że wykorzystanie wolnych miejsc w klasie angielskiej przez uczniów którzy włąsnie się znaleźli na liście rezerwowych lub już na niej byli, jest dobrym pomysłem tym bardziej jeśli miejsca są proponowane osobom z niskimi ocenami z angielskiego.
Zgadzam się z tym, że faktycznie nie zostaliśmi powiadomieni o tym, że znajdujemy się na liście do klasy z angielskim(ja dowiedziałam się całkiem przypadkowo), dziwi mnie że dyrekcja wzięła pod uwagę nasze odpowiedzi z wstępnej, orjętacyjnej ankiety w pierwszym półroczu, często było tak że zaznaczaliśmy na wszelki wypadek klasę z angielskim, ale trudno było podjąć wiążącą decyzję jeśli nie wiedzieliśmy oniej nic oprócz tego,że są plany aby powstałą. Dlatego uważam, że dyrekcja powinna wziąć pod uwagę podania właśnie do tej klasy, które mieliśmy składać do 12 zeszłego wtorku, tak jak powiedziała nam pani Hania Kobylińska. Jeśli rzeczywiście było by tak, nie mielibyśmy tak strasznego bałaganu, zamieszania, w niektórych momrentach płaczu jaki dział się dzisiaj.
nadesłał [pusty] dnia 23-06-2004, 20:59
[tożsamość niepotwierdzona]Ten [pusty] to ja AMFR
nadesłał amfr dnia 23-06-2004, 21:05
[tożsamość niepotwierdzona]Przecież to jest zwykły przekręt.

Jak źle pójdzie to jeszcze tylko jutro będę obywatelem, więc co ja się denerwuję takimi sprawami?;-)
nadesłał Jasiek dnia 23-06-2004, 21:42
[tożsamość niepotwierdzona]a czy ktoś pomyślał o tych osobach, które naprawdę, z własnego nieprzymuszonego wyboru chciały sie dostać do tej klasy?! - np. ja.
teraz też nie wiem ani czy ta klasa powstanie, ani czy będzie spełniała wymogi prawdziwej klasy językowej. bo jezeli do nij wciśnie sie wszystkie osoby najsłabsze to nici z uczenia sie w niej dla mocniejszych.
wcale nie jestem tu za wyrzuceniem ze szkoły tych poniżej progu, szkoła powinna o nich pomyśleć zanim przyjęto 7 klas do gimnazjum. Poza tym sama pani Kobylińska zapowiadała, że jak ktoś nie będzie sobie radził w klasie z angielskim to poprostu zostanie z niej usunięty, więc nie można do niej wrzucić wszystkich, dla których nie ma miejsca.
ps. słyszałam nawet teorię na ten temat, że jak się jednak nie zgłosi wystarczająca liczba osób to zamiast klasy z angielskiem zostanie stworzona klasa wszystkich, którzy normalnie by sie nie dostali na bednarską. no i co ja i jeszcze kilka osób w podobnej sytuacji mam zrobić? składać papiery do tej szkoły czy gdzie indziej (przynajmniej tam nie ma takiego zamiesznia...)?
nadesłała to ja dnia 23-06-2004, 22:05
[tożsamość niepotwierdzona]Na mój mały rozum, to tu jest znowu jakiś efet szkoły- bur.. bałaganu. Otóz chciałem tam iść, a teraz nie wiem. Bo jak tam idą rezerwowi to nie obrazając ich poziom będzie niższy, a mi zalezy na poziomie nauczania. I CO JA MAM TERAZ ZROBIĆ DO LICHA?!
nadesłał yo! dnia 23-06-2004, 22:22
[tożsamość niepotwierdzona]no to ja jestem w takiej samej sytuacji...

nadesłała to ja dnia 23-06-2004, 22:26
[tożsamość niepotwierdzona]udac sie do wladz odpowiedzialnych za zamieszanie i podziekowac z calego serca, wreczyc podrecznik malego balaganiarza i zaspiewac jakis ladny wierszyk ulozony z tej okazji...
nadesłał absurd dnia 23-06-2004, 22:45
[tożsamość niepotwierdzona]Czuje ze bałagan jak istnial tak istnieje nadal, liste wywieszono, nikt sie nie buntował ,ale nagle ta klasa? o co chodzi? czy dyrekcja nie ma innych metod? moze dobrze by bylo powiadomic uczniów o tej innowacji? nie! po co ?! ludzie sie cieszą,stres opada i tu nagle ... prosze dyrekcjo jeden balagan wystarczy(zeszly rok), oszczędzcie ten rocznik. są wakacje,nie psujcie ich tak jak zrobiliscie ludziom w zeszlym roku.
nadesłał Zygmunt dnia 23-06-2004, 23:23
[tożsamość niepotwierdzona]W newsie pojawiło się pewnego rodzaju sprostowanie.

(Mam nadzieję, że nic nie pokręciłem za bardzo, ale jestem aktualnie pod silnym wpływem melisy. W razie czego poprawię.)

Uważam jednak, że Dyrekcja powinna WYRAŹNIE dać do zrozumienia jak wygląda sytuacja, tak aby nie dochodziło do tego rodzaju nieporozumień oraz krzywd osób, ktore chciały pójść gdzie indziej.
nadesłał Jasiek dnia 24-06-2004, 14:08
[tożsamość niepotwierdzona]Można tak było zrobić od razu i nie byłoby nieporozumień, ale tutaj zawsze musi być nakręcone, ech. Ja w każdym razie się dostałem :)
nadesłał kometa dnia 24-06-2004, 14:36
[tożsamość niepotwierdzona]To w tym roku nie przyjmowano na IB? A moze ta klasa z rozszerzonym angielskim ma przygotowac do IB...?
nadesłał niedoinformowany dnia 24-06-2004, 17:51
[tożsamość niepotwierdzona]Nie, IB to zupełnie inna para kaloszy.
nadesłał k dnia 24-06-2004, 21:16
[tożsamość niepotwierdzona]A, przepraszam, gdzie Krysia zamierza upchnąć obok ibo jeszcze ogromną klasę językową? W koszu na śmieci? Czy byłym gabinecie peGalli?
nadesłał Pinomc dnia 24-06-2004, 21:46
[tożsamość niepotwierdzona]Co wy chcecie od dyrekcji? Zapytajcie panią K. czy nawet panią S. o cokolwiek ze spraw organizacyjnych a parę tygodni później przekonacie się, że w rzeczywistości wszystko wygląda zupełnie inaczej.
Taka smutna dola B - nikt nic nie wie...
SARMATA - co ty wygadujesz?! Pomyśl zanim coś napiszesz...
nadesłał manxz dnia 24-06-2004, 22:20
[tożsamość niepotwierdzona]Jak to gdzie?
Z raszu odchodzi 8 klas, a przychodzi 7 (cztery gimnazjum, 2 IB i jedna językowa licealna). Miejsca ci u nas (was :) dostatek.
nadesłał kometa dnia 24-06-2004, 23:35
[tożsamość niepotwierdzona]odchodzi 7, a nie 8
nadesłał - dnia 25-06-2004, 07:17
[tożsamość niepotwierdzona]Właśnie 8. Trzynastki + Abacabana
nadesłał k dnia 25-06-2004, 07:33
[tożsamość niepotwierdzona]zasada jest prosta: jeżeli nie wywiesza się listy z wynikami to najprawdopodobniej przyjęcia nie odbyły się według wyników tylko według uznanie. Inaczej wyniki byłyby podane i o żadne przykrości tu nie może chodzić, bo przecież ludzie się znają i wiedzą jak kto się uczy i jaki jest. A nawet jeżeli, to chyba pewność, że wszystko odbyło się uczciwie i zgodnie z przyjętymi zasadami jest ważniejsza
nadesłał qwerty dnia 25-06-2004, 07:39
[tożsamość niepotwierdzona]Czy ktoś jeszcze łudzi się, że jakikolwiek "duch", którym wszyscy szafują bez umiaru, istnieje pod rządami dyktatorkimi K.S.
Łukaszenka to pikuś!
nadesłał mkb dnia 25-06-2004, 09:31
[tożsamość niepotwierdzona]przez te komentarze w któymś momencie przewija się sugestia, jakoby na raszyńskiej brakowalo sal- czy ktokolwiek mółby się do tego odnieść, i podać jakieś konkretne info?
P.S.5-6 lat temu brakowało sal na bednarskiej, i stad raszyńska....
nadesłał Antoni T dnia 25-06-2004, 10:29
[tożsamość niepotwierdzona]Rozumiem rozgoryczenie, ale wypowiedź mkb była po prostu obraźliwa.
nadesłał Pinomc dnia 25-06-2004, 10:31
[tożsamość niepotwierdzona]Qwerty - Nigdy w tej szkole przy wynikach nie wywieszano ilości punktów i uważam, że jest to jedyne słuszne rozwiązanie.
Zresztą zupełnie jawnie 1/3 tych punktów to opinie nauczycieli o uczniuróżne, więc nawet nie było by po co oszukiwać. I czy zaufanie, które kiedyś było w tej Szkole, już zupełnie znikneło?
nadesłał Ludwik dnia 25-06-2004, 10:59
[tożsamość niepotwierdzona]Pinomc, chyba jednak nie wiesz jak wyglądają sprawy naprawdę. A może to i lepiej. To są tematy tak przykre, że po co sobie psuć humor przed wakacjami.
nadesłał mkb dnia 25-06-2004, 11:23
[tożsamość niepotwierdzona]Acha, jeszcze jedno.
Od Krzysia Sikory usłyszałem, że uczniów nie poinformowano, do której szkoły mają iść, żeby uniknąć nieprzyjemnej sytuacji: „ty jesteś gorszy, więc idziesz tam”. Przewidywano, że jeszcze sporo może się zmienić i takie rozmowy mogą się w dużej części okazać niepotrzebne.

Ale ja się zastanawiam dlaczego w takim razie W OGÓLE tworzy się klasę z „gorszymi”. Wiem, że parę osób, które dostało się do tej klasy, ma wątpliwości czy na pewno chce tam iść, skoro to będzie takie zbiorowisko tych, którzy się nie dostali (a przynajmniej tych z najmniejszą ilością punktów).

nadesłał Jasiek dnia 25-06-2004, 13:26
[tożsamość niepotwierdzona]Precedens Abacabany :]
nadesłał Pinomc dnia 25-06-2004, 20:53
[tożsamość niepotwierdzona]Słuchajcie trzeba coś z tym zrobić! BO jeśli szkoła nie potrafi sobie poradzić jako duza szkoła to ograniczyć nabór do 50 osób an rocznik i tyle, anie moloch robic
nadesłał yo! dnia 26-06-2004, 00:58
[tożsamość niepotwierdzona]To jest tak zagmatwane, że trzeba kilka razy przeczytać news i komentarze, by cokolwiek zrozumieć, jako osoba niezamieszana.
Hm.
A co było rok temu?
nadesłała Finka dnia 26-06-2004, 17:50
[tożsamość niepotwierdzona]"Osoba niezamieszana" ;-D
nadesłał Jasiek dnia 26-06-2004, 18:08
[tożsamość niepotwierdzona]a o 'sukcesach' egzaminacyjnych nie piszecie? nie pochwalicie się jak 'znakomicie' one wam poszły? no, no...
nadesłała oolga dnia 27-06-2004, 18:39
[tożsamość niepotwierdzona]??

Przeczytaj Idee Wychowawcze...:-)
nadesłał k dnia 27-06-2004, 19:34
[tożsamość niepotwierdzona]lista została ustawiona alfabetycznie, zgodnie z tym, co Ludwik napisał - nikt w tej szkole nigdy nie podawał do publicznej wiadomości wyników egzaminu. Nie znaczy to jednak, że wyniki nie istnieją - każdy zainteresowany mogl pojsc do p. Korulskiej i zoboczyc punkty w kazdej z trzech kategorii - sredniej ocen, opinii nauczycieli i egzaminu gimnazjalnego. Bledem bylo rzeczywiscie postawienie cholernej kreski "za nisko", czyli nie po 88 osobie, tylko po 112. Trzeba bylo od razu powiedziec - dla tych jest miejsce na Bednarskiej - zgodnie z kryteriami znanymi wszystkim od pazdziernika 2003 - a dla pozostalych, sorki, albo w klasie jezykowej albo w innej szkole... Pewnie i tak zaraz ktos powie, ze byloby to dranstwo i o 22 osoby wiecej byloby zalamane wywieszona lista, ale przynajmniej byloby to czyste i sprawiedliwe dranstwo - kryteria byly jasne i znane wszystkim - a przy wszelkiego rodzaju kryteriach jedni sie w nich mieszcza a inni nie. Takie jest niestety podle zycie i nie zawsze mozana tej podlosci uniknac. Tak wiec oskarzanie pan Starczewskiej i Korulskiej o kierowanie sie wylacznie wlasnym widzi-mi-sie jest oszczerstwem. Wiem o czym pisze , bo bralem w tym wszystkim udzial... Jeszcze jedna wina Szkoly jest, jak sadze, zbytnia poblazliwosc w kwestii trzymania sie raz podjetych decyzji i zlozonych przez uczniow deklaracji kto chce isc do IB, kto do klasy jezykowej, a kto do wogole innej szkoly. Gdyby niektorzy z was nie zmieniali, lub nie probowali zmieniac decyzji po obejrzeniu listy, kierujac sie czesto wzgledami czysto TOWARZYSKIMI, byloby znacznie mniejsze zamieszanie, mniej lez i mniej rwania wlosow z glowy... Ale to tylko moja prywatna opinia i nic wiecej.
nadesłał maczałem w tym palce... dnia 27-06-2004, 20:41
[tożsamość niepotwierdzona]Wyjaśniam.Klasa z rozszerzonym angielskim nie jest klasą gorszą ani "zbiorowiskiem z niską liczbą punktów". Powstała dlatego, ze zimą 17 uczniów zadeklarowało chęc bycia w niej; część z nich zmieniła zdanie w ostatniej chwili. Pozostało 13,o bardzo dobrych wynikach,w tym osoba o najwyższej średniej w całej szkole. Dwie osoby to cudzoziemcy. Pozostałe 9 miejsc zaoferowaliśy osobom, które nie dostałyby sie na Bednarską, uwzględniając ich poziom angielskiego.Będa dwie grupy językowe o zróżnicowanym poziomie. Program przygotowany przez H. Kobylińską jest bardzo atrakcyjny. Wszyscy wielokrotnie, począwszy od lutego, byli informowani o tym, że jedna z klas będzie na Raszyńskiej - tylko po to, by stworzyc więcej miejsc w szkole. W tej klasie uczyc będą ci sami nauczyciele co na bbednarskiej (Marta Makowiecka, Jaś Piotruś Laskowski, Adam Lipszyc,Ela Lewandowska, Hanna Kobylińska, Ela Abłamowicz). Ola z ewnementu najwyrażniej nie była na zebraniu dla klas trzecich, kiedy podano listę przyjętych do szkoły, gdzie wyraźnie powiedziałyśy (Krystyna Starczewska, Hania Kobylińska i ja) , że lista przyjętych obejmuje 88 + 22.Lista rezerwowa wisi. osobiście żałuję, ze nie zrobiliśmy listy rezerwowej złożonej z 36 osób, zamiast szukac rozwiązań korzystnych dla uczniów.W tej chwili ci, którzy sa na rezerwie maja szanse dostać się do szkoy,ponieważ sporo osób składa papiery gdzie indziej - ale uczniowie wolą się oburzać, krytykowac etc zamisat dostrzec szansę dla siebie czy swoich kolegów.
nadesłała Ewa Korulska dnia 27-06-2004, 20:51
[tożsamość niepotwierdzona]Miło widzieć nauczycielski głos w tej całej dyskuscji.. Czy to znaczy, że też powinienem się był podpisać nie "maczełem w tym palce...", tylko nazwiskiem? Pewnie tak, ale kiedys zarzekalem sie, że nie będę juz tu nic dopisywał... I gdzie moje zasady i mocne postanowienia?..
nadesłał Rafał Fanti dnia 27-06-2004, 21:25
[tożsamość niepotwierdzona]to wy nie wiecie ze to wszystko przekret??? jestescie slepi ???zrobili was w konia bo im tylko zalezy na kasie waszych starych!!!!!! powinniscie zwolac komisje z rodzicow i dokladnie sprawdzic kto i jak dostal sie no i jakie ma koneksje !!!!!! to nie jest demokratyczna szkola musicie uwazac!!!! zaczyna sie prywata a oddzielenie od bednarskiej ma sluzyc tylko temu aby sobie polknac wiekrza ilosc kasy i to waszej kasy!!!!!
nadesłał stochacy dnia 27-06-2004, 21:28
[tożsamość niepotwierdzona]"Część tych osób znajduje się poniżej progu liczby uczniów mogących się pomieścić na Bednarskiej (88 osób), więc szkoła okazała dobrą wolę kwalifikując ich do tej klasy"

Tak pro forma: Tu NAPRAWDĘ nie ma ironii czy wyrzutów, rozumiemy(Jasiek i ja), że te osoby nie dostałyby się na Bednarską.
nadesłał k dnia 27-06-2004, 21:29
[tożsamość niepotwierdzona]stochacy! o czym ty wogole piszesz?!!
nadesłał Rafał Fanti dnia 27-06-2004, 21:34
[tożsamość niepotwierdzona] to nie tak ja wiem jak to wyglada ale boje sie otwarcie o tym mowic!!!!! zalezy mi na pracy!!!!ale zwracam wam uwage na to co sie dzieje i jak to zaczyna wygladac!!!!to bylo z gory zalozone!!!!wyleci tyle i tyle ale wyciagnac od nich kase trzeba do konca!!!!!! szlag mnie trafia!!!na to co sie zaczelo wyrabiac!!!!
nadesłał stochacy dnia 27-06-2004, 21:37
[tożsamość niepotwierdzona] a to rafale ty nie wiesz?? czy tylko palisz glupa?? no nie wieze ze jetes slepy ale rozumiem ze tez sie boisz pisac mowic itp......zaloguj sie pod innym nickiem kiedys i pogadaj tak naprawde!!!pozdrawiam!!!!!K
nadesłał stochacy dnia 27-06-2004, 21:40
[tożsamość niepotwierdzona]jasne! bredzisz, czlowieku i tyle! Szkoda, ze nawet nie masz odwagi podpisac sie wlasnym nazwiskiem... jak by cie wylali, to przeciez zawsze sa jeszcze sady pracy i takie tam, wiec czego sie boisz? jeszcze bys zostal bojownikiem za sprawe i odszkodowanie bys od tej podlej i zlej szkoly wyszarpal. Rozumiem, ze twoje komentarze to tylko kapitalny zart! Brawo! Prawie uwiezylem, ze wiesz o czym piszesz!
nadesłał Rafał Fanti dnia 27-06-2004, 21:42
[tożsamość niepotwierdzona]Nie, moj drogi stochacy, nie boje sie, bo wiem o czym pisze! Nie mam nic do ukrycia, a co mysle, juz napisalem. Jak masz ochote to zadzwon, umowimy sie i pogadamy, twarza w twarz, a nie przez te bezduszna maszyne! Moj numer telefonu mozesz dostac w sekretariacie, jezeli go nie masz...
nadesłał Rafał Fanti dnia 27-06-2004, 21:45
[tożsamość niepotwierdzona] mam drogi Rafale telefon do ciebie bojownikiem nie chce zostac a w pracy chce bys tylko szlag mnie trafia na to wsstko a uwiez mi wiem jak sie postepuje u nas w szkole z ludzmi!!! i wiem o czym pisze !!!!!do diaska!!!! jestes tym z ludzi na raszynskiej ktorym zalezy na edukacji tych mlodych ludzi i zawsze cbede chylil czola przed toba!!!!!!!!ale sa tez inni co maja za cel wlasny interes!!! i to jest kwintesencja tego co napisalem,am a fakt brak mi odwagi pisac o tym pod wlasnym nazwiskiem!!!!mam rodzine i pieniadze mi sa potrzebne!!!!
nadesłał stochacy dnia 27-06-2004, 22:01
[tożsamość niepotwierdzona]to moze zadzwon to pogadamy, bo to chyba nie miejsce na to...
nadesłał Rafał Fanti dnia 27-06-2004, 22:04
[tożsamość niepotwierdzona]O rany koguta.
nadesłał ^ dnia 28-06-2004, 00:26
[tożsamość niepotwierdzona]Ale numer. Panie stochacy, powiem tak bo do nauczyciela trza nmiec szacuneczek, niech Pan anpisze na czym polega przekręt!
nadesłał yo! dnia 28-06-2004, 01:23
[tożsamość niepotwierdzona]Dlaczego tak często z powodu niedoinformowania robi się głośna afera z burzliwą dyskusją ??? Dlaczego do każdego ważniejszego ogłoszenia trzeba poźniej dodawać sprostowanie, gdyż pierwotna wersja jest nie jasna ??? Tak było z afera moczowa i tak jest teraz!!! czyżby nikt nie potrafił już wyjaśnić jednaj sprawy raz a porządnie ??? Czy musi się ona wlec przez dni, tygodnie (a czasem i miesięce)???Dlaczego???
nadesłała zdziwiona dnia 28-06-2004, 22:32
[tożsamość niepotwierdzona]Dlaczego? Gdyz nie istnieje zaden kanal przeplywu informacji miedzy dyrekcja a uczniami. Jest tylko BednarSzok. Gdyby nie on, to w ogole nie docieralyby do uczniow te wszystkie informacje, dlatego jest blogoslawienstwem.
nadesłał toON! dnia 28-06-2004, 23:03
[tożsamość niepotwierdzona]Hehe - jak Bednarszok jest błogosławieństwem to może kanonizujmy Ludwika?;))
To nie jest złośliwe - tak tylko mi przyszło do głowy:D
nadesłał Dominik M. dnia 29-06-2004, 00:45
[tożsamość niepotwierdzona]A co do pana/pani stochacy - no no... Brawo. Czyli nawet w łonie nauczycielskim dostrzegane są różne nieprawidłowości w funkcjonowaniu szkoły.

I jeszcze słówko w kwestii niewywieszania dokładnych punktowych wyników z egzaminów wstępnych. Zawsze uważałem to za bardzo złą i niezrozumiałą praktykę. Wywieszanie jedynie listy osób przyjętych może sprawiać wrażenie (podkreślam że tylko wrażenie - nikomu nic nie zarzucam) że szkoła ma coś do ukrycia w kwestii prawdziwych wyników egzaminów. Że część osób jest przyjmowana nie w wyniku dobrych wyników z egzaminów, ale w wyniku koneksji, łapówek, nepotyzmu czy innych obrzydliwych i niedopuszczalnych praktyk. No bo właściwie czemu nie można wywiesić listy osób przyjętych wraz z osiągniętymi przez te osoby wynikami?
nadesłał Dominik M. dnia 29-06-2004, 01:01
[tożsamość niepotwierdzona]Bylo to juz nie raz tlumaczone, mozna cos na ten temat znalezc chyba nawet w komentarzach do tego newsa. To niesamowite, ze jestes absolwentem tej szkoly, a nie rozumiesz podudek, jakimi kieruje sie dyrekcja w tej kwestii.
nadesłał toON! dnia 29-06-2004, 02:45
[tożsamość niepotwierdzona]Dominik!
1.Odpowiednia ustawa uchwalona klika lat temu przez sejm RP zobowiązuje do nie udostępniania dokładnych wyników "szerszej publiczności", jeśli towarzyszą im konkretne nazwiska (wyjściem byłoby nadanie uczniom odp. numerów)
2. Każdy uczeń mógł sprawdzić swoje wyniki u Ewy Korulskiej
3. Nie każdy ma ochote, żeby cała Raszyńska znała jego wyniki - jednym poszło dobrze, innym nie (tu wyjątkiem była lista rezerwowa, na której kolejność odpowiadała faktycznemu stanowi rzeczy - sytuacja tych osób wymagała jednak podania ich nazwisk w takiej formie)
nadesłał K dnia 29-06-2004, 09:46
[tożsamość niepotwierdzona]to ja wam odpowiem !!!!!numery macie nadane ale nie wywiesz sie wynikow bo ma sie do tego odpowiedni przepis a to z kolei daje mozliwosc manipulowania przyjmowniem uczniow co jest szeroko praktykowane w tej szkole!!!! widzialem (am) na wlasne oczy ile to kosztuje i za co sie dostaje punkty!!!jak sa zmieniane karty do testow itp..... w gronie nayczycielskim jest mnostwo osob ktore widza te nieprawidlowosci ale nie odezwa sie oficjalnie bo straca prace !!!!!jedynym wyjsciem jest zwolanie rodzicow i dokladne sprawdzenie wynikow bo nikt inny tego nie zrobi!!!na walnym zgromadzeniu w sierpniu nasz grupa ujawni co ma za dokumenty mowiace i wrecz udowdniajace totalny przekret podczas egzaminow!!! egzaminy do gimnazjum odbyly sie w skandaliczny sposob i zostaly w wielu przypadkach zfalszowane a egzaminy zakanczajace gimnazjum sa jeszcze gorsze !!!!i tak jak ktos tu pisze ze mozna bylo sprawdzic wyniki u pani Korulskiej!!!a i owszem mozna bylo tylko co nam po tym jak wynik tam byl z kosmosu!!!!my jako grupa przeciwnikow obecnej wladzy w szkole zdobylismy nie dosc ze dokumenty w postaci podwojnych testow to skany i nagrania oraz odbicia dykow z roznych komputerow w szkole i musielismy te materialy zbierac barzdo ostroanie !!!to nie jest szzkola demokratyczna ale zadzona przez anarchie!!!!kazdy kto podniesie nie wygodna kwestie zostaje usuniety z pracy!!! to tyle !!! ach jeszce nadmieniam ze wszystkie te dokumenty zostana doreczone do MEN-u , kuratorium,i dwoch stacji telewizyjnych dzieki ktorym moglismy zrealizowac cala rzecz to dzieki ich pomocy technicznej mamy te materilaly!!!!!pozdrawiam
nadesłał stochacy dnia 29-06-2004, 12:31
[tożsamość niepotwierdzona]No i w tym momencie pan/i stochacy niemalze upewnil/a mnie, ze wcale nie jest nauczycielem naszej szkoly. I bynajmniej nie przez wersje wydarzen, ktora przedstawia, zupelnie odcinam sie tutaj od jego/jej i mojej opinii o dyrekcji naszej szkoly. Chodzi mi tu bardziej o... sposob demonstrowania pewnych pogladow i przytaczanie dowodow.
Kimkolwiek jest stochacy - to nie sadze, zeby uczyl w naszej szkole.
...a poza tym uważam, że nikt nie był szantażowany przy "aferze moczowej".
nadesłała Natalia dnia 29-06-2004, 12:42
[tożsamość niepotwierdzona]K to nie ja.
nadesłał k dnia 29-06-2004, 12:57
[tożsamość niepotwierdzona]Też coś podejrzewam, że "stochacy" nie jest nauczycielem,ale...niestety ma rację. Skala (delikatnie mówiąc) "niekontrolowalności" działań GRUPY TRZYMAJĄCEJ WŁADZĘ jest porażająca i bardzo źle rokuje na najbliższą nawet przyszłość.
nadesłał mkb dnia 29-06-2004, 12:58
[tożsamość niepotwierdzona]Z tego co rozumiem, uwazasz stochacy, ze wyniki testow na koniec gimnazjum zostaly sfalszowane? Tzn., ze sa jakies "podwojne" testy? Czys Ty oszalal, czlowieku?!
nadesłał K (nie ten sam, co "k") dnia 29-06-2004, 13:36
[tożsamość niepotwierdzona]Zgadzam sie z Natalia - stochacy raczej nie jest nauczycielem.
nadesłał K (nie ten sam, co "k") dnia 29-06-2004, 14:03
[tożsamość niepotwierdzona]Wykrzykniki mnogie podobno świadczą o obłędzie ;)
nadesłał Pinomc dnia 29-06-2004, 14:36
[tożsamość niepotwierdzona]Nie sądzę, ze ktokolwiek z czytelników Bednarszoku mógł potraktować wypowiedź stochacego poważnie. Oczywiste jest, że w wypadku uzasadnionych watpliwości,w kazdej chwili jesteśmy gotowi udzielic wyjaśnień i poddać procedury związne z rekrutacją uczniów obiektywnej kontroli. zewnętrznej.
nadesłała Ewa Korulska dnia 29-06-2004, 14:38
[tożsamość niepotwierdzona]Ja bym uwazal, bo w sprawe jest zaangazowana telewizja TRWAM. Maja kserokopie szkolnych dyskow! A te wykrzykniki to na serio objaw obledu...
nadesłał ^ dnia 29-06-2004, 15:19
[tożsamość niepotwierdzona]Dominiku:
Zyda kanonizowac?
nadesłał e dnia 29-06-2004, 15:25
[tożsamość niepotwierdzona]w naszej uroczej szkolce nikt nie wie o co chodzi?;P a ja zrouzmialam, ale cieszy mnie te wasze zaangazowanie w zycie szkoly......lol:)niech pan fanti powie cos ciekawego, tak fajnie sie wczul hihihi. kofam bednarska!!!!!

nadesłał smieszni jestescie dnia 29-06-2004, 17:20
[tożsamość niepotwierdzona]tak pani Ewo nie pracuje w szkole ???????mowcie sobie o obledzie ale fakt jest taki ze zle sie stalo i to bardzo!!!szkola moze upasc bo komus za barzdo zalezy na czyms!!!! a co tam te wykrzykniki to objak mego wzborzenia a nie obledu!!!!! pani Ewo czy jest pani pewna tego co mowi jakos nie odnisla sie pani do zwoloania rodzicow i poddania weryfikacji wynikow!!!a skoro z tego co napisalem uwazacie ze nie ucze w tej szkole to fajnie bo o to mi chodzilo!!!aby nikt nie byl w stanie sie zorientowac kto ja jestem!!!!!pani ewo to pani wina i kropka!!do zobaczenia)))))))) ca moze podac wam jakies szcegoliki zwiazane ze szkola tak abyscie sie upewnili ze tam ucze??))))
nadesłał stochacy dnia 29-06-2004, 18:51
[tożsamość niepotwierdzona]Prosimy, troche pikantnych szczegolow. Ech.

Proponuje popracowac nad ortografia. Nie wspominajac o INTERPUNKCJI. Tak, tak, to te wszystkie kropki, przecinki, wielkie litery...
nadesłał ^ dnia 29-06-2004, 18:59
[tożsamość niepotwierdzona]Ja bym chętnie posłuchał tych szczególików. Żeby wszystko było jasne - czy jesteś pan/pani nauczycielem czy nie.

A co kwestii wywieszania wyników... Po pierwsze - jestem absolwentem i znam (oficjalne) pobudki dla których dyrekcja nie chce podawać wyników. Niemniej jednak uważam że jest to rozwiązanie złe. Po drugie, ja nie chcę rozmawiać o tym jak jest (że jest ustawa ble ble ble) tylko jak POWINNO być. Ja nie rozumiem - kolejny raz ujawnia się tu jakiś szkodliwy i niezrozumiały dla mnie strach przed weryfikacją i konkurencją. Że co - że jak ktoś miał lepszy wynik to jest mądrzejszy? Przecież podobno uczymy się dla siebie a wyniki są nieważne. No to czemu ich nie podać? Wszystko z przyjęciami byłoby jasne i czytelne a przecież wiadomo że wyniki niekoniecznie odzwierciedlają prawdziwą wiedzę.
I po trzecie, praktycznie w każdym (przynajmniej w tych które znam) "ośrodku edukacyjnym" wyniki uczniów/studentów są jawne dla każdego. Listy z punktacją są oficjalnie wywieszane i dostępne dla każdego. Ja wiem, że podniosą się zaraz głosy że to świadczy o wyjątkowości Bednarskiej (względnie Raszyńskiej - kiedy mówię "Bednarska" mam zwykle na myśli obie szkoły) i że jest ona tzw. "chlubnym wyjątkiem". OK. Być może to ja nie mam racji i nie wywieszanie wyników jest praktyką pozytywną z punktu widzenia np. psychologiczno-wychowawczego. Ale ludzie - pamiętajcie o tym że w ciągu życia (a już na pewno w czasie studiów) będziecie CIĄGLE poddawani różnorakim testom, będziecie porównywani i konfrontowani z innymi osobami itd itp. I wtedy trzeba będzie po prostu pokazać że jest się w czymś lepszym od innych. Jeżeli do bycia regularnie ocenianym i do wykazywania się w róznych dziedzinach nie przyzwyczaicie się w liceum (a Bednarska tego nie zapewnia) to niestety ale na studiach może już być za późno.
No ale oczywiście można nie pójść na studia i zostać super inteligentnym kloszardem albo ekspedientką w sklepie z IQ 180. Tylko jeśli ambicje obecnych uczniów Bednarskiej rzeczywiście sięgają tylko tak daleko to chyba powinienem przestać się tu tyle udzielać bo to smutne.
nadesłał Dominik M. dnia 29-06-2004, 20:57
[tożsamość niepotwierdzona]ach!((ja na co dzien nie uzywam komputera wiec pewnie stad te bledy ale moi drodzy zwracacie uwage na pierdoly nic wiecej nie powiem ,mowilem(am) tu o ogolnym zarysie nie mam zamiaru buntowac dzieci! ale widze ze oprocz Dominika to nie ma z kim pogdac!pa
nadesłał stochacy dnia 29-06-2004, 21:19
[tożsamość niepotwierdzona]Dominiku, za naszych czasów też była tylko lista przyjętych i nie było wiadomo kto ile dostał punktów. I chyba każdy widział po swojej klasie, że nie wszystkie osoby przeszłyby te egzaminy. Nie wiem, czy to dobrze, że nie było tych punktów (zgadzam się z Twoją argumentacją - ale tu chyba nie o to chodzi). Argumentem "za" jest to, że uczniowie nie mogli się potem przechwalać i wywyższać, a rodzice kłócić z dyrekcją (np. dlaczego dostał się uchodźca, a nie ich dziecko). Ale sytuacja też była inna niż teraz - rzadko się zdarzało, żeby kilka osób było z tej samej szkoły, a teraz wszyscy są z Raszu i rzeczywiście wiedzą, jakie ich koledzy mają możliwości.

2) Nie wiem, jak wyglądały tegoroczne egzaminy (może ktoś mógłby zgrubsza opowiedzieć?), ale (jak juz kiedys pisałem przy okazji dyskusji o poziomie uczniów Rasz/Bedn) przy naszych była furtka do przyjmowania uczniów trochę słabszych lub dzieci znajomych - w postaci rozmowy w II etapie, za którą można było otrzymać 1/3 punktów. (PS: zresztą był też I etap z wiedzy ogólnej - ciekaw jestem ilu obecnych gimnazjalistów by go zdało...)

3) Myślę, że szkoła nie posunęłaby się do oszustwa. A ten stochacy to chyba jednak uczeń (jego beznadziejne wypowiedzi można także znaleźć na forum bednarska.edu.pl) - to chyba niemożliwe, żeby człowiek na tak niskim poziomie pracował w naszej szkole. Ale może się mylę???

4) Wydaje mi się, że pomysł z ankietami wypełnianymi przez nauczycieli nie jest dobry (nawet na Bednarskiej by nie był, a tym bardziej na Raszyńskiej, gdzie jest dużo przypadkowych i rzadko bywających w szkole -czyli nie znających w gruncie rzeczy swoich uczniów- nauczycieli).

nadesłał banan dnia 29-06-2004, 21:43
[tożsamość niepotwierdzona]Ciekawe jak dlugo beda jeszcze ludzie skonni wierzyc, ze stochacy uczy w tej szkole...
nadesłał + dnia 29-06-2004, 21:45
[tożsamość niepotwierdzona]stochacy, gadasz bzdury i lepiej by bylo, gdybys wreszcie zniknal
nadesłał ble dnia 29-06-2004, 21:47
[tożsamość niepotwierdzona]ble: POPIERAM!
nadesłał + dnia 29-06-2004, 21:48
[tożsamość niepotwierdzona]Pewnie pod nickiem "stochacy" ukrywa sie nikt inny, ale Krysia Starczewska, ktora zauwazyla nieprawidlowosci w szkole i chce sie zbuntowac, tylko nie ma odwagi:]

"zwracacie uwage na pierdoly nic wiecej nie powiem ,mowilem(am) tu o ogolnym zarysie nie mam zamiaru buntowac dzieci"
To jest juz po prostu zalosne. I na dodatek jednak nie wiesz co to interpunkcja. Ech.
nadesłał ^ dnia 29-06-2004, 21:51
[tożsamość niepotwierdzona]Banan - zapewniam Cie, ze ankiety dla danego ucznia/uczennicy wypelniali jedynie Ci nauczyciele, ktorzy go/ja znali i potrafili ocenic (to bylo w ogole jedno z podstawowych zalozen)
nadesłał K (nie ten sam, co "k") dnia 29-06-2004, 21:56
[tożsamość niepotwierdzona]ale przecież nie wszyscy nauczyciele są obiektywni, sprawiedliwi, nie znają dobrze wszystkich swoich uczniów, różni nauczyciele są w ocenianiu mniej lub bardziej surowi, no i uczniowie mogą jeszcze prosić nauczycieli, żeby przychylniej oceniali (np. proszą o lepsze oceny "bo brakuje do średniej")
nadesłał banan dnia 29-06-2004, 22:07
[tożsamość niepotwierdzona]I w zwiazku z tym rada nauczycieli miala pewna mozliwosc korygowania blednych (czytaj krzywdzacych jej zdaniem dana osobe) wynikow ankiet - mowie tu o punktach za kulture, wrazliwosc, solidnosc i.t.d.
System polegal na tym, ze jesli np. 6 nauczycieli wystawilo osobie X 10 na 20 mozliwych punktow za kulture osobista, a inny nauczyciel uznal, ze to znacznie za malo, to musial zebrac co najmniej 7 osob, ktore zmienia decyzje tamtych 6. Jesli mu sie nie udawalo, ocena pozostawala bez zmiany. Jesli chodzi o oceny z przedmiotow, to nie bede sie wypowiadal, bo nie jestem "wszystkimi nauczycielami". Poza tym uwazam, ze ten system jest troche jak nasza szkolna demokracja - moze daleki od idealu, ale grono naprawde madrych ludzi nic lepszego nie wymyslilo. Jesli masz pomysl, ktory Twoim zdaniem jest lepszy, Ewa, Krysia i wszyscy inni na pewno chetnie sie zapoznaja.
nadesłał K (nie ten sam, co "k") dnia 29-06-2004, 22:20
[tożsamość niepotwierdzona]Nasuwa mi sie podejrzenie, ze nie tylko pan Rafal Fanti nie chcial pospisac sie pelnym nazwiskiem. Czyzby nauczyciele powrocili na BS, ale w ukryciu?
nadesłał Jedrek Sokolowski dnia 29-06-2004, 23:28
[tożsamość niepotwierdzona]Chociaż chyba dotychczas tego nie robiłam, zgodzę się z Dominikiem, że wyniki należy zdecydowanie wywieszać.
Jeżeli atmosfera jest "czysta" i panuje ogólne zaufanie, to nie ma sprawy, wyniki mogą być znane tylko tym, osobom, których dotyczą.
Jednakże zawsze kiedy zaczyna pojawiać się jakiś ferment, jakikolwiek, a tutaj niewątpliwie on jest, należy sprawe czym predzej "oczyszczać" i wyjaśniać.
Uważam więc, że wszystko powinno być jawne i jasno wykazane. Publicznie.
A teksty broniące nie wywieszania list przypominają mi argumenty o listach dotyczących badań moczu. Zaraz posypią się teksty o prawach człowieka, itd...
Dochodzę do wniosku, że Bednarczycy mają bardzo słabe psychiki.
A to bardzo smutne, bo, jak Dominik słusznie zauważył, trzeba wziąć się w garść, bo na studiach, przy jakichkolwiek innych egzaminach nikt już nie będzie się pytał o komfort psychiczny przy wywieszaniu ocen itp.


...a poza tym uważam, że nikt nie był szantażowany przy "aferze moczowej".
nadesłała Natalia dnia 29-06-2004, 23:28
[tożsamość niepotwierdzona]Dlatego najlepsze sa "normalne" szkoly. Trzeba pamietac, ze chodzenie na Bednarska trwa tylko 3-6 lat, a w skali calego zycia to niewiele. A zycie nie wyglada przeciez jak Bednarska... Wlasciwie to szkola powinna przyzwyczajac czlowieka, ze nie jest na swiecie lekko (biczowanie, palowanie, zmuszanie do stania bez przerwy itd.).

Tak?

nadesłał + dnia 29-06-2004, 23:33
[tożsamość niepotwierdzona]oj Jedrus wrocili i sa rownie zdesperowni co ja (((( maja stracha przed tym aby ich z pracy nie wywalili!pozdrawiam
nadesłał stochacy dnia 29-06-2004, 23:59
[tożsamość niepotwierdzona]Do Natalii:
Cieszę się że się zgadzamy:)) Ale wrzucę kamyczek do ogródka list z badaniami moczu. To jest jednak trochę inna sytuacja z wywieszaniem albo niewywieszaniem tamych list. Nie chce mi się jednak znowu wdawać w dyskusje na ten temat. Jeśli ty masz na to ochotę Natalio - zapraszam na priva.

Do "+":
Chodzenie na Bednarską trwa 3-6 lat jednak lata te są kluczowe dla rozwoju człowieka. Ja nie twierdzę że wszyscy absolwenci Bednarskiej nie wiedzą ( i nie będą wiedzieć) jak wygląda tzw. "prawdziwe życie". Chciałbym zresztą aby nie wiedzieli (i abym ja tego nie wiedział:). Myślę jednak że funkcją szkoły jest również (poza nauczaniem) pewne przystosowanie człowieka do życia w społeczeństwie. A konkurencja jest normalna w wolnorynkowym, kapitalistycznym społeczeństwie. W przeciwieństwie do biczowania, pałowania i innych wymyślnych tortur charakterystycznych raczej dla systemów feudalnych i totalitarnych.
nadesłał Dominik M. dnia 30-06-2004, 00:02
[tożsamość niepotwierdzona]Hmmm, no bez przesady ;)
Szkoła rzeczywiście powinna przygotowywać do życia, ale mądrze i do tej pory chyba tak było, jednakże zaczynam dostrzegać tworzącą się nową tendencję na Bednarskiej - takie warunki cieplarniane dla uczniów przyzwyczajonych do tego, że zawsze i wszędzie się ich respektuje i wysłucha.
Mam znajomych, którzy najpierw chodzili do prywatnych przedszkoli, potem do prywatnych podstawówek, gimnazjów i w końcu do naszego liceum.
Wszystko świetnie i byli w tych szkołach traktowani bardzo dobrze, nie mają skaz w psychice, itd... ale z drugiej strony to wszystko zupełnie odstaje od "prawdziwego życia" - poszliby do zwykłej publicznej szkoły gdzieś na osiedlu na pradze i nagle dopadłby ich zupełnie inny świat.
A oni zdają się tego nie widzieć. To ma potem wiele różnych konsekwencji, na temat których można by książkę napisać - nie chce mi się teraz.
Chcę zwrócić jednak uwagę, że coś się zmieniło. Wcześniej była na Bednarskiej dużo lepsza atmosfera, a ludzie mimo wszystko bardziej świadomi - bo wraz z luzem i poszanowaniem dla cudzych uczuć szła w parze obserwacja świata, wychowanie. Teraz powoli przekształcamy się w enklawę inteligentnch, ale zupełnie odseparowanych od świata dzieci bogatych rodziców. A wszyscy dookoła zdają się pytać: "co jeszcze możemy zrobić dla Twego dobrego samopoczucia?".
Czasami trzeba przypomniec sobie, że bardziej od dobrego samopoczucia liczy się świadomość.

Gest pokazania wyników publicznie byłby gestem kształtującym świadomość wszystkich.

Więc, +, nie "normalne" szkoły, tylko powrót Bednarskiej do dawnych zachowań i tradycji. Przy realistycznym wzięciu pod uwagę, że się nieuchronnie rozrastamy...


...a poza tym uważam, że nikt nie był szantażowany przy "aferze moczowej".
nadesłała Natalia dnia 30-06-2004, 00:10
[tożsamość niepotwierdzona]To, co napisałam powyżej jest oczywiście odniesieniem się do wypowiedzi +.
...a poza tym uważam, że nikt nie był szantażowany przy "aferze moczowej".
nadesłała Natalia dnia 30-06-2004, 00:11
[tożsamość niepotwierdzona]Nawet gdyby dyrekcja chciala, to NIE MOZE wywieszac wynikow imiennie, gdyz jest to niezgodne z ustawa. A w przypadku egzaminow, gdzie ktos zdaje do szkoly, a ktos nie, ten co nie zda moglby probowac sie mscic i szkole grozilyby powazne konsekwencje.
nadesłał ^ dnia 30-06-2004, 00:20
[tożsamość niepotwierdzona]Wcześniej była na Bednarskiej dużo lepsza atmosfera, a ludzie mimo wszystko bardziej świadomi - bo wraz z luzem i poszanowaniem dla cudzych uczuć szła w parze obserwacja świata, wychowanie. Teraz powoli przekształcamy się w enklawę inteligentnch, ale zupełnie odseparowanych od świata dzieci bogatych rodziców. A wszyscy dookoła zdają się pytać: "co jeszcze możemy zrobić dla Twego dobrego samopoczucia?".

Brak mi slow...
nadesłał + dnia 30-06-2004, 00:23
[tożsamość niepotwierdzona]A tera jak sie uspokoilem to odpowiem...

"Wczesniej byla (...)"
Skad wiesz jaka byla atmosfera wczesniej? Nie mozesz tego wiedziec. Tacy jak Ty uwielbiaja mitologizowac "dawna Bednarska". To mnie odrzuca.

"...dzieci bogatych rodzicow"
gdzie Ty przepraszam to widzisz? Ja nigdzie. Widzie odmiennosc, ale nie pod wzgledem finansowym. Jak piszesz cos takiego to ktos nieznajacy naszej szkoly pomysli o szkole PRYWATNE, nie SPOLECZNEJ. A to jest duza roznica...

"co jeszcze mozemy zrobic dla Twojego dobrego samopoczucia?"
kto zadaje takie pytanie? Nie znam takich ludzi w tej szkole. Ja raczej slysze "co mozesz jeszcze SAM zrobic dla swojego DOBRA? My pozwalamy CI byc odpowiedzialnym."

W TYPOWEJ szkole panstwoej (ktora znam z autopsji) w kwestii zaliczen sprawa wyglada prosto - w szkole jestes zeby sie uczyc (tylko uczyc) i my Ci o tym przypominamy, nie dajemy wyboru, nie dajemy mozliwosci. Szkola mysli za CIebie.

A na Bednarskiej jest luz, co nie znaczy, ze sie nie wymaga. Sa tez przerozne mozliwosci, ktore mozesz wykorzystac. Nie musisz... Tylko, ze jak nie skorzystasz to sam jestes za to odpowiedzialny.
nadesłał + dnia 30-06-2004, 00:36
[tożsamość niepotwierdzona]Do banana, który zadaje konkretne pytania.
1. Egzamin do gimnazjum był dwustopniowy, pisemny (polski i matematyka) a następnie rozmowa - trzy trzyosobowe komisje, byli także obserwatorzy z bednarskiej. Egzaminy pisemne sprawdzały co najmniej 2 osoby, można było dostać 20punktów za każdy.W czasie rozmowy każdy z pytających stawia punkty w kilku kategoriach, m. in. wiedza ogólna, znajomość szkoły,motywacja, zainteresowania, samodzielnośc myślenia. Punkty te sa sumowane i uśredniane - max. 24, czyli o 4 więcej, niż za cześci pisemne. Na każda klase jest jedno miejsce dyrektorskie ( czyli 8 w tym roku).
2.Jeśli chodzi o ankiety nauczycielskie dla trzecioklasistów - wypełniali tylko ci, którzy wiedzieli cos o uczniu.Na ogół - 10 -11 osób,wydaje mi się, ze to sporo.Ankiety miały pomóc uczniom o słabszych wynikach, wyrózniających sie np. kultura osobista lub zyczliwością dla innych ( dokładne kryteria na stronie szkoły; kilkanascie osób z obydwu szkół podpisanych pod nimi z obu szkół - wszyscy,którzy chcieli - wypracowali po wielu godzinach taki zestaw kryteriów, który wydał nam się włałsciwy. Powtarzam, ze na radzie punktacja była weryfikowana i w wielu przypadkach na wniosek wychowawcy lub nauczyciela lepiej znającego uczia, podwyższalismy przez głosowanie wyniki.Wyświetlano je na ścianie za pomoca rzutnika i omawiano KAZDEGO ucznia.Każdy z uczniów może dowiedziec sie o swoje wyniki.
3.czy na pewno byliśmy sparwiedliwi? Nie wiem, wiem, ze włożyliśmy mnóstwo czasu i zaangażowania, by takimi być. Mogliśmy pójść po najmniejszej linniii oporu, czyli posłuzyć się średnia ocen i wynikami egazminu pańwowego- wydawało nam sie jednak, że po 3 latach znajomości byłoby to krzywdzące.
4. spotykam sie z rodzicami codziennie, zebranie - tez oczywiście można zorganizować. Wywiesic wyniki mogę w każdej chwili,jeśli rzeczywiście uczniowie tego chcą. Niektórym może byc przykro, za to dyrekcja odetchnie.
5. Oczywiście przy przyjęciach tzrecioklasistów także istnieja miejsca specjalne; w tym roku o tym, komu przysługują, decydowała cała rada pedagogiczna.
Mam nadzieję, ze wyjaśniłam watpliwości. Pozdrowienia dla banana i innych, którzy naprawde chcą coś wiedzieć.
A stochacy budzi moje wspólczucie, jak każdy, kto nosi w sobie histeryczna nienawiść.
nadesłała Ewa Korulska dnia 30-06-2004, 00:43
[tożsamość niepotwierdzona]tak?? no to powiedz mi Ewo czy aby napewno masz wszystkie testy w garsci bo ja wiem ze nie i napewno moje od twoich sie beda roznily!!!!palam nienawiscia do tego co robisz i w jaki perfidny sposob traktujesz ludzi i mozesz byc pewna ze swoje dowody wykorzystam! pomoglas juz wielu ludziom w bardzo zlosliwy sposobik ze mna to ci sie nie uda bo ja sie przygotowalam))) jak mi sie nie uda zniszcyc ciebie w tej szkole to zniszce ja cala!ale to bedzie tylko twoja wina , twoje kombinacje,idz spac bo nie dlugo beda ci sie snily koszmary!pozdrawiam ciebie bardzo obys zaznala tego gorzkiego smaku przegranej! i wcale nie palam nienawiscia do wszystkich ale glownie do ciebie i do twoich durnych i wstretnych pomyslow!
nadesłał stochacy dnia 30-06-2004, 01:24
[tożsamość niepotwierdzona] a zaangazowanie twoje bylo ale tylko w te sprawy w ktore chciala sie angazowac! bylo bledem zaczynanie tego w momencie zmiany ustroju szkoly myslalas ze ci sie uda! ze krysia ci przebaczy jak sie dowie !ze wszystko zatuszuje ?o nie ostro sie przejedziesz ,juz wiem skad sie wziela tak ostra walka o autonomie szkoly!o to aby nikt z Bednarskiej sie nie wtracal!łatwiej ci bedzie kombinowac!otz nie nie uda ci sie to , tobie wcale nie chodzi o dobro szkoly jak by ci zalezalo to zwracala bys uwage na sprawy bardziej wazne na to co dzieci robia w szkole !taka afera byla z badaniami! a ile dzieci mialo ten test 100?? i to na dwie szkoly! reszta gdzie dlaczego osoby ktore cpaja wciaz chodza do tej szkoly! nie widzisz co sie dzialo z tylu szkoly przy garazach? albo przed wejsciem do szkoly przy mpwik? przeciez sam ta droga chodzilas z krysia?i co nic nie widzisz? ty tylko widzialas to co chcesz widziec!i na pewno wiekrzisc czytelnikoiw tego forum przyzna mi racje!!
nadesłał stochacy dnia 30-06-2004, 01:34
[tożsamość niepotwierdzona]waw, dawno tu nie bylem...chyba cos mi sie przegapilo...
nadesłał malik dnia 30-06-2004, 01:59
[tożsamość niepotwierdzona]Do ^:
Przepraszam bardzo z jaką ustawą? Taką uchwaloną przez Sejm Szkolny?

Do +:
1) "Wczesniej byla (...)"
"Nie mozesz tego wiedziec."
"To mnie odrzuca."

Ale ja wiem jaka była. Może nie na samym początku jak powstawała, ale jaka była jeszcze 6-7 lat temu. I zapewniam cię że była właśnie taka jak to opisuje Natalia. No może nie aż taka wspaniała bo były też pewne minusy ale jednak. I nie rozumiem co cię odrzuca? Że ktoś mówi że była fajniejsza kiedyś? To nie mitologizacja. Tak po prostu było. Z wielu względów.
2) "Widzie odmiennosc, ale nie pod wzgledem finansowym."
Odmiennośc pod innym względem niż finansowy? Tzn. pod jakim? Myślisz że człowiek (rodzic) który może pozwolić sobie na płacenie za szkołę 700 zł (a czasami 1400 bo ma dwoje dzieci) to jest taki zwykły przeciętniak? Człowieku swoimi słowami poświadczasz tylko jak bardzo jesteś odległy od realiów życia w dzisiejszej Polsce.
3) "kto zadaje takie pytanie?"
Nikt. Jednak to wynika z tego jakie jest podejście do uczniów w tej szkole. Bardzo mało się od nich wymaga, tworzy im się "cieplarniane" warunki (jak np. z tymi listami o których tu mowa) i mówi że są wspaniali i inteligentni niezależnie od wyników jakie osiągną na egzaminach czy innych sprawdzianach.
4) "W TYPOWEJ szkole panstwoej (ktora znam z autopsji) w kwestii zaliczen sprawa wyglada prosto - w szkole jestes zeby sie uczyc"
Zapewniam cię że znam typową szkołę państwową również z autopsji. Rzeczywiście tak to wygląda: uczysz się-zdajesz, nie uczysz się-nie zdajesz. To jest rzeczywiście fatalny system :P
"A na Bednarskiej jest luz"
"Sa tez przerozne mozliwosci, ktore mozesz wykorzystac. Nie musisz..."
Z tego rozumiem że na Bednarskiej nie jest się po to żeby się uczyć tylko po to żeby "wykorzystywać stworzone możliwości" i rozwijać indywidualne zaintersowania. Ja bym poszedł dalej. Skoro uczyć się człowiek powinien tylko tego co go interesuje (mnie np. najbardziej interesuje sport ze specjalizacją w dziedzinie: "piłka nożna") to może wogóle znieśmy obowiązek chodzenia do szkoły? Każdy będzie rozwijał tylko swoje własne zainteresowania sam albo w grupie kilku innych osób. Tylko co wtedy stanie się z tzw. "ogólnym wykształceniem" i "wiedzą o świecie"?
nadesłał Dominik M. dnia 30-06-2004, 02:02
[tożsamość niepotwierdzona]Żeby było jaśniej - trzeba wiedzieć jak korzystać z danej wolności. A nauczyciel jest nie tylko od tego żeby pomagać i wspierać ale też od tego żeby wymagać i egzekwować te wymagania.
nadesłał Dominik M. dnia 30-06-2004, 02:15
[tożsamość niepotwierdzona]Dominik zrozumiał mój pogląd. Nic już po tej wypowiedzi nie mam chyba do dodania.
Chyba tylko to, że podstawa, na której wysuwam moje wnioski chyba jest dość duża, Bednarska jest bowiem moją 6 szkołą, pierwszą społeczną, a wśród moich poprzednich szkół była też zagraniczna (w Niemczech). Przebywałam w najrozmaitszych środowiskach. Mam więc conieco na ten temat do powiedzenia - z autopsji...


...a poza tym uważam, że nikt nie był szantażowany przy "aferze moczowej".
nadesłała Natalia dnia 30-06-2004, 13:56
[tożsamość niepotwierdzona]Dominiku...
Zadziwiaja mnie poklady pewnosci siebie, demagogi i swego rodzaju nienawisci, ktore drzemia w Tobie... Czegos jednak oprocz grania w pilke nauczyles sie w tej szkole. Wyrobiles sobie wlasny swiatopoglad i masz chec by go bronic. Brawo!

Na tym jednym przykladzie moge udowodnic, ze ta szkola nie jest taka zla...
nadesłał + dnia 30-06-2004, 14:00
[tożsamość niepotwierdzona]Jestem jeszcze ciekaw, jak konkretnie wyglądały egzaminy pisemne - czy były podobne do tych starych czy raczej w duchu nowej matury?
nadesłał banan dnia 30-06-2004, 14:11
[tożsamość niepotwierdzona]Widzisz, +,
tylko, że my z Dominikiem wcale nie uważamy, że Bednarska jest zła!
Widzimy tylko jak nasza szkoła się zmienia i jak należy ją zmienić, żeby była lepsza, bo ostatnio nie jest wcale ani różowo, ani miło.
Jeżeli przejrzysz wcześniejse dyskusje na różne tematy, gdzie przewijał się też temat naszej szkoły, zauważysz, że bardzo często jej broniłam - idei, dyrekcji, uczniów, itd.
Wszystko polega na tym, że każda rzecz ma wiele aspektów, z których można ją omawiać. Wszystko ma swoje pozytywne i negatywne strony.
To, że skrytykuję pewne zjawiska nasilające się w naszej niewątpliwie (jeszcze) wyjątkowej placówce oświatowej, nie oznacza, że neguję wszystko, co związane jest z Bednarską.
Nie należy popadać w skrajności.

A swoją drogą, to nie widzę żeby Dominik pałał jakąś "swego rodzaju nienawiścią", a już na pewno nie uważam, żeby był demagogiem.
Ciekawe, zauważam, że najwyższym stopniem krytyki i pogardy dla czyichś odmiennych poglądów w komentarzach na tym serwisie jest ostatnio właśnie określenie "demagog".



...a poza tym uważam, że nikt nie był szantażowany przy "aferze moczowej".
nadesłała Natalia dnia 30-06-2004, 14:14
[tożsamość niepotwierdzona]Zgadzam się z Natalią i Dominikiem.
Do "+": no, właśnie, problem tkwi w tym, że niektórzy nie wykorzystują oferowanych im możliwości i w dodatku mogą przejść przez szkołę nie wysilając się zbytnio. Jak odpowiednio dobiorą sobie przedmioty i nauczycieli to mogą właściwie nic nie robić. Myślę, że powinno być chociaż jakieś minimum, które musi wynosić z Raszyńskiej/Bednarskiej uczeń - tak, żeby szkoła nie musiała się potem go wstydzić.
A, i jeszcze jedno: Bednarska rzeczywiście odstaje od "normalnych" warunków, co ma swoje wady, ale też zalety - słyszę jak jest w innych liceach i widzę jak jest na studiach - i żałuję, że wielu nauczycieli/wykładowców w Polsce jest tak nieżyczliwych względem uczniów, myśli tylko o pieniądzach, nie umie pomagać innym, no i co jest chyba najgorsze - wykorzystuje swoją władzę. Na Bednarskiej tak nie było i może to pozwoliło mi uwierzyć w ludzi i w siebie.

nadesłał banan dnia 30-06-2004, 14:37
[tożsamość niepotwierdzona]Słuchajcie, znalazłam ciekawe miejsce, gdzie wypowiadał/a się nasz/a stochacy! :)

http://slo.bednarska.edu.pl/mambo/forum/phpBB2/viewtopic.php?t=111

Odnoszę wrażenie, jakoby ta osóbka przeżywała rozdwo(tro?)jenie jaźni ;)



...a poza tym uważam, że nikt nie był szantażowany przy "aferze moczowej".
nadesłała Natalia dnia 30-06-2004, 14:44
[tożsamość niepotwierdzona]tak, na forum jest ich więcej (w innych tematach), wszystkie zresztą tak samo inteligentne i interesujące...
ten człowiek chyba nie ma nic do powiedzenia

nadesłał banan dnia 30-06-2004, 15:08
[tożsamość niepotwierdzona]stochacy, mam propozycję, jeżeli tak się nudzisz, wyjedź gdzieś na wakacje, może ci przejdzie
nadesłał abc dnia 30-06-2004, 15:09
[tożsamość niepotwierdzona]Dziękuję Ci Natalio za obronę mnie :D I dodam coś od siebie. Nie wiedziałem że moje wypowiedzi mogą być odbierane jako demagogiczne i nienawistne. Pewne siebie - owszem. Mam swoje zdanie i go bronię. To chyba normalne? Ale zawsze wydawało mi się że odnoszę się z należytym szacunkiem do moich rozmówców i nie wyrażam się nienawistnie i demagogicznie. Owszem - przerysowuję pewne kwestie ale czynię to po to żeby uwypuklić wagę problemów o których rozmawiamy.

A jeśli już nawet jestem demagogiem i wyrażam się nienawistnie to chyba nienajlepiej świadczy to o Bednarskiej jako centrum kształcenia takich "małych Lepperków" ;P
nadesłał Dominik M. dnia 30-06-2004, 15:30
[tożsamość niepotwierdzona]Zapewne stochacy to po prostu Filip Haka. On ma nieslychana umiejetnosc wpisywania sie w dowolna konwencje. Posiada rowniez wiele wcielen.
nadesłał + dnia 30-06-2004, 15:39
[tożsamość niepotwierdzona]ten stochacy z tamtego forum to noe ja ja tam wystepuje jako gosc i wypowiadam sie na ten sam temat tylko i wylancznie przekretow na raszynskiej!tam jest jamrozy stochacy a ja sam stochacy!i zobaczycie co z tego wyniknie czy nie zauwazyliscie ze pani Korulska juz nie dyskutuje na ten temat bo dziwi ja skad mam te informacje ? i zaczela sie bac)))))i o to chodzi))pozdrawiam was wszystkich i uwazam tak jak wy ze samo zalozenie jakie bylo to bolo ok
nadesłał stochacy dnia 30-06-2004, 16:02
[tożsamość niepotwierdzona]Jak to skad masz te informacje? Z palca! Wyssane!
nadesłał - dnia 30-06-2004, 16:13
[tożsamość niepotwierdzona]Dominiku, nie ma sprawy, jeżeli widzę, że ktoś jest atakowany bezpodstawnie, to go po prostu bronię :)

Stochacy - poczekam na wyniki walnego zgromadzenia w sierpniu.
Z ciekawością...
Ale póki co, żadnych dowodów niestety nie przedstawiłeś. No i z wiarygodnością u ciebie wciąż kiepsko.

...a pani Korulska się nie wypowiada, ale z pewnością obserwuje... ;)



...a poza tym uważam, że nikt nie był szantażowany przy "aferze moczowej".
nadesłała Natalia dnia 30-06-2004, 18:05
[tożsamość niepotwierdzona]a no z pewnoscia obserwuje i ma goraczke z tego tytulu))))) wybaczcie mi ale w tej chwili nie moge powiedziec zadnych konkretow bo ktos by mogl sie przygotowac a tak nic z tego nie wie co wiem wiec zyje w stresie a glownie o to mi chodzi bo taka osoba zdenerwowana popelnia znacznie wiecej kolejnych bledow! bede dla was sznowni bywlcy tegoz forum bardzo wiarygodny zaraz po walnym)))oj bedzie sie dzialo oj bedzie))))
nadesłał stochacy dnia 30-06-2004, 18:56
[tożsamość niepotwierdzona]stochacy
ble, co za ochydne prowokowanie.
gdybys mowil to wszystko mi w twarz, to albo bym spoliczkowala albo plunela. a tak po prostu pisze, ze jestes beznadziejny.

rada na przyszlosc: jakbys jeszcze kiedys chcial/a knuc intrygi to skup sie na mniej powaznych sprawach, no i subtelniej, subtelniej
nadesłała ola dnia 30-06-2004, 20:14
[tożsamość niepotwierdzona]sochacy, debilu, kim jestes?

nadesłała madzia dnia 30-06-2004, 20:16
[tożsamość niepotwierdzona]madziu zajmij sie Zbysiem i nie wnikaj bo cie porazi!to nie miejsce dla ludzi z prowincji!ktorzy musza wlazic w tylek aby sie utrzymac!papap
nadesłał stochacy dnia 30-06-2004, 21:03
[tożsamość niepotwierdzona]ja pitole...
nadesłał ? dnia 30-06-2004, 21:27
[tożsamość niepotwierdzona]dzieje sie co? w zasadzie to poznam wiekrzosc z was po loginach z ip...hehehhehehe
nadesłał stochacy dnia 30-06-2004, 22:07
[tożsamość niepotwierdzona]Stochacy, jeśli rzeczywiście jesteś nauczycielem ,to jest mi przykro, że w tak ohydny sposób wyrażasz się o koleżankach z pracy.
nadesłała tosia dnia 30-06-2004, 23:33
[tożsamość niepotwierdzona]to jet fakt i cala prawda ,a co zabolalo cie?
nadesłał stochacy dnia 30-06-2004, 23:42
[tożsamość niepotwierdzona]siema stochacy
mozesz wejsc na czat bs?
nadesłał +i- dnia 30-06-2004, 23:45
[tożsamość niepotwierdzona]Nie, tylko żal mi Ciebie.
nadesłała tosia dnia 30-06-2004, 23:49
[tożsamość niepotwierdzona]Tak mi teraz przyszło do głowy, jakie zdziwienie przeżyje Ludwik jak już wróci z tych mazur i przeczyta, co tu się działo pod jego nieobecność :)


...a poza tym uważam, że nikt nie był szantażowany przy "aferze moczowej".
nadesłała Natalia dnia 30-06-2004, 23:59
[tożsamość niepotwierdzona]no, właśnie, i może trochę pocenzuruje... :)
(raczej małe szanse, ale czasem przydałoby się)
nadesłał qwerty dnia 01-07-2004, 00:03
[tożsamość niepotwierdzona]stochacy - kurde jestes bogiem.


nadesłał stolec dnia 01-07-2004, 00:17
[tożsamość niepotwierdzona]Wszystko fajnie fajnie, ale jednego nie rozumiem: jakie zgromadzenie ma być w sierpniu???
nadesłał franek jackl dnia 01-07-2004, 00:25
[tożsamość niepotwierdzona]stochacy, prosze... napisz cos jeszcze...
nadesłał stolec dnia 01-07-2004, 00:28
[tożsamość niepotwierdzona]wyjaw nam jakis sekret...
nadesłał stolec dnia 01-07-2004, 00:29
[tożsamość niepotwierdzona]dobra, dobra kasper... tez jestes bogiem
nadesłał *(*( dnia 01-07-2004, 00:33
[tożsamość niepotwierdzona]dzieki
nadesłał stolec dnia 01-07-2004, 00:34
[tożsamość niepotwierdzona]wiecie co jak zaczelem tu pisac wczoraj to bylo tylko 30 postow a dzis jest o 100 wiecej to jest fascynujace!!zaraz wejde na czat)) ale nie moge na razie zdradzic pikantnych szcegolikow.
nadesłał stochacy dnia 01-07-2004, 01:15
[tożsamość niepotwierdzona]franiu zapytaj mamy)))))
nadesłał stochacy dnia 01-07-2004, 01:19
[tożsamość niepotwierdzona]stolec ale widze ze ty tez jakos nie mozesz sie ujawnic))M???????
nadesłał stochacy dnia 01-07-2004, 01:22
[tożsamość niepotwierdzona]Hmm, to nie wyszło Ci z tym rozróżnianiem ludzi po IP... Nie ja podpisałam się jako "madzia". A walne, to chyba ma byc we wrzesniu, nie w sierpniu...
nadesłała Magda Micińska dnia 01-07-2004, 09:25
[tożsamość niepotwierdzona]Bingo! Walne jest 23 września
nadesłał franek jackl dnia 01-07-2004, 10:51
[tożsamość niepotwierdzona]Stochacy - Twoja wypowiedz o Magdzie i Zbyszku jest po prostu ŻAŁOSNA !!!!!! Jak do kogoś nie dorastasz, to nie wystawiaj głowy.
nadesłał Kuba Mikoszewski dnia 01-07-2004, 12:20
[tożsamość niepotwierdzona]Przywrocony.
nadesłał Regis dnia 01-07-2004, 14:29
[tożsamość niepotwierdzona]To ja jestem prawdziwym stochacym, ten z którym rozmawialiście to sprytny podszywacz!
nadesłał prawdziwy Stochacy dnia 01-07-2004, 17:13
[tożsamość niepotwierdzona]prawdziwy stochacy z przymierza rodzin...
nadesłał abc dnia 02-07-2004, 12:59
[tożsamość niepotwierdzona]ale
nadesłał k dnia 02-07-2004, 16:54
[tożsamość niepotwierdzona]Zadnych ale!
nadesłał toON! dnia 02-07-2004, 17:45
[tożsamość niepotwierdzona]To bardzo miłe, poczytać w końcu nauczycieli na Bednarszoku.

A poza tym, to nie wiem o czym jest dyskusja. Oprócz wątku stochacowego.;)
nadesłał Jasiek dnia 03-07-2004, 10:39
[tożsamość niepotwierdzona]W obliczu bezmiaru głupoty i nienawiści ujawnionej przez kogoś, kto się podaje za nauczyciela i podpisuje stochacy wzywam tego osobnika do podania swojego nazwiska.
nadesłał Sergiusz Dzierzgowski dnia 03-07-2004, 22:07
[tożsamość niepotwierdzona]nic dodać nic ująć...
nadesłał & dnia 05-07-2004, 00:31
[tożsamość niepotwierdzona]sergiusz chyba oszalales))))juz bym nie pracowal.wiele osob tutaj ma cykora aby podac swoje dane ,wiec czemu ja mam byc inny? a tak na marginesie mocarny i ja to dwie rozne osoby i ja odcinam sie od jego pogladow>
nadesłał stochacy dnia 05-07-2004, 10:07
[tożsamość niepotwierdzona]Bo wiesz stochacy...to jest tak: jesli jestes czegos pewien, albo jestes przekonany do czegos to chyba nie powinienes bac sie pod wlasnym zdaniem podpisac imieniem i nazwiskiem. Pozatym reprezentowany przez ciebie poziom dyskusji jest porażająco niski. Oprocz oskarzen typu: "dyrekcja jest be bo przekręca wyniki egazminow i już" nie podajesz zadnych rozsadnych argumentow dla udowodnienia swojej tezy. Po prostu obrazasz ludzi. Proponuje albo zmienic ton dyskusji na kulturalny i przejsc do konkretow, albo -jezeli nie potrafisz pomóc sobie czyms sensownym - po prostu przestac. W moim odczuciu jesteś jakims gowniarzem wkurzonm na p. Korulska, bo jesli jednak jestes nauczycielem to przeraza mnie fakt ze ucza mnie takie osoby jak ty.
nadesłała Julka dnia 05-07-2004, 10:26
[tożsamość niepotwierdzona]eeeeee tam ble ble ble widac malo uwaznie czytalas moje posty> ja nie moge do 15 nic ujawnic .kniec i kropka a tak powaznie to musze utrzymywac jakis denny ton aby nikt nie domyslil sie kto co i gdzie> ok nie widze problemu abym zmienil ton dyskusji na poprawny> chcecie byc slepi to badzcie w zasadzie nic mnie nie obchodzi co kto robi to nie moja sprawa i nie moje zycie. pani Ewo barzdo przepraszam za pomowienia, wszystko to wyssalem z palca wiem ze Pania obrazilem o ile nie urazilem. Zwracam honor i jeszce raz bardzo przepraszam chyba poniosla mnie fantazja i emocje. jeszce raz przepraszam tu na tym forum tak aby wsztscy to przeczytali> STOCHACY ten na niby
nadesłał stochacy dnia 05-07-2004, 13:23
[tożsamość niepotwierdzona]teraz lepiej?
nadesłał stochacy dnia 05-07-2004, 13:24
[tożsamość niepotwierdzona]Informuję wszystkich czytelników, ze w dniu dzisiejszym założyłam sprawę o zniesławienie i groźby wobec mnie i szkoły, ktore zakawalifikowano jako karalne i wszczęto postępowanie przeciw stochacemu. Nr sprawy KW- 3192/04
nadesłała ewa korulska dnia 05-07-2004, 17:55
[tożsamość niepotwierdzona]...
nadesłał ^ dnia 05-07-2004, 18:41
[tożsamość niepotwierdzona]Śmiesznie.
nadesłał Kot z Cheshire dnia 05-07-2004, 19:15
[tożsamość niepotwierdzona]teraz gdy przeprosilem? pisalem to pod wplywem emocji i tego co mi ktos powiedzial! to jest wolna demokracja i wolnosc slowa? jezeli tak jest to prosze mi podac jaka to komenda a ja sm pojade i wyjasnie wszystko a jezeli moze pani to wycofac to bardzo prosze i oczywiscie odwolam to publicznie bo byc moze tkwie w wielim bledzie a wtedy powiem kto i co mi pokazal.jeszce raz przepraszam i prosze o wyrozumialosc i wielko dusznosc.mam nadzieje ze pani jest barzdiej inteligentna niz ja i zrozumiala ta cala sytuacje.
nadesłał stochacy dnia 05-07-2004, 19:46
[tożsamość niepotwierdzona]?!?!?
nadesłał ^ dnia 05-07-2004, 20:13
[tożsamość niepotwierdzona]Powoli się w tym wszystkim gubię...
nadesłał Dominik M. dnia 05-07-2004, 21:29
[tożsamość niepotwierdzona]No nie?
nadesłał Jasiek dnia 05-07-2004, 22:03
[tożsamość niepotwierdzona]Gubisz się? Otoz stochacy wlasnie zesral sie w portki ze strachu. Sprzatnijcie, bo smierdzi
nadesłał .... dnia 05-07-2004, 23:28
[tożsamość niepotwierdzona]Brawo Ewa!
nadesłał ! dnia 06-07-2004, 09:00
[tożsamość niepotwierdzona]A ja wlaśnie odnmiosłem nieodparte wrażenie, że szanowny tochacy kapitalnie się bawi naszym kosztem. Daliśmy się - a ja na pewno - wciągnąć w jakąś niezbyt na poziomie przepychankę słowną z kimś, kto rzuca oskarżenia, porusza temat bardzo dla wszystkich ważny, a później śmieje się do rozpuku czytająć, jak rzeczowo i na poziomie usiłujemy odpowiadać na nierzeczowe i nie na poziomie argumenty! Chyba nie warto się było nim wogóle przejmować! No cóż, po raz kolejny dostałem na BS nauczkę, żeby nie wdawać się w dysputy na poważne tematy z kimś, kto nie ma odwagi rozmawiać twarzą w twarz i podpisać się własnym nazwiskiem pod tym, co głosi. Tak, to można sobie o pogodzie porozmawiać i o niczym poważniejszym... Czy ja się kiedyś nauczę siedzieć cicho i nie odpowiadać na bezsensowne zaczepki, nawet nie do końca pod moim adresem kierowane?
nadesłał Rafał Fanti dnia 06-07-2004, 09:30
[tożsamość niepotwierdzona]Ja mysle ze Ewa dobrze zareagowala, bo takie zaczepki w stylu stochacego sa bezsensowsne i tylko psuja atmosfere w szkole, wiec kolejna osoba piec razy sie zastanowi zanim zacznie podobna "zabawe". Bierzmy odpowiedzialnosc za nasze slowo!!!
nadesłał toster dnia 06-07-2004, 10:06
[tożsamość niepotwierdzona]Mozemy sie jedynie domyslac kim jest czlowiek ukrywajacy sie pod pseudonimem "stochacy". Bez watpienia jest to osoba, ktora w jakis sposob jest lub byla zwiazana z nasza szkola. Z tego powodu jest mi bardzo przykro i uwazam, ze jest to porazka nas wszystkich, ze ludzie na tym poziomie sa wsrod nas.
nadesłał Koles z Zakuli dnia 07-07-2004, 00:04
[tożsamość niepotwierdzona]Czy aby ta całą "wielka dysputa" nie jest elementem podgrzewającym atmosferę przed kolejnym Walnym Zgromadzeniem, które -jak słyszę- ma być w sierpniu?
nadesłał mkb dnia 07-07-2004, 21:03
[tożsamość niepotwierdzona]Czmu redakcja Bednarszoku jest tak cholernie poprawna politycznie???
nadesłał stefan dnia 07-07-2004, 22:14
[tożsamość niepotwierdzona]Najbrardziej to mnie zabilo to oskarzenie. Jak zamierzacie go zlapac i wymierzyc sprawiedliwosc? Moim zdaniem czlowiek ma duzo racji...
nadesłał Stefan dnia 07-07-2004, 23:30
[tożsamość niepotwierdzona]o przepraszam! jakiej racji!?! oskarza ludzi o oszustwa nie majac zadnych podstaw czy dowodow. starochacy nie ma racji i to potwierdzaja nam wpisy, a co wazniejsze opinie nauczycieli.
nadesłała ola dnia 08-07-2004, 01:05
[tożsamość niepotwierdzona]Co to wszystko ma z poprawnością polityczną redakcji, która się wypowiedziała w tym wątku tylko razy - na samym początku?
nadesłał Ludwik dnia 08-07-2004, 01:39
[tożsamość niepotwierdzona]Chodzilo mi o samego niusa - nie moglem sie oprzec wrazeniu, ze to sprostowanie bylo tak jakby poprawieniem sie w tym, ze za bardzo zaatakowano szkole. A co do racji stochacego, to moim zdaniem z tymi listami przyjec jest duzo za duzo zamieszania i wyglada to co najmniej podejrzanie. Oprocz tego wystarczy pojsc do Krysi, uronic kilka lez i dostaje sie miejsce na Bednarskiej. I chcialbym jeszcz powrocic do kwestii zlozenia pozwu przez pania dyrektor - zycze powodzenia!!!
nadesłał Stefan dnia 08-07-2004, 19:44
[tożsamość niepotwierdzona]"Oprocz tego wystarczy pojsc do Krysi, uronic kilka lez i dostaje sie miejsce na Bednarskiej." Na jakiej podstawie tak sądzisz?
nadesłał kumpel dnia 08-07-2004, 21:31
[tożsamość niepotwierdzona]Bardzo proszę wszystkich o uwagę. Otóż ja już nie chcę mówić, iż rozmowy o Stochacym zastąpiły i przełoniły rzeczywisty temat jakim jest sprawa bardzo kontrowersyjnej klasy do której się wybieram (nota bene z własnej woli, ounktów miałem aż nadto). To był punkt 1.
Teraz punkt 2. Ja bardzo poważnie potraktowałem kilka pierwszych postów Stochacego. Możliwe, iż to był nauczyciel, ale inna sprawa, że późniejsze posty z nickiem "Stochacy" są już zupełnie inne. Obrażają ludzi, używają infantylizmów, są dosyć prymitywne. Ja już nie mówie o emotach i błędach, których nauczyciele raczej nie popełniają.
3. Rodzi sie pytanie czy czasem dyskusja o Stochacym nie jest zasłoną dymną przed tym co się naprawde dzieje.
4. Czy wogóle coś się dzieje?
5. Pani Ewo, jak pani tego Stochacego podała do sądu?? Nie wiezę ze podała pani prokuraturze nick i adres forum...
6. Czy to na pewno była Pani Ewa?
7. Przecież moderatorzy i admini- wiem, znam się na tym- mogą spokojnie odczytać ip ludzi którzy to piszą. Można więc sprawdzić czy osoba ma stałe ip, czy zmienne. Jeśli stałe, to znaczy to, że możemy człowieka zidentyfikować.
8. Po co go identyfikować? Czy szkolna demokracja nie wytrzymuje głosów opozycji i chce tylko jednomyslności?
9. Jeśli facet rzeczywiście jest nauczycielem, to wywaliliby go od razu. Śmieszył mnie post "Julii". Przecież, drogie dziewcze wychowane pod kloszem jeszcze większym niż mój, ten człowiek nawet nie zostałby wyrzucony, on by został zmuszony do odejścia po zdradzie- słuzsnej bądz nie- kolegów z pracy. Takie są realia.
9. Czy tu nie ma adminów od kontrolowania forum?
10. Czy ten człowiek ma wogóle choc troche racji? Coś się chyba dzieje, skoro nauczyciele pojawili się na forum. A to już jest dziwne. Zauważcie, iż sa to nauczyciele młodzi, którzy z młodzieżą świetnie nawiązują dialog...
11. Bardzo lubie tych anuczycieli tak apropos ;). Pozdrawiam Kubo, panie Rafale, Pani Magdo!
12. Wróćmy do dyskusji o sprawie klasy a nie Stochacym.
13. Zaistniała sytuacja uświadomiła mi, iz na BS potrzebny jest system stałych Nicków. Na dzieńdobry zablokowano by nazwiska nauzcycieli, a potem to już każdy b sobie wybrał nick jaki by chciał. Ale nikt już by się pod niego nie podszył.

Pozdrawiam. Odpowiedzcie sobie an te moje pytania.

Miłych wakacji.
nadesłał yo! dnia 08-07-2004, 21:39
[tożsamość niepotwierdzona]Na wlasne oczy widzialem taka sytuacje jak zaplakana dziewczynka z listy rezerwowej, po rozmowie z Krysia powiedziala ze jednak bedzie na Bednarskiej. Oprocz tego kilka osob z poprzedniego rocznika wykonalo taki manewr i od roku spokojnie chodza sobie do szkoly nad wisla...
nadesłał Stefan dnia 08-07-2004, 21:58
[tożsamość niepotwierdzona]Pomysł z nikami bardzo mi się podoba, z małym może wyjątkiem.. Czy zamiast blokować, nie można by zarezerwować nazwisk nauczycieli dla nich samych?
Ja chciałbym mieć możliwość wypowiadania się pod własnym nazwiskiem...
Jeszcze jedno. Nauczyciele pojawili się pod własnymi nazwiskami, bo jak sądzę uznali że pewnego kalibru oszczerstw nie można nie zauważać i trzeba przynajmniej próbować coś zrobić. A szkolan demokracja spokojnie wytrzyma głos opozycji, tylko niech to będzie głos w dyskusji, a nie obrzucanie błotem! Już o tym pisałem - można i trzeba dyskutować, próbować się wzajemnie przekonać do swoich racji, próbwać osiągnąć kompromis - to demokracja spokojnie wytrzyma. Nie można się natomiast godzić na sprowadzanie demokracji do poziomu rynsztoka, obrzucać ludzi obelgami i oszczerstwami, wytykać ich po nazwisku samemu pozostając anonimowym, a później krzyczeć, że to tylko głos opozycji! Tak się nie robi! Tak niewypada! Bazarowa pyskówka, jaką zafundował nam Stochacy nie ma nic wspólnego z demokracją! A klasa? Będzie i myślę, że to dobry pomysł. Kryteria przyjęć były jasne, choć może nie wszystkim zainteresowanym znane - nasz błąd - a potem zaczęły się emocje i już się potoczyło samo... równo z górki... jak lawina...
nadesłał Rafał Fanti dnia 08-07-2004, 22:09
[tożsamość niepotwierdzona]Stefanie drgi - w zeszłym roku była zupełnie inna sytuacja, nie było tak jasnych kryteriów. Nie mieszajmy tych dwóch spraw.
nadesłał Rafał Fanti dnia 08-07-2004, 22:12
[tożsamość niepotwierdzona]Ojoj. Stefan ma moim zdaniem dużo racji, sam też bym coś pozarzucał, ale właśnie idę spać;)

A co do tego sprostowania (autorem newsa jestem ja przecież, a nie Redakcja, toteż jest pewna różnica, nie należę do Redakcji. jeszcze;): Ktoś (dość poważna osoba, prawda?;) rozmawiał ze mną na ten temat dość długo i w końcu mnie przekonał (prawie całkowicie), że nie do końca prawidłowo opisałem sytuację, więc postanowiłem napisać sprostowanie. Choć nadal prostowałem tylko część rzeczy które były przedmiotem naszej dyskusji. {[(BTW: obiecał mi Pan mejla. czy brak takowego oznacza zgodę z obrazem z mojego sprostowanego newsa?)]}

Skoro ci, Stefanie, zależy na niepoprawności, to mogę napisać (szczerze), że bardzo mi się nie podoba ta sprawa klasą językową. I uważam, że nie jest bez sensu pisanie na Bednarszoku, że to mi się nie podoba, nawet pomimo pozornego braku konstruktywności.


A nauczycieli proszę, żeby przestali traktować nas, Bednarszkowców, jako osoby niepoważne, bo wyrażające poglądy w internecie. Bo niby jak mamy to robić? Chodzić do ludzi i mówić "pani dyrektor, nie podoba mi się co pani robi" (hipotetyczna sytuacja, hipotetyczna). Bo to nie jest tak, ze jeśli jest naprawdę źle to nauczyciele wtedy interweniują. Właśnie wszyscy mi mówią, że im gorzej jest (a czasami rzeczywiście poziom ni e jest specjalny) tym bardziej nie chcą wchodzić w takie "niepoważne" dyskusje. Rozumiem, obrażanie już zupełnie bez żadnych podstaw (tak się wydaje. nie podoba mi się specjalnie stwierdzanie, ze "on i tak nie ma racji i jak śmie mówić coś, jeżeli nie ma racji, bo wszyscy wiemy, że nie ma racji, bo tak jest". Nie, nie podoba mi się to co Stochacy pisze, ale nie uważam, że pogląd, ze "i tak wiemy, że Dyrekcja jest super i zarzucanie czegokolwiek jest w oczywisty sposób bez sensu" nie jest specjalnie rozsądny - chociaż ja akurat ufam Dyrekcji. Tylko, że to moje ufanie nie zamienia się w niewzruszoną opinię, ani mniemanie o fakcie), ale dlaczego dopiero czegoś takiego potrzeba, żeby się nauczyciele obudzili z letargu udawania nieobecności?

Oj tam, jutro jak się wyśpię to dokończę (bo chyba mam ochotę się wyżalić za wszystkie czasy..), a na razie zostawiam to, żeby się jak najszybciej wytłumaczyć z "poprawności".
nadesłał Jasiek dnia 08-07-2004, 23:05
[tożsamość niepotwierdzona]Drogi Rafale - z tego co pamietam to jakies kryteria byly, a skoro byly to `wolna amerykanka` w przyjmowaniu uczniow nie byla wskazana... A poza tym teraz byly kryteria i co sie dzialo.
nadesłał Stefan dnia 08-07-2004, 23:09
[tożsamość niepotwierdzona]Jaśku, wybacz, co Ci się nie podoba w tej klasie? Nie wiem czy Cię dobrze zrozumiałem. Bo tu nie am nic do podobania. Można mówić, iż Ci, którzy pójdą do niej razem ze mną, a byli na liście rezerwowej zostali przyjęci nie fair- no nie wiem- bo według mnie to tu chodzi o to, że nikt nam nie powiedział, że będziemy chodzić do klasy z tymi z listy rezerwowej. Bo widzisz skoro płacę za szkołę 800 zł, to wolałbym chodzić do klasy lepszej niż gorszej, skoro mam możliwosć wyboru.

Panie Rafale, ja mówiłem nie o blokowaniu tylko o automatycznym przyznaniu nauczycielom nicków. I bardzo mnie cieszy fakt, że wreszcie anuczyciele zaczęli na BS wchodzić. Pozdrawiam wszystkich!
nadesłał yo! dnia 09-07-2004, 01:01
[tożsamość niepotwierdzona]Nie rozumiem dlaczego w tej chwili pojawiły się pomysły rejestrowanych nicków. Stochacy nie podszywał się pod żadnego konkretnego nauczyciela, więc zablokowanie jakichś nazwisk zupełnie nic nie zmienilo. Z tego co pamiętam w historii BednarSzoku jedynym podszywaniem się było podszyanie się pod Gulego, którego nick od tego czasu jest prowizorycznie zabezpieczony.
nadesłał Ludwik dnia 09-07-2004, 11:07
[tożsamość niepotwierdzona]Oj yo, przecież nie chodzi o to, że ta klada mi się nie podoba, tylko, że właśnie sposób "przyjmowania" do niej.
nadesłał Jasiek dnia 09-07-2004, 12:15
[tożsamość niepotwierdzona]Czy naprawdę nikt nie rozróżnia oszczerstw od zarzutów??? Polecam chwilkę refleksji zanim się coś napisze. Nie od dziś wiadomo, że nawet najmniej uzasadnione oszczerstwo "opakowane" w ładne słówka, ozdobione wieloma wykrzyknikami i bardziej lub mniej wulgarnymi obelgami łatwo wypiera w dyskusji miejsce jakie powinny zajmować zasadne argumenty. Stochacy mówił/a coś o dowodach i ich publikacji... Fajnie, więc po co ta rozmowa? Czyżby nie mógł/a wytrzymać podniecenia związanego z ich zdobyciem i odłożyć chwilę "tryumfu" na później? A może byśmy tak poczekali na to co czas przyniesie i dawali upust swoim emocjom, gdy argumenty nie będą jedynie domniemane, lecz powszechnie dostępne? Do tego czasu proponuję nacieszyć się wakacjami...
nadesłał Widz dnia 09-07-2004, 21:55
[tożsamość niepotwierdzona]Uważam, ze Stochacy lecie bzdury, ale uważam też, że nie powinniśmy go dyskfalifikować tylko dlatego, ze jesteśmy przekonani, że nie mówi prawdy. A to czy to są oszczerstwa to zupełnie inna sprawa (moim zdaniem są).
nadesłał Jasiek dnia 10-07-2004, 16:16
[tożsamość niepotwierdzona]Moim zdaniem rozpoczynanie dyskusji na zasadzie "wiem ale nie powiem" i to jeszcze w wydaniu stochacego, jest zupelnie bez sensu. Jezeli rzeczywiscie ma jakies dowody to powinien siedziec cicho az do ich ujawnienia, czyli do sierpnia, czy kiedy tam jest to cale walne...
nadesłał kumpel dnia 10-07-2004, 22:23
[tożsamość niepotwierdzona]A dlaczego z góry uważasz, że ktoś powinien siedzieć cicho?
nadesłał Jasiek dnia 10-07-2004, 22:25
[tożsamość niepotwierdzona]A wlasnie - czemu kolega stochacy zaniechal juz swojej misji otwierania nam oczu?
nadesłał kumpel dnia 10-07-2004, 22:26
[tożsamość niepotwierdzona]Bo chyba jednak nie ma racji;-)
nadesłał Jasiek dnia 10-07-2004, 22:27
[tożsamość niepotwierdzona]Jasku - bo mu to (jak widzisz) wychodzi tylko na zle. Powiedzialem to tylko z mojego punktu widzenia, gdybym to ja byl stochacym. Chodzi o taktyczne zagranie. Teraz tylko narobil sobie wrogów, i w sierpniu wszystcy podejda do tego juz bardzo sceptycznie.
nadesłał kumpel dnia 10-07-2004, 22:27
[tożsamość niepotwierdzona]Jak tak to tak.
nadesłał Jasiek dnia 10-07-2004, 22:31
[tożsamość niepotwierdzona]Stochacy !!! Odezwij sie, prosimy !!!! ;)))
nadesłał Uczen dnia 11-07-2004, 00:08
[tożsamość niepotwierdzona]moze stochacy wyjechal na wakacje?
nadesłał hmm dnia 11-07-2004, 20:33
[tożsamość niepotwierdzona]Gdzieś daaaaleeeeko...
nadesłał Kot z Cheshire dnia 11-07-2004, 23:05
[tożsamość niepotwierdzona]Słuchajcie, wołajcie głośniej,a le po tylu postach i tym zwiadomieniu pani Korulskiej to człowiek ju z pewnie nic nie napisze na BS, wgra firewalla na wszelki wypadek, gdyby jednak ktoś podał policji jego ip, a jeśli ma stałe ip to już negocjuje z neostradą albo innym dostawcą stałego zmiane ip. Cóż taki los prowokatorów i rewolucjonistów. Może ten przynajmniej nie skończy jak Danton czy RObespierre
nadesłał yo! dnia 12-07-2004, 14:26
[tożsamość niepotwierdzona]*khem* Yyyy. Co komu po firewallu? I co mu by dalo zmienienie teraz IP? :]
nadesłał ^ dnia 12-07-2004, 18:00
[tożsamość niepotwierdzona]tak czy siak ma przerąbane bo jeśli nie korzystał z jakiegoś proxy w arabii saudysjksiej, czy czadzie, a z jakiegolwiek polskiego dostawcy to nawet jak ip ma zmienne to i tak dostawcy przechowują dosc dlugo dane o dzierzawie danego ip, danemu abonetnowi:)

a firewall to chyba na nic sie zda;) tylko proxy ;)
nadesłał tbk dnia 12-07-2004, 18:12
[tożsamość niepotwierdzona]Ano.
nadesłał ^ dnia 12-07-2004, 19:45
[tożsamość niepotwierdzona]A ja i tak nie ufam organom śledczym:-)
nadesłał Jasiek dnia 12-07-2004, 20:14
[tożsamość niepotwierdzona]Super, Jasiu, błyskasz taaaaakimi postami... Coś jeszcze?
nadesłał yo! dnia 16-07-2004, 02:10
[tożsamość niepotwierdzona]Hm, ale się porobiło.
Nie będę pisać tego co myślę. Bawcie się dobrze w swoim ELITARNYM kółku.
nadesłał ... dnia 16-07-2004, 14:31
[tożsamość niepotwierdzona]hmmz. to wszystko od czapy jest. od przyjmowania na bednarską począwszy na całej awanturze ze stochacym w roli głownej zakończywszy
nadesłał w dnia 16-07-2004, 20:09
[tożsamość niepotwierdzona]posłuchajcie: jeśli stochacy zechce się jeszce raz odezwać, to w ogóle nie zwracajcie na niego uwagi.
nadesłała Wujek Dobra Rada dnia 18-07-2004, 20:42
[tożsamość niepotwierdzona]Pyszna rada, Wujku!
nadesłał ^ dnia 18-07-2004, 21:24
[tożsamość niepotwierdzona]popieram
nadesłał ja, gut, naturlich dnia 18-07-2004, 22:34
[tożsamość niepotwierdzona]Każdy jest do wyśledzenia na wniosek prokuratury. Tak, wystarczyło podać w prokuraturze adres forum i ksywkę autora. Reszta to już sprawa organów ścigania, które zapewne nie pofatygują się do admina serwera i nie dojdą do ISP-a ;-)

Zbulwersował mnie cały wątek. To naturalne, że Krysia ma wpływ na wyniki egzaminów, bo składa się na nie nie tylko wiedza, nie tylko inteligencja, lecz także samopoczucie, stress, czy w przypadku kobiet... sami wiecie. IMHO właśnie takie rozwiązanie, jak "deska ratunkowa" w postaci rozmowy z Krystyną Starczewską w przypadku dyskusyjnym - jest potrzebna. Bo w końcu chyba lepszy na Bednarskiej człowiek o IQ 130, mający potężną motywację, żeby właśnie w tej szkole być, niż leser o IQ 135, hip-klopowiec który "siem dostau". A to, że jednemu loteria egzaminów wyszła lepiej... no cóż....

Itd itp.

nadesłał Andrzej Wróblewski dnia 19-07-2004, 13:57
[tożsamość niepotwierdzona]Panie Andrzeju, jestem rodzicem i rozmawiałem z Panią Starczewską. Mojej córki nie przyjeto do dodatkowo utworzonej klasy. Rzeczywiście była dość daleko na liście rezerwowej. Przyjeto natomiast kogoś kto był dalej na liście rezerwowej. Oczywiście zapytałem dlaczego? I uzyskałem odpowiedż i w zasadzie o niej zapomniałem ale niebacznie, prawie po miesiącu, zajrzałem tu i jestem znów bardzo smutny.
Niestety nie ma Pan racji.

nadesłał Rodzic dnia 19-07-2004, 18:06
[tożsamość niepotwierdzona]o boże....
wróciłam własnie z wakacji i siadłam przed kompem po raz pierwzdy od jakiegos czasu. to co tu sie dzialo to dla mnie za duzo jak na jeden raz...co sie z wami wszytskimi dzieje???jestem zdziwiona jak bardzo zmienila sie ta szkola od dnia kiedy przyszlam do pierwszej klasy gimnazjum na rasz...wydawalo mi sie wtedy ze to szkola moich marzen a caly ostatni rok-trzecia klase spedzilam na dzikiej nauce zeby tylko uciec stad do innej lepszej szkoly.udalo mis ie dostac tam gdzie chcialam i przykro mi to powiedziec-nawet chyba za sama szkola nie bede tesknila.zal mi tylko fajnych ludzi ktorzy sa w tej szkole i biora do siebie takie intrygi jak ta powyzej...ech...
nadesłała Zocha B. dnia 19-07-2004, 23:07
[tożsamość niepotwierdzona]Być może nie mam racji... Może wszystko się zmieniło. Moze to juz nie jest ta sama szkola, co dawniej... Ja nie zwyklem tracic zaufania do ludzi na podstawie takich zrodel informacji, jak internetowe fora dyskusyjne.

nadesłał Andrzej Wróblewski dnia 20-07-2004, 00:44
[tożsamość niepotwierdzona]Tu się z Panem zgadzam. To tylko forum. Natomiast śmieszy mnie post, w którym radzi się nam, forumowiczom nie zwracanie uwagi na oskarżenia dyrekcji tak potężnego kalibru. No, nie zachowujmy się jak propaganda komunistyczna, która musiała wymyślić takiego Wujka Dobrą Radę, by ludowi podrzucać pomysły rzekomo z ludu. No tak po co się interesować co się dzieje? Żyjmy w słodkiej świadomości, że chodzimy do super szkoły. Ciekaw jestem, czyj jest ten post oraz czy dobrze odczytałem intencje autora, który moim zdaniem nie wytrzymał i sprowokował nickiem. I jeszcze jedno, niech jakiś nauczyciel mi szczerze odpowie: co lepsze ta klasa na Raszyńskiej czy zwykłe liceum na Bednarskiej?
Tylko jak możecie to pozbądźcie się choć raz poczucia obowiązku wobec dyrekcji i powiedzcie coś szczerze.

nadesłał yo! dnia 20-07-2004, 02:53
[tożsamość niepotwierdzona]I jeszcze jedno, niech ktos mi nie mówi, że ta szkołą jest szkołą marzeń... Choć ja już sam nie wiem gdzie miałem iść.... Więc zostałem, bo rodzice stwierdzili, że jak na razie szkoła jest niezła i nie ma jakiejś znacznie lepszej do której warto odejsć... A ja sam nie wiem... Bo męczy mnie ta cała raszyńska atmosfera na Raszyńskiej.. Jest taka... hm... jakby tu powiedzieć.... No taka... monotonna, wyprana, bezmyślna. Człowiek czuje się jak w depresji choć jest mu razcej wszystko obojętne. Taka dla mnie jest Raszyńska. No i nie da się uniknąć stwierdzenia, że jest pełna ludzi niepoważnych i głupkowatych, żeby nie rzec idiotów...
nadesłał yo! dnia 20-07-2004, 02:58
[tożsamość niepotwierdzona]
To oczywiście nie jest właściwe forum generalnie.
Nie mniej jednak, zestawienie tego co ja usłyszałem, o czym się mówi z wieloscią bulwersujacych treści zawartych powyzej jest właśnie smutna.
DLA POPRAWY NASTROJU:
Moja starsza córka jest przeszczęśliwa w tej szkole, ma w moim i jej przekonaniu wspaniałą klasę, w której nie ma niezdrowej rywalizacji, wszyscy sobie pomagają i uczą sie, a wielu jest na dodatek zdolnych. I na ile może to ocenić (rozmawiam czasami z nią o tym), jej zdaniem, w co najmniej jednej klasie a może dwóch z jej rocznika jest podobnie. Osobiście znam wiele młodzieży tej szkoły, tak w Gimnazjum jak i Liceum, znam ich rodziców. Też są zadowoleni. Więc może ta dyskusja dotyczy tylko wyjątków...
nadesłał Rodzic dnia 20-07-2004, 17:41
[tożsamość niepotwierdzona]co do zmian w szkole to niewątpliwie zaszły, ale nie tak dramatyczne jak się tu przedstawia. to raczej bednarszok stał się miejscem rozrywki dla niewyżytych pieniaczy.
nadesłał . dnia 20-07-2004, 20:13
[tożsamość niepotwierdzona]ta szkola byla dobra, jest dobra i bedzie dobra, jak sie komus nie podoba niech zmieni szkole albo forum diskusijne, co innego pogoda w sopocie - ta jest fatalna
nadesłał chlopcy z sopotu dnia 21-07-2004, 13:13
[tożsamość niepotwierdzona]O rany. To nie jest forum dyskusyjne, tylko komentarze do newsa. Forum macie tutaj.
nadesłał ^ dnia 21-07-2004, 14:35
[tożsamość niepotwierdzona]zdalam do tej szkoly na IB, i jak czytam sobie te wszystkie komentarze, to juz sama nie wiem co myslec, czy dobrze ze tam zdalam(?!)
mam nadzieje jednak ze we wrzesniu sie przekonam, i nie bedzie to negatywne...
nadesłał hmm dnia 21-07-2004, 18:26
[tożsamość niepotwierdzona]Dobrze, dobrze, tylko my byśmy chcieli, żeby było jeszcze lepiej.
nadesłał Jasiek dnia 21-07-2004, 18:32
[tożsamość niepotwierdzona]Dobrze powiedziane Jaśku.
nadesłał kometa dnia 21-07-2004, 20:34
[tożsamość niepotwierdzona]Ach! :-)
nadesłał Jasiek dnia 21-07-2004, 21:57
[tożsamość niepotwierdzona]A tak przy okazji.. to to jest chyba rekord pod względem ilosci
komentarzy.... :P
nadesłał yo! dnia 22-07-2004, 14:57
[tożsamość niepotwierdzona]No co ty, na samej stronie głównej jest jedna strona która ma więcej komentarzy. Po za tym jeśli mnie panmięc nie myli najwięcej komentarzy było gdzieś pod 400.
nadesłał kometa dnia 22-07-2004, 16:19
[tożsamość niepotwierdzona]o jejku... ale bałagan. Przeczytałem bardzo pobierznie wszystkie wątki, lecz nie zdołała mi umknąć stochacowa sprawa.

Ten ktoś (stochacy) jest albo świetny w manipulowaniu innymi i we wprowadzaniu ogólnego zamentu, albo też poprostu pisze 3 po 3, nie zwracając uwagi na konsekwencje i bezcelowość swoich działań.

W obu tych wupadkach należy (albo raczej "należało") go zignorować. To wszystko.

Też przed chwilą wróciłem z jednego wyjazdu wakacyjnego i zaraz wybieram się na następny, a to co tu wyczytałem przyprawiło mnie o lekki niesmak... (nie do końca wyjaśniona sprawa z przyjmowaniem do liceum i stochacy).

Zyczę wszystkim czytającym mój post wesołych i udanych wakacji!;) Sam zaraz wyjeżdżam w dalszą podróż.

dudek
nadesłał dudek (Leszek Liniecki) dnia 28-07-2004, 22:24
[tożsamość niepotwierdzona]drogi Dudku,
Pani Ewa pod koniec czerwca napisała:

"Nie sądzę, ze ktokolwiek z czytelników Bednarszoku mógł potraktować wypowiedź stochacego poważnie. Oczywiste jest, że w wypadku uzasadnionych watpliwości,w kazdej chwili jesteśmy gotowi udzielic wyjaśnień i poddać procedury związne z rekrutacją uczniów obiektywnej kontroli. zewnętrznej.
nadesłała Ewa Korulska dnia 29-06-2004, 14:38"
jednak później co się zmieniło, stochacy puścił wodze swej fantazji,a efekt był taki:
"Informuję wszystkich czytelników, ze w dniu dzisiejszym założyłam sprawę o zniesławienie i groźby wobec mnie i szkoły, ktore zakawalifikowano jako karalne i wszczęto postępowanie przeciw stochacemu. Nr sprawy KW- 3192/04
nadesłała ewa korulska dnia 05-07-2004, 17:55"

BRAWO!!! nareszcie stanowcza reakcja ukróci proceder rzucania oszczerstw, niech inni, którym przychodzi ochota na takie działania porzucą nadzieję, że uda się im ujść bezkarnie!
I jeszcze na dodatwk posługiwał się imieniem "stochacy", co sugerowało związek ze Stochacym Jamrozowskim, osobą wprawdzie wirtualną, ale godną i stateczną.
Miłego wypoczynku, Dudku i niech opuści Cię ten "lekki niesmak".


nadesłał nip 356310947 dnia 05-08-2004, 12:23
[tożsamość niepotwierdzona]to nie sa oszczerstwa,jeszce kilka dni. poczekamy zobaczymy.
nadesłał stochacy dnia 10-08-2004, 19:02
[tożsamość niepotwierdzona]Powialo groza!
nadesłał (...) dnia 11-08-2004, 00:59
[tożsamość niepotwierdzona]nie sądzicie ze to jest troche...gLupie
1)może szkoła jest dobra ale tą utopie stwarzamy sobie w pewin sposó sami
2)skoro sądzicie że ona jest taka idealna to czemu zwracacie uwage na takich jak stochacy?
żeby to was nie rozczarowało
nadesłał zin dnia 11-08-2004, 22:37
[tożsamość niepotwierdzona]2)"skoro sądzicie że ona jest taka idealna to czemu zwracacie uwage na takich jak stochacy?
żeby to was nie rozczarowało"
no wlasnie))
nadesłał stochacy dnia 12-08-2004, 11:01
[tożsamość niepotwierdzona]2BEDNARSZOK - niezależny serwis internetowy poświęcony w całości życiu Bednarskiej i Raszyńskiej. Stworzony przez kilku uczniów z Komórkowców i Hatifnatów. Można w nim znaleźć wiele potrzebnych i interesujących rzeczy. Znajdziecie tu również kupę całkowicie nudnego i niepotrzebnego śmiecia>czy to prawda?Forum - miejsce, w którym możesz wyrazić swoje poglądy (anonimowo) na jakiś konkretny temat. godne zastanowienia.nic dodac nic ujac.ciekawe jak w zwiazku z tym ocenicie podanie tego co napisalem wczesnie jako skarge na policje .to jest demokracja? a moze faktycznie cos sie stalo i chodzilo o to aby mnie uciszyc,moze to co uslyszalem i nie fortunnie napisalem tu myslac ze mozna napisac kazda opinie jest po trosze prawda? sam nie wiem( a wy ? jak myslicie?
nadesłał stochacy dnia 12-08-2004, 11:09
[tożsamość niepotwierdzona]myslimy ze mylisz wolna amerykane z demokracja i jezeli masz jakies dowody ze cos niepokojacego sie dzieje w szkole, to jest pare lepszych miejsc niz to forum by je wyglaszac - w dodatku w formie, przynajmniej dla mnie, absolutnie nie do zaakceptowania.
nadesłał PC dnia 12-08-2004, 12:31
[tożsamość niepotwierdzona]wstępne śledzto wykazało, że "stochacy" to nie jedna osoba lecz zorganizowana grupa przestępcza, nic więcej, dla dobra śledztwa, nie mogę napisać.
nadesłał starszy inspektor Włodzimierz Detektor dnia 12-08-2004, 13:53
[tożsamość niepotwierdzona]he? inspektor detektor? ktos sobie chyba jaja robi ;\
nadesłał hmm dnia 12-08-2004, 14:02
[tożsamość niepotwierdzona]DO STOCHACY:
skoro miałeś jakiekolwiek wątpliwości co do, nazwijmy to, "czystości" owej szkoły napewno sposób w który to pokazałeś był dzicinny i żałosny.ja też odniosłem wrażenie ,że to nie jest jedna osoba lecz kilka
DO INNYCH:
moja wcześniejsza wypowiedz nie miała na celu jakikolwiek sposób przytakiwać stochacym(bo jak mniemam jest ich więcej niż jeden) lecz w pewien sposó przetrzeć wam oczy...
nadesłał zin dnia 12-08-2004, 14:49
[tożsamość niepotwierdzona]już wiemy kto to jest:
*.153.35.34
od 05.07.2004 zmienia się w:
*.netia.com.pl

Jak widzicie, nie wszyscy mają wakacje...
Oczywiście, naprawdę nie nazywam się Włodzimierz Detektor, ale to nie są jaja, jak stwierdza "hmm", nie mogę ujawnić swoich prawdziwych danych ze wzgl. operacyjnych.
Czołem dzieciaki!
nadesłał starszy inspektor Włodzimierz Detektor dnia 12-08-2004, 16:49
[tożsamość niepotwierdzona]>>Forum - miejsce, w którym możesz wyrazić swoje poglądy (anonimowo) na jakiś konkretny temat. godne zastanowienia.nic dodac nic ujac.ciekawe jak w zwiazku z tym ocenicie podanie tego co napisalem wczesnie jako skarge na policje .to jest demokracja?<< Chyba mylisz pojecia...
nadesłał regis dnia 12-08-2004, 17:08
[tożsamość niepotwierdzona]Ach, ucielo mi komentarz:)
1. To nie jest forum, tylko komentarze do newsow.
2. Anonimowosc i wolnosc slowa - zgadza sie! Ale to nie oznacza, ze nie ponosisz odpowiedzialnosci za to, co napiszesz - to jest wlasnie DEMOKRACJA!
3. Demokracja to jeszcze cos. Kiedy sa watpliwosci, czy ktos nie popelnil przestepstwa, powiadamia sie odpowiednie organy panstwowe, aby to stwierdzily. To wlasnie zrobila p. dyr. Ewa Korulska...
nadesłał regis dnia 12-08-2004, 17:12
[tożsamość niepotwierdzona]?
nadesłał ? dnia 12-08-2004, 23:19
[tożsamość niepotwierdzona]aha. nie przyjalem takiego zalozenia, bo kloci sie to nieco z moim stereotypem organow scigania...

gratuluje poczucia humoru w takim razie :)
nadesłał hmm dnia 13-08-2004, 00:48
[tożsamość niepotwierdzona]przeciez to co pisze nasz inspektor to kazde dziecko wie)) wystarczy najechac kursorem na podpis pod postem i juz wiadomo z jakiego IP ktos jest,i tak naprawde to nie przejelem sie ze ktos gdzies doniosl, poniewaz nie powiedzialem nic co nie mialo by miejsca faktycznie i nikogo nie obrazilem i nie skrzywdzilem i nie mozna mi nic zarzucic bo nic nie zrobilem)) a tak na marginesie to sa takie ruchome IP co za pewne nasz detektyw wie. sa tez cafejki internetowe co przekresla jakie kolwiek dojscie do ewentualnego przestepcy ale ja za takiego sie nie uwazam i inni moi znajomi tez,prosilem juz jakis czas temu aby pani korulska podala mi gdzie mam sie zglosic i nic jezeli jest w tym ciut ciut prawdy to szkoda pieniedzy i czasu policji i moge sam sie zglosic do wskazanej komendy, ale mnie sie wydaje ze bardziej chodzilo tu o to abym sie zamknol i przestraszyl! to wszystko w tym temacie wiecej sie nie wypowiadam szkoda czasu i slow na to czcze gadanie ,widze tylko jedno jestecie zadni sensacji i to prawie wszyscy a ta dyskusja utwierdxzila mnie w przekonaniu ze cos jest nie tak i nie tylko ja to widze. CZUWAJ WIARO
nadesłał stochacy dnia 13-08-2004, 18:56
[tożsamość niepotwierdzona]"takie ruchome IP":)
nadesłał ^ dnia 14-08-2004, 15:49
[tożsamość niepotwierdzona]Skoro niczego się nie boisz to najpierw napisz jak się nazywasz! (tak tylko napisałem, szczerze, to nie liczę na to :) )
nadesłał TWOJA STARA dnia 15-08-2004, 23:25
[tożsamość niepotwierdzona]widze ze zamknelem wam usta i o to chodzilo, niech kazdy w ciszy domowej sobie to przemysli.pozdrawiam ROBERT KORNATOWSKI. ps. ja tam nie pracowalem ale pomagam komus kto pracuje,te posty to moja sprawa ,i tak jak ktos tu prosil podalem swoje dane heheh
nadesłał stochacy dnia 17-08-2004, 12:07
[tożsamość niepotwierdzona]Jestem rozczarowana... Czym???
nadesłała Ja dnia 17-08-2004, 21:36
[tożsamość niepotwierdzona]ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKIROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI
nadesłał ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT KORNATOWSKI ROBERT dnia 18-08-2004, 15:15
[tożsamość niepotwierdzona]yyy... ostre. swoją drogą, to to jest naprawdę bardzo typowa dla tej szkoly rzecz, żeby przejmować się takimi rzeczami. ech, zabawa w życie... żałosne.
DO ROBERTA K. : kim ty jesteś? i dlaczego to robisz?
nadesłał ... dnia 18-08-2004, 15:23
[tożsamość niepotwierdzona]I jak bylo na Walnym 15-ego, Stochacy?
Duzo bylo osob, czy tylko Ty?
nadesłała kasia dnia 18-08-2004, 22:56
[tożsamość niepotwierdzona]I jak bylo na Walnym 15-ego, Stochacy?
Duzo bylo osob, czy tylko Ty?
nadesłała kasia dnia 18-08-2004, 22:57
[tożsamość niepotwierdzona]Zenujace.
nadesłał Jasiek dnia 18-08-2004, 23:08
[tożsamość niepotwierdzona]jak bedzie walne to napewno sie dowiecie,poczekamy zobaczymy.i juz nic nie robimy to nie ma sensu moze faktycznie emocje wziely gore .Bedzie co ma byc ,a jak jest to kazdy z was widzi i napewno mecza was watpliwosci tak jak i mnie ,nas i w ogole,moze troche przesadzilem ale czy tak barzdo mijam sie z prawda?? jeeli uwazacie ze tak to przepraszam wszystkich i nic wiecej nie mam zamiaru dodawac.pozdrawiam
nadesłał stochacy dnia 19-08-2004, 00:58
[tożsamość niepotwierdzona]...
To akurat, moim zdaniem, nie jest jakaś głupia zabawa w życie. Nie chodzi mi tu oczywiście o zaciekłe spory ze stochacym pt : "ja mam rację, pani Korulska jest głupia" i odpowiedziami na to: "wcale nie, to ty taki jesteś, a nauczyciele mają zawsze rację" oraz wzajemnie posądzenia o bycie żałosnym.
Sama jednak kwestia uczciwosci w naszej placówce, wzajemnych relacji i to wszystko razem wzięte w kontekst historii naszej szkoły oraz tym podobne rzeczy - to nie jest zabawa, ale właśnie czyste życie, które nas dopada, niestety.
Może tylko czasami sposób załatwiania pewnych spraw i argumentacja pewnych osób wprowadza atmosferę piaskownicy.

A stochacy się chyba nauczył, że niestety nic nie wygra się z nikim w taki sposób, w jaki próbował tutaj. Pomijając nawet kwestię tego, czy ktoś słusznie o coś walczy, czy też nie.



...a poza tym uważam, że nikt nie był szantażowany przy "aferze moczowej".
nadesłała Natalia dnia 19-08-2004, 15:13
[tożsamość niepotwierdzona] do NAtali : moze masz i racje pewnie nie wygram w taki sposob , ale ja nie chcialem wygrac tylko uzmyslowic wam jak jest zle .fakt nie powinienem byl pisac w taki sposob ale nie zapanowalem nad emocjami no i poszlo,nie boje sie sie odpowiedzialnosci za swe slowa, i tak jak napisalas dopadlo mnie czyste zycie :cos gdzies uslyszalem cos zobaczylem no i nie wytrzymalem ,musialem napisac.myslalem ze ktos zainteresuje sie ta sprawa a nie moja osoba nie mialem zamiaru wzbudzic nie zdrowych dyskusji! ja swoje wiem ,a wu mozecie sie dalej poddawac i klasc uszy po sobie ,myslec ze jest slodko.gorzej bedzie kiedy traficie z tej szklarni do normalej Polski. ktos tu o tym wspominal ze po tej szkole nie mogl sie odszukac .eh samo zycie skoro was nie interesuje to co sie dzieje z wasza szkola to kogo ma interesowac? pozdrawiam was wszystkich i bede z boku patrzyl co dalej bedzie , ps.sami wiecie kiedy bedzie walne ,wiec skoro ktos zmienia termin to nie nasza wina i kpina z tego tytulu nie jest potzrebana R.K
nadesłał stochacy dnia 19-08-2004, 17:28
[tożsamość niepotwierdzona]Droga Natalio, ależ to właśnie jest zabawa w życie. Najmłodsi z nas mają lat trzynascie i jest to już stanowczo czas, kiedy szkoła, jaka by ona nie byla przestaje byc sensem życia. I tyle. A, co do tego, że z uczciwością w naszej drogiej szkole jest niespecjalnie - nigdy nie miałam do tego watpliwości.
nadesłał ... dnia 20-08-2004, 14:43
[tożsamość niepotwierdzona]Stochacy:

Naprawde nie wszyscy twierdza, ze jest rozowo i pieknie... Ja np tak nie uwazam. Odbylam na ten temat kilka rozmow w tymi i owymi, zainteresowalam sie, poszukalam informacji, faktow, a w dzien zakonczenia roku szkolnego rozmawialam z pania Nowicka infomujac ja, ze formalnie zmienilam zdanie i nie jestem juz jej zagorzala przeciwniczka. Takich osob jak ja jest wiecej. Tylko przez samo trabienie na ten temat nic sie nie zmieni... Wydaje mi sie, ze wlasnie ten sposob "zalatatwiania sprawy" ma na mysli ... kiedy pisze, ze szkola powinna przestac byc sensem zycia (a konkretnie miala na mysli chyba to, ze wszyscy tak to na lamach BS roztrzasaja, jakby nie mnieli nic innego do roboty - o to Ci chodzilo, btw?).
Nie wydaje mi sie, zeby tu ktos kladl po sobie uszy. Tylko co mamy zrobic? Czy jezeli ktos twierdzi to, co ty na temat p. Korulskiej, to ma to okazac wyrzucajac ja przez okno? Rozumiem ten emocjonalny stosunek do wszystkiego, ale nie tedy droga.
No i jezeli chce sie szerzyc swiadomosc na jakis temat, to nalezy pamietac, ze masy niestety nie lubia emocjonalnych romantykow wykrzykujacych slogany, tylko trzeba im wszystko na zimno wylozyc, punkt po punkcie kladac niezbite dowody.
Do swej "misji" (i znow nie chce oceniac, czy prawidlowej czy nie - mam do tego stosunek neutralny) zle sie zabrales. Rzecza oczywista jest, ze zadnych dowodow nikt nie poda publicznie... nie moze nawet.

No i rzecz najbardziej zniechecajaca:
Niestety, nie wszystkich ludzi interesuje prawda... To smutne, ale tak jest. Niektorzy nie lubia miec uzmyslawianem jak jest zle, bo to niewygodne, trzeba wtedy dokonac trudnej czynnoisci zmiany sposobu myslenia... To jest cholernie smutne i zawsze macilo wszelka dzialalnosc ludzi o szlachetnych celach.
To jest moja odpowiedz na zadeklarowana przez Ciebie chec uzmyslowienia nam czegos.

Chyba powinnam wziac sie za pisanie opaslych tomisk, bo rozpisywanie sie rzeczywiscie niezle mi wychodzi... :>


...a poza tym uważam, że nikt nie był szantażowany przy "aferze moczowej".
nadesłała Natalia dnia 20-08-2004, 18:20
[tożsamość niepotwierdzona]mnie sie nie chce juz walczyc , bo to nie ma sensu,daje sobie luz ,fakty sa jakie sa, ja mam cos co moze poprzec moja teorie tylko po co to oglaszac? to byl blad z mojej strony wszyscy moga spac spokojnie na razie mi nie zalezy w pracy ten ktos zostaje wiec wszysko jest ok. tu kazdy dba o wlasny zadek wiec my tez tak postapimy.pozdrawiam wszystkich i nie uzywam juz nicka "stochacy" prawdziwego stochcego przepraszam;)))
nadesłał stochacy dnia 21-08-2004, 11:05
[tożsamość niepotwierdzona]Kiedy sie dowiem czy klamiesz czy nie?
nadesłał Jasiek dnia 24-08-2004, 20:11
[tożsamość niepotwierdzona]dlaczego wszyscy rozprawiają o stochacym zamiast o temacie newsa: o klasie z angielskim? czy ktoś odpowie na zadane wcześniej (nie pamiętam przez kogo) pytanie o wybór klasy: czy lepiej zostać na raszyńskiej czy przenieść się na bednarską?
nadesłała natalia k. dnia 26-08-2004, 13:51
[tożsamość niepotwierdzona]Ja odpowiem: na Bednarska;-)
nadesłał Jasiek dnia 26-08-2004, 16:14
[tożsamość niepotwierdzona]brawo jasiu , na bednarska na bednarska to mowi samo za siebie)))))))
nadesłał robert k dnia 26-08-2004, 22:00
[tożsamość niepotwierdzona]robercie k. - co oznaczaja te mnogie nawiasy we wszystkich Twoich wypowiedziach?
nadesłał ^ dnia 27-08-2004, 12:11
[tożsamość niepotwierdzona]Proponuje w związku ze wszystkimi aferami i niedociągnięciami przeprowadzić powszechna referenda. LPR proponuje taką metodę rozwiązania problemów tak często (wycofanie żołnierzów, zamykanie sklepów w święta)że stwierdzam iż musi to być sposób najlepszy, chyba ;].
nadesłała ja w sprawie pierwotnej (newsa) dnia 27-08-2004, 15:22
[tożsamość niepotwierdzona]Jasiek: A dlaczego? Jak dlugo chodzisz juz na Bednarska, ze mozesz stwierdzic, ze Ci tam dobrze?
nadesłał ... dnia 27-08-2004, 22:17
[tożsamość niepotwierdzona]Zaczynam czwarty rok. Choć w pierwszym było mi najlepiej;)
nadesłał Jasiek dnia 28-08-2004, 18:30
[tożsamość niepotwierdzona]no to czemu uwazasz, ze "na Bednarska;-)"?

czy ktoś odpowie na zadane wcześniej (nie pamiętam przez kogo) pytanie o wybór klasy: czy lepiej zostać na raszyńskiej czy przenieść się na bednarską?
nadesłała natalia k. dnia 26-08-2004, 13:51
nadesłał ,,, dnia 28-08-2004, 20:03
[tożsamość niepotwierdzona]nie ta szkola co kiedys nie ta szkola co kiedys nie ta szkola co kiedys nie ta szkola co kiedys zaaa moich czasssooow za moich czasow za moich czasow ach no tak kiedys bylo inaczej ach no tak kiedys bylo inaczej aach no tak ach no tak kiedys bylem malym chlopcem hej!

//APEL\\
ludzie oprzytomniejcie
//APEL\\

banda malkontentow majacych sile jedynie klepac w klawiature - co prawda
przez -*-UWAGA!-*- 2
slownie dwa miesiace o tej
samej sprawie (wytrzymalosc godna podziwu i zazdrosci)

przynajmniej jestescie
sprytni... nie mozna wam
watku zablokowac
nadesłał "molier to byl zyd..." dnia 28-08-2004, 21:37
[tożsamość niepotwierdzona]Stochacy wydaje sie bredzic ale z ciekawością poczekam na dowody które rzekomo posiada.
Naprawde intryguje mnie jaka jest przyczyna tak wielkiej awantury.
nadesłał mati dnia 29-08-2004, 21:53
[tożsamość niepotwierdzona]to wszystko to jeden wielki ZONK
nadesłał keduD dnia 30-08-2004, 01:30
[tożsamość niepotwierdzona]to wszystko to jeden wielki cyrk raczej...
nadesłał zin dnia 30-08-2004, 16:34
[tożsamość niepotwierdzona]czy to prawda że pani Nowicka odeszła???
nadesłał ??? dnia 31-08-2004, 12:42
[tożsamość niepotwierdzona]Nie wiem czy jestem upoważniony do pisania oficjalnych komunikatów ale... niestety to prawda. Dziś jest ostatni dzień jej pracy w szkole. Dokładniej - nie odeszła tylko stanowisko na którym pracowała zostało zlikwidowane. O całym zamieszaniu wokół tego było w postach o zmianach organizacyjnych w szkole.
nadesłał Dominik M. dnia 31-08-2004, 13:43
[tożsamość niepotwierdzona]No ładnie.
nadesłał Jasiek dnia 31-08-2004, 14:49
[tożsamość niepotwierdzona]noi widzicie a nie mowilem moze nie mialem racji! czy to nie wystarczajacy dowod!eh zycie....... ktos mi cos smie teraz powiedziec??
nadesłał robert k dnia 31-08-2004, 18:50
[tożsamość niepotwierdzona]ja smiem.

gdzie sa dowody?
nadesłał pirogeth dnia 31-08-2004, 19:45
[tożsamość niepotwierdzona]Na co to dowod? Bo nie rozumiem...
nadesłał ^ dnia 31-08-2004, 21:06
[tożsamość niepotwierdzona]No i nie widzimy.
nadesłał Jasiek dnia 31-08-2004, 21:36
[tożsamość niepotwierdzona]czy szanowny ROBERT K może na przetrzeć oczy, bo nie widzimy?

nadesłał nio dnia 31-08-2004, 22:09
[tożsamość niepotwierdzona]Czy sznowny Robert Ka MOŻE POWIEDZIEĆ COKOLWIEK?
nadesłał Jasiek dnia 31-08-2004, 22:16
[tożsamość niepotwierdzona]NO NIE!!!!!!
Naprawde odchodzi?
Ale na zawsze? Nie bedzie sie juz niczym zajmowac? Bo stanowisko to jedno, ale udzial w zyciu szkoly to drugie. Nieraz juz tak bylo, ze stanowisko lecialo, ale osoba pozostawala (nie wnikajac juz w to, czy to bylo sluszne badz nie).

Nie no! Przeciez ta kobieta MUSI zostac! Ona. Musi. Zostac.
Szit.


...a poza tym uważam, że nikt nie był szantażowany przy "aferze moczowej".
nadesłała Natalia dnia 31-08-2004, 22:20
[tożsamość niepotwierdzona]e??? Nie Musi
nadesłał tbk dnia 31-08-2004, 23:15
[tożsamość niepotwierdzona]Natalio - masz rację.
nadesłał Kot z Cheshire dnia 31-08-2004, 23:51
[tożsamość niepotwierdzona]Nie no! Przeciez ta kobieta MUSI zostac! Ona. Musi. Zostac.
Szit.

Nie musi. Poza tym nie jestem do końca przekonany czy chciałaby po tym co się wydarzyło i czego byliśmy wszyscy świadkami, a czasami i uczestnikami.

A swoją drogą wielka szkoda :/

nadesłał PC dnia 01-09-2004, 00:28
[tożsamość niepotwierdzona]Naprawdę odchodzi. Dziś był ostatni dzień pracy Magdy w szkole. Nie przypuszczam żeby zajmowała się czymkolwiek w szkole - zwłaszcza w najbliższym czasie. Jeśli chodzi to uczestnictwo w życiu szkoły to nie do końca rozumiem co masz na myśli Natalio ;) ale wydaje mi się że jeśli będzie uczestniczyć to raczej z pozycji takich jakie zajmował Józef Piłsudski w Sulejówku przed przewrotem majowym ;)
I tak drogi PC - to wielka szkoda i strata dla naszej szkoły :(
nadesłał Dominik M. dnia 01-09-2004, 01:34
[tożsamość niepotwierdzona]Ale byloby jeszcze wieksza strata, gdybysmy stracili kilku absolwentow, ktorzy ucza w naszej szkole. A to byloby zapewne nieuniknione, gdyby pani Nowicka nie odeszla...
nadesłał Nemo dnia 01-09-2004, 01:49
[tożsamość niepotwierdzona]od początku tej rozmowy zdążyliście zmienić temat kilkakrotnie. Ja również dołączam się do prośby o odpowiedź na pytanie: gdzie pójść? ( tylko szczerze, a nie: "na bednarską, ba bednarska jest fajna")
2) trochę bezsensu było przyznanie wolnych miejsc osobom z listy rezerwowej: w końcu do klasy językowej zgłosili się uczniowie o b. wysokich średnich. W takim razie dojdzie do wyraźnego rozłamu. Nie wiem czy jest w tym jakiś sens, choć z drugiej strony, cieszę się, że mamy tak wspaniałomyślną dyrekcję.
nadesłał pozytyw dnia 01-09-2004, 13:36
[tożsamość niepotwierdzona]Drogi Nemo.
Po pierwsze nie wiem dlaczego twierdzisz że szkoła straciłaby uczących absolwentów. Bo ja nie widzę wyraźnego powodu by musieli oni odejść. Twierdzę wręcz że wielu chcąc nie chcąc by zostało bo o tak sympatyczną i w sumie nieźle płatną pracę jak na Bednarskiej nie jest wcale łatwo. Zwłaszcza w tzw. "segmencie oświatowym".
A po drugie, wcale nie wiem czy byłaby to aż taka strata... Nikt w końcu nie jest niezastąpiony. Nauczycieli mamy sporo natomiast dobrych organizatorów już wcale niekoniecznie.
nadesłał Dominik M. dnia 01-09-2004, 14:37
[tożsamość niepotwierdzona]To, ze Ty takiego powodu (do odejscia) nie widzsz, nie oznacza jeszcze, ze oni nie widza.
Co wiecej, jestem zdania, ze o wartosci tych nauczycieli nie mozesz miec pojecia, bo nie jestes juz uczniem tej szkoly. Dlatego prosze, nie wypowiadaj sie w tej kwestii... Co sie zas tyczy zdolnosci organizacyjnych pani Nowickiej - przyznaje, strata jest duza.
nadesłał Nemo dnia 01-09-2004, 15:31
[tożsamość niepotwierdzona]drogi dominiku m na samym poczatku myslalem ze ty wcale nie jestes obiektywny ,ale teraz inaczej patrze na twoje posty,sa sprawiedliwe i moze tylko czasami ukierunkowane ale to jest malo istotne. naprawde szczeze mi zal iz PANI MAGDA musial delikatnie mowiac odejsc z naszej szkoly byla swietnym organizatorem i potrafila postawic ta szkole na nogi"organizacyjne nogi" bez niej moze i szkola sie nie zawali ale napewno nie bedzie latwo.chyba nikt nie smie mi teraz powiedziec ze zle robilem i robie nie podajac kto ja jestem naprawde i nikt juz chyba nie ma zludzen ze wojna byla i sie prawie skonczyla ,a polegla PANI MAGDA to bylo widoczne na samym poczatku tego tajnego zamieszania na raszynskiej ze to zle sie skonczy! a wy mi mowilscie ze chcecie konkretow dowodow i abym sie ujawnil.teraz widzicie ze to by bylo szlenstwo z mej strony,mam to co mam chce pracowac i zarabiac pieniadze a jak mi ktos podpadnie to wtedy wytocze moze dzila i bede walczyl.mysle ze ten sposob stwarzam durna sytuacje bo kazdy moze patrzec na kazdego wilkiem ,ale ci co maja szcere intencje mysle ze niczego sie nie obawiaja zwlaszca na raszu ,a reszta niech sobie mysli co chce.pozdrawiam i zycze spokojnosci
nadesłał robert k dnia 01-09-2004, 15:37
[tożsamość niepotwierdzona]Bredzisz.
nadesłał ^ dnia 01-09-2004, 15:49
[tożsamość niepotwierdzona]powiedz mi bananie kim jestes jak sie nie boisz i tylko potrafisz pisac "bredzisz lub inne pierdoly" itp.wypowiedz sie ! pozdrawiam

nadesłał robert k dnia 01-09-2004, 15:55
[tożsamość niepotwierdzona]Na Bednarską - na IB polskiego ma uczyć Filip Kwiatek, czyli osoba przez którą wielu uczniów znienawidziło język polski. Brr..

A osobiście pan Filip jest bardzo fajny.
nadesłał Kot dnia 01-09-2004, 17:04
[tożsamość niepotwierdzona]ale mnie nie chodzi o IB tylko o klasę z rozszerzonym angielskim...
w fajność p. Filipa nie wątpie:-)

nadesłał pozytyw dnia 01-09-2004, 17:54
[tożsamość niepotwierdzona]Hmmm hmmm. To będzie moja ostatnia wypowiedź na temat odejścia pani Nowickiej i absolwentów uczących na Bednarskiej. Dlatego proponuję po niej EOT. Ale do rzeczy.
Primo - cieszę się że się zgadzamy co do straty w dziedzinie organizacji. Osobiście nie dostrzegam obecnie w kierownictwie szkoły osoby która byłaby równie rzutkim organizatorem jak Magda.
Secundo - ja całkiem niedawno skończyłem Bednarską więc miałem przyjemność (bądź nieprzyjemność) obcować z kilkoma uczącymi tu absolwentami. O ile wiem to ich liczba znacząco się nie zwiększyła więc MOGĘ się wypowiadać na ich temat. I twierdzę po pierwsze że w przypadku części z nich (właśnie tej która prawdopodobnie by odeszła) strata nie byłaby bardzo dotkliwa. A po drugie że część z nich miałaby problemy ze znalezieniem pracy w normalnej publicznej szkole. Ja nie mówię tu już o kompetencjach ale o posiadaniu odpowiednich papierów, dyplomu i podejściu do pracy (np. notoryczne spóźnienia lub nie przychodzenie na lekcję jednego z uczących absolwentów - kto miał z nim zajęcia wie o czym mówię). Także z takiego formalno-prawnego punktu widzenia ich strata byłaby nawet pewną ulgą dla szkoły bo można by zatrudnić równie wykwalifikowanych nauczycieli z papierami w porządku i odpowiednim podejściem do pracy. Tyle że ich pozycja byłaby w szkole dużo bardziej niezależna. A to jak widać komuś nie pasuje...
Ale jak już mówiłem EOT.
nadesłał Dominik M. dnia 01-09-2004, 18:59
[tożsamość niepotwierdzona]bravo! koniec i kropka minela pewna epoka ( dobra) bo teraz bedzie tylko gorzej.pozdrawiam i przepraszam wszystkich za moje wczesniejsze malo przemyslane posty pod psedo"stochacy" papa
nadesłał robert k dnia 01-09-2004, 19:42
[tożsamość niepotwierdzona]1. Czemu nazywasz mnie bananem?
2. Dalej uwazam, ze bredzisz - masz manie przesladowacza.
3. Jezeli chcesz o tym porozmawiac, to zapraszam na chata.

nadesłał ^ dnia 01-09-2004, 20:42
[tożsamość niepotwierdzona]masz takie cos w nicku to tak cie nazywam to po pierwsze ,a po drugie czy ty wiesz co sie wyrabia ? to teraz po trzecie nie nie mam mani przesladowczej i zkonczmy to raz na zawsze nie chce mi sie z slepakami gadac,uwazam ze albo tu siedza same dzieci albo palicie glupa ze strachu o wlasne tylki to wszystko co o tym pomyslalem. mysle ze nikogo tu nie obrazilem swoja obecna wypowedzia bo dzieciaki mamy fajne w szkole a dorosli jak sa z ciemnogrodów to juz ich problem pa
nadesłał robertk dnia 01-09-2004, 22:13
[tożsamość niepotwierdzona]Dalej czekam na czacie.
nadesłał ^ dnia 01-09-2004, 22:17
[tożsamość niepotwierdzona]Rozmawialam dzisiaj z p. Nowicka. Pierwsze zdanie, przed powiedzeniem "dzien dobry": "CZY TO PRAWDA?".
No i, niestety, odpowiedz twierdzaca.
Bardzo mi jej szkoda. Prywatnie, no i jako osoby kompetentnej i bardzo potrzebnej naszej szkole, ktora przeciez nie moze istniec tylko dzieki wzajemnemu karmieniu sie, najwznioslejszymi nawet, ideami...

Hmmm... ja nie bede tego tutaj komentowac. Skomentowalam w obecnosci znajomych i rowniez wobec samej pani Nowickiej.
Dominiku: no niestety, jak sie dowiedzialam, rzeczywiscie niczym juz sie nie bedzie zajmowac. Jej stanowisko zlikwidowane i wymazane zostalo ostatecznie i z kretesem.

Pani Magdo! Zna Pani moje stanowisko. Pozdrawiam Pania serdecznie i zycze... pomyslniejszych wydarzen w przyszlosci. No... i ma Pani piekne, nowe, oprawki w okularach :)



...a poza tym uważam, że nikt nie był szantażowany przy "aferze moczowej".
nadesłała Natalia dnia 01-09-2004, 23:18
[tożsamość niepotwierdzona]DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA DUPA
nadesłała Dobruchna dnia 03-11-2004, 16:05

D  O  D  A  J    K  O  M  E  N  T  A  R  Z
Aby dodać komentarz zaloguj się lub napisz jako gość. Zalogowanie się jest wysoce zalecane.

UWAGA! Prawdopodobnie posiadasz już konto przy pomocy którego możesz się zalogować. Szczegóły...
BednarSzok.pl 1999 - 2006
Pewne prawa zastrzeżone