"BednarSzok" był Niezależnym Internetowym Serwisem Informacyjnym poświęconym Zespołowi Szkół "Bednarska". Działał w latach 1999-2006.
Poniższe informacje prezentowane są wyłącznie dla celów archiwalnych.
Poniższe informacje prezentowane są wyłącznie dla celów archiwalnych.
|
Witam znów. Jak już pisałem, obserwuję tu 14 lekcji tygodniowo. Są to lekcje w trzech klasach: Year 7, czyli 11-12-latki (z czego możecie łatwo wywnioskować, że w Anglii idzie się do szkoły w wieku 5 lat! Year 8 i Year 10 (bardziej zblizone do Was). Klasy te liczą od 22 do 26 osób, czyli nie lepiej niż u nas. A BOOTHAM SCHOOL to renomowana szkoła prywatna. (Dla ciekawych - www.bootham.york.sch.uk). Chyba dość droga, bo wydaje się dość bogata. No i stara - zaistniała chyba w 1823 roku, a od lat 60-ych XIX w. jest w obecnym budynku. A właściwie w obecnych budynkach, bo jest ich niemało.
Swoją drogą, szalenie mi się podoba, że jedna ściana mojego mieszkania oraz pokój, w którym codziennie jem kolację (Staff Dining Room) datują się na 1750...
Przedziwne jest, że udało mi się dość szybko wejść w ramy tutejszych posiłków - śniadanie 7.25 (w niedziele 8.25), lunch 12.25, kolacja 18.30. W Polsce, podczas roku szkolnego nic nie jadłem do południa, a obiad około 22.(w niedziele 8.25), lunch 12.25, kolacja 18.30. W Polsce, podczas roku szkolnego nic nie jadlem do poludnia, a obiad okolo 22. Skoro już zacząłem, to najpierw jeszcze słów kilka o moim miejscu w szkole. Jestem tu jednym z siedmiorga tzw. 'Res Grads'. To skrót od 'Resident Graduate'. Większość z nas (a dokładniej, wszyscy poza mną) to jeszcze nie nauczyciele, ba, nawet nie pokończyli studiów i pełnia tu tylko obowiązki w boarding houses i prowadzą jakieś 'evening leisure activities'. Wyjątkiem jest mój 'flatmate', Lukas z Niemiec, który prowadzi konwersacje z niemieckiego. No i jeszcze Sarah, pracująca w Art Department (czyli chyba ucząca plastyki). Res Grads to ludzie pracujący głównie popołudniami, tak więc zwykło się o nich mówić, że wieczory spędzają w pubach, a potem mogą łatwo odespać. Jednak Lukas i ja mamy trochę pracy w szkole, co więcej uczymy się angielskiego. Więc z tym czasem wolnym nie jest tak świetnie. Ale może teraz trochę o lekcjach. W Year 7 matmy uczy Anne coś-tam-na-P, pani z północnej Szkocji (co za akcent!!!), choć niektórzy twierdzą, że z Irlandii. I jest śmiesznie. Jej dzieci pracują bardzo sumiennie, ona sypie dowcipami... I chyba najprędzej w tej klasie zacznę prowadzić lekcje. Bo tu nie potrzebuję prawie żadnego słownictwa. To, co na razie robią, to najprostsza arytmetyka. W Year 10 uczy Bill Lewis, Head of Maths Department. Bardzo solidne, przyzwoite lekcje. Ostatnio liczyli pola wycinków koła (pamiętacie to z zeszłego roku?).
No i wreszcie - Year 8, gdzie uczy Matthew Aston. Zostawiłem go na koniec, bo czuję, że ten będzie moim mistrzem. Przyszedłem do niego 3 minuty przed pierwszą lekcją. I on wtedy zaczął się do niej przygotowywać. Matthew ma cenną umiejętność tłumaczenia, jednak lekcja była chaotyczna i polegała głównie na marnowaniu czasu. (Matthew do mnie podczas lekcji, ale niespecjalnie cicho: 'Co ja mam robić, jeszcze 15 minut...').
Największym przebojem była jednak lekcja w środę z samego rana. Pewnie dlatego, że we wtorek poszliśmy sporą grupą do pubu (Matthew też). Puby są czynne do 11, ale potem Matthew poszedł na imprezę. Jak słyszałem do domu poszedł o 2. Na lekcje spóźnił się 5 minut (pamiętajcie, że lekcje trwają tu tylko 35 minut): 'Przepraszam za spóźnienie. Chcesz kawy?' - to ostatnie do mnie. A że chciałem, wiec Matthew zniknął na kolejne 5 minut. Potem przez chwilę coś potłumaczył przy tablicy (w tym rzeczywiście jest niezły) i powiedział: 'strona ta i ta, zadania od pierwszego do... niech spojrzę... do ostatniego! A jak macie jakieś pytania, to podchodźcie do mnie, bo mi się nie chce ruszać. Cos ci się nie podoba? Dobra, cała klasa dwie kolumny!' Wspomniane kolumny to taki śmieszny system kar. Każdy uczeń ma szkolny kalendarz, a w nim kilka stron wypełnionych kolumnami skomplikowanych wyrazów. Każdy pracownik szkoły może wymierzyć każdemu uczniowi karę od 1 do 10 kolumn - do bezbłędnego przepisania w ciągu 24 godzin. Kary są odnotowywane w specjalnych zeszytach, a ich wykonalność codziennie sprawdzana przez wychowawców. Polubiliście Matthew? Do zmailowania. Pzdrwm Krzyś
|
BednarSzok.pl 1999 - 2006
Pewne prawa zastrzeżone
Pewne prawa zastrzeżone

Swoją drogą, szalenie mi się podoba, że jedna ściana mojego mieszkania oraz pokój, w którym codziennie jem kolację (Staff Dining Room) datują się na 1750...
No i wreszcie - Year 8, gdzie uczy Matthew Aston. Zostawiłem go na koniec, bo czuję, że ten będzie moim mistrzem. Przyszedłem do niego 3 minuty przed pierwszą lekcją. I on wtedy zaczął się do niej przygotowywać. Matthew ma cenną umiejętność tłumaczenia, jednak lekcja była chaotyczna i polegała głównie na marnowaniu czasu. (Matthew do mnie podczas lekcji, ale niespecjalnie cicho: 'Co ja mam robić, jeszcze 15 minut...').