"BednarSzok" był Niezależnym Internetowym Serwisem Informacyjnym poświęconym Zespołowi Szkół "Bednarska". Działał w latach 1999-2006.
Poniższe informacje prezentowane są wyłącznie dla celów archiwalnych.
 
Szukasz oficjalnej strony Bednarskiej? www.bednarska.edu.pl
30.08.2026, imieniny Benona, Jowity, Szczęsnego
BednarSzok >> Artykuły

Artykuły

Dzień dobry,

Posprzątajcie śmieci wokół siebie (to wygląda obrzydliwie!). Podczas dzisiejszej lekcji opowiem Wam, co się ze mną ostatnio działo. Obawiam się, że nastąpi to jednak dopiero pod koniec lekcji, bo muszę zacząć od kilku pokaźnych dygresji. [...]

Spider, przestań gadać, bo Cię uduszę. Najlepsi Uczniowie przecież nie gadają!

Jak wspomniałem w krótkim wczorajszym mailu (który był tylko reklamą dzisiejszego), dołożyłem sobie dodatkowe dwie godziny matematyki. Żeby wyjaśnić po co mi to było, muszę napisać słów kilka (znając mnie może wyjść z tego stron kilka - trudno, na tej lekcji wyjątkowo wolno jeść i spać) o angielskim systemie szkolnictwa.

Co bystrzejsi z Was na pewno zauważyli, ze w Polsce mamy ostatnio 3 stopnie szkolnictwa przed wyższym, czyli przed studiami. Są to: szkoła podstawowa, gimnazjum, liceum. Gdy opisuje to komuś tutaj, to mówię mu (nie wiem, czy słusznie), że te 3 'levels' to 'primary school, middle school and secondary school'. Czyli że Wy jesteście w middle.

A tu jest inaczej! Jakie są różnice? (To lepiej zanotować...)

PIERWSZA ISTOTNA RÓŻNICA

W szkołach angielskich (a przynajmniej w tej, w której ja jestem) mówią po... tak, tak! po angielsku! (Skąd wiedzieliście? Czy już o tym pisałem?)

Ale musicie wiedzieć, że w BOOTHAM SCHOOL (tu właśnie jestem) sporo osób mówi też po chińsku. Naprawdę!!! Pewnie dlatego, że są Chińczykami. Ale może mają po temu inne powody.

KOLEJNE ISTOTNE RÓŻNICE

Mały Anglik nie ma łatwo. Musi iść do szkoły w wieku pięciu lat. (A wcześniej podobno trzymają go w ciemnym pokoju o chlebie i wodzie. I bez telewizora!!! Pozwalają wyjść tylko raz do roku - w urodziny - i obejrzeć jeden odcinek albo 'South Park' albo 'Simpsons'. Ale tego nie należy traktować jako części angielskiego systemu szkolnictwa).

Tak więc mały Anglik skończył pięć lat i idzie do szkoły. Tym samym staje się (nie-)pełnoprawnym członkiem społeczeństwa - czas, by przestał być anonimowy. Załóżmy, że ma na imię Sean. (Czyt. 'SZON', jak 'korniSZON'. Ale nie należy śmiać się z biedaka z tego powodu. Micia, jak nie przestaniesz się śmiać, to pękniesz. Mooli chętnie Wam wyjaśni, dlaczego Micia się śmieje. Sean to chyba bardzo popularne imię angielskie, choć jeszcze nie spotkałem nikogo o tym imieniu).

Sean, przedstaw się Metamorfozie...

No i teraz Sean będzie siedział w swojej szkole sześć lat (z przerwami na chleb, wodę, dziwne mięsa, które podobno nie mają smaku oraz pudding).

Jedenastoletni Sean idzie do kolejnej szkoły. Np. do BOOTHAM SCHOOL w Yorku. I tu zaczyna się kosmos z nazewnictwem klas / roczników. Niektórzy nazywają je kontynuując numerację z poprzedniej szkoły: Year 7, Year 8, potem 9, 10, 11, 12, wreszcie 13. Co bystrzejsi z Was zauważyli, że szkolna przygoda Seana może trwać rok dłużej niż w Polsce (bo 6+3+3=12, a nie 13). Ale nie musi, bo być może Sean zrezygnuje wcześniej. I np. będzie pracował w fabryce, a wieczory spędzał w pubie.

Oj, zaczynam zmieniać temat. Tak więc nazwy klas to Year 7 aż do 13. Ale żeby nie było za łatwo, niektórzy zapominają o poprzedniej szkole i nazywają klasy Year 1, Year 2 i tak aż do Year 7. Fajnie? BOOTHAM SCHOOL jest szkołą oryginalną, więc wprowadzono tu odrębny system nazewnictwa, ponoć nie spotykany nigdzie indziej. Otóż pierwsze trzy roczniki w BOOTHAM są nazywane odpowiednio: lower schoolrooms, middle schoolrooms, upper schoolrooms. Kolejne 2 to lower seniors i upper seniors. I ostatnie dwa to college 1 i college 2. Fajnie, fajnie?

A żeby było jeszcze fajniej, to nauczyciele w BOOTHAM dzielą się na trzy, a właściwie na cztery grupy. Pierwsza używa nazw 7-13, druga 1-7, trzecia tych opisowych, a czwarta grupa - wszystkich naraz. Fajnie i śmiesznie. Ja postanowiłem dołączyć do czwartej grupy. Dzięki temu nie ma wpadki, gdy coś pomylę, bo i tak nie da się tego zrozumieć.

Dodam jeszcze, że do tej pory obserwowałem lekcje u lower i middle schoolrooms oraz lower seniors.

Dobra, dobra, wróćmy do Seana i angielskiego systemu. Po 11 latach nauki (w BOOTHAM - po upper seniors) uczniowie zdają tu pierwszy poważny egzamin. Nie do końca jeszcze załapałem, o co chodzi, ale co wiem to powiem (napiszem). Egzamin nazywa się GCSE (General Certificate of Secondary Education). I chyba jest to nie jeden, lecz wiele egzaminów. (Słyszałem np., że ktoś-tam miał 10 GCSE.) Z każdego z nich (z każdego przedmiotu) dostaje się oddzielna ocenę od A (a jeszcze lepiej A*), przez B, C, aż do nie-wiem-kąd, bo dalej jest trochę dziwnie. Nie mam pojęcia, ile egzaminów uczniowie muszą zdawać, a ile sobie wybierają. W ogóle już nic o GCSE nie wiem.

Załóżmy, że Sean przebrnął przez GCSE. Co go dalej czeka? Z grubsza są przed nim dwie drogi.

Pierwsza - idzie do roboty, odwala ją z uśmiechem, objada się smakołykami z mikrofali, spędza wieczory w pubie.

Zanim przejdę do drugiej drogi, mały ustęp z autobiografii. Byłem kiedyś krótko w Londynie - w drugiej, albo trzeciej klasie Bednarskiej. Mieszkaliśmy tam po dwie osoby w angielskich domach. Dwóch moich kolegów (z których jeden był Waszym nauczycielem plastyki) trafiło do prawdziwie wyjątkowej rodziny. I ona i on (czyt. małżeństwo) byli teleturniejomaniakami. Kiedy koledzy moi wychodzili rano na spotkanie z resztą klasy, Anglicy włączali TV by oglądać teleturniej. Gdy wieczorkiem wracali do domu - Anglicy siedzieli przed telewizorem oglądając teleturniej. Mało tego, że oglądali. Oni znali odpowiedzi na każde postawione przez Pana Telewizora pytanie! A to już zdaje się być sztuką. Jednak któregoś dnia koledzy moi (z których jeden był Waszym nauczycielem plastyki) spytali rezolutnie, jak to możliwe. Jak można znać odpowiedzi na wszystkie pytania, niektóre przecież trudne? 'Ach, to nic specjalnego! My nagrywamy teleturnieje, a potem oglądamy je w kółko!' ...

To i tak chyba lepiej, niż Anglik, do którego ja trafiłem. Był bezrobotny, wiec poświęcał dzień na trening kciuka. Kciuk był mu potrzebny do zmiany kanałów w telewizorze. Zauważyłem, że robił to średnio co 5 sekund. Pytanie dla chętnych: ile razy, utrzymując tę częstotliwość, zmieniał kanał podczas dziewięciu godzin mojej codziennej nieobecności? Każdemu, kto udzieli poprawnej odpowiedzi obiecuję przesłać maila o treści: 'BRAWOBRAWOBRAWO!'.

Wróćmy do Seana. Jest jeszcze druga droga, którą może Sean obrać po przebrnięciu GCSE. Dalsza edukacja mianowicie. I po kolejnych dwóch latach czeka go znacznie trudniejszy egzamin, tzw. A-level. (A to chyba skrót od Advanced). Tu może sobie zdawać tyle egzaminów, ile sobie życzy. Zdaje się, że średnio podchodzą tu do 3-4 egzaminów. A wyniki są bardzo ważne przy rekrutacji na studia. Np. ktoś, kto dostanie 'A*' z design & technology (u nas było / jest takie coś jak ZPT - tu znacznie bardziej zaawansowane; będziecie to chyba musieli zaliczyć pod koniec roku na krótkim wyjeździe do Solca, bo nikomu nie chce się robić dla Was nudnego, całorocznego kursu), dalej 'A' z Arts i np. 'B' z Maths, to może będą go chcieli na architekta... Ale lekarzem nie zostanie.

Tak jest w skrócie. Może jeszcze dodam, że w rok po GCSE, czyli rok przed A-level, jest jeszcze egzamin zwany AS. Takie przygotowanie do A-level.

No, starczy, wróćmy do mnie. Mam zamiar uczyć matmy w programie Matury Międzynarodowej. Jest to program dwuletni - odpowiednik tego, co tu mają między GCSE a A-level. Tak więc pomyślałem sobie, że byłoby niegłupio, gdybym poobserwował (a potem może pouczył) kogoś w tym wieku. No i wczoraj oglądałem pierwszą taką lekcję, a będę oglądał dwie tygodniowo.

Zabawne... dość długi wstęp, a to, co zmieniło się u mnie, zawarłem w jednym akapicie.

Mam też teraz trzy lekcje angielskiego tygodniowo. Tu jestem uczniem i muszę robić duuuuże prace domowe. Na poniedziałek np. muszę przeczytać trzy dość trudne teksty, trudne z powodu słownictwa, które muszę sprawdzić i poznać dogłębnie, następnie zrobić dwie strony ćwiczeń do tych tekstów, przeczytać dziesięć wierszy (i zrobić z nimi co nieco) oraz napisać wypracowanie o mojej polskiej szkole. Po długiej przerwie od robienia prac domowych czuje się śmiesznie.

Ale to nie wszystko. Byłem tu raz w kinie - na 'The Importance of Being Earnest', angielskiej komedii wg Oskara Wilde'a. I muszę przyznać, że w kinie mówili trochę przyjemniejszym językiem, niż Ci wszyscy ludzie wokół mnie. No i miałem też pierwszą 'weekend duty', czyli musiałem przez całą sobotę siedzieć w boarding house. I teoretycznie wszystko było na mojej głowie. Teoretycznie, bo był to tak zwany 'leave weekend', kiedy większość mieszkających przy szkole uczniów jedzie do domu. Tak więc na mojej głowie było tylko sześciu, z którymi prawie się nie spotykałem.

Momentami było nudnawo - nie jest fajnie siedzieć pięć godzin w 'biurze' bez ruchu, nawet jeśli ma się fajną książkę.

No dobra, chyba trochę 'przydłużyłem', więc dam Wam odpocząć jakiś czas. Ale, oczywiście, odpowiem na maile przysłane do mnie indywidualnie. Tyle, że chyba nie dzisiaj (może wieczorem), bo moje oczy już nie lubią monitora, a palce klawiatury.

Pzdrwm!!!
Krzyś

PS. Koniec lekcji. Przykro mi, pracy domowej nie będzie.


K O M E N T A R Z E
Komentarze ułożone rosnąco - najnowsze znajdują się na dole.
Zazwyczaj literatura podaje, że brytyjska (angielska i szkocka) nomenklatura szkolna jest następująca: primary school jest dla 5-7 latków, szkołę powszechną określa się mianem elementary school, gimnazjum to stanowczo GRAMMAR SCHOOL, wreszcie liceum to zaiste secondary school.
Mam problemy z mailem, dlatego zwracam się tą drogą: czy mógłbyś Krzysiu podać mi swój zwykły adres? Przesłałbym Ci materiały o Bednarskiej po angielsku, wydane świeżo przez Sejm.
nadesłał Lobelio dnia 05-10-2002
Tradycyjny adres pocztowy? 8-)
nadesłał Ludwik dnia 05-10-2002
Lobelio, tutejsi nauczyciele pytani o tego rodzaju nomenklature odpowiadaja, ze w Anglii sa 2 poziomy szkolnictwa: primary i secondary. Moze oni tez sie w tym gubia?
Moj adres (tylko na cienkie listy, ktore mieszcza sie w szparce w drzwiach, ale chyba folder, ktory wspominasz nie jest wielotomowy?):
KRZYSZTOF SIKORA
FLAT D
45 BOOTHAM
YORK
YO30 7BT
Dziekuje, bede wdzieczny.
nadesłał KrzysSikora dnia 05-10-2002

D O D A J K O M E N T A R Z
Nick:


E-mail:


Komentarz:


BednarSzok.pl 1999 - 2006
Pewne prawa zastrzeżone