|
|
ODPOWIEDŹ
Po opublikowaniu pierwszej części artykułu na temat zachowania obywateli naszej Szkoły spotkaliśmy się z różnymi głosami. Jak można przeczytać, niektóre są pozytywne, inne wprost przeciwnie. Nieoczekiwaną reakcją był list podpisany "rodzice szóstoklasitów", adresowany do Ewy Korulskiej. Szkoda, że list jest anonimowy. Ponieważ autorzy listu wyciagnęli z lektury naszej dyskusji wnioski zgoła nieoczekiwane, postanowiliśmy wspólnie odpowiedzieć zarówno na ten list jak i skomentować wypowiedzi zamieszczone na łamach BednarSzoku. My, to znaczy Marcin "Guli" Rossa i Ewa Korulska, przedsatwiciele trzech stanów (!) - uczniów, nauczyciei i rodziców.
Zacznijmy od wyjaśnienienia, że mamy wysoko postawioną poprzeczkę. Wiemy, niestety, że to, co większość obywateli naszej Szkoły uważa za naganne, w innych szkołach bywa normą. Otóż wbrew obawom "rodziców szóstoklasistów", w naszej szkole nie ma dresiarzy, alkoholu, narkotyków. To, co nas niepokoi, to zdarzające się zachowania chamskie, wulgarne słownictwo, wandalizm, palenie papierosów. To dużo, ale - nie upoważnia do wyciągania tak daleko idących wniosków. Ne pewno panaceum na wszelkie nasze bolączki nie może być przyjmowanie do szkoły uczniów na podstawie dobrych świadectw. Przyjęliśmy wspaniałą młodzież, a przejawy szczenięcej głupoty zdarzają się wszędzie i bywają dotkliwe. Natomiast nikt z naszych pierwszoklasistów nie zasługuje na obraźliwą opinię. W tym jednym roku do szkoły przyszła wyjątkowo duża grupa uczniów i to oczywiście stwarza spore problemy wychowawcze.
Co robimy?
Po pierwsze - nie boimy się mówić otwarcie o tym, co nas niepokoi.
Po drugie - piszemy wspólny artykuł.
Po trzecie - Rada Szkoły zaprasza do działania wszystkich obywateli naszej Rzeczpospolitej Szkolnej.
Po czwarte - próbujemy znaleźć przyczyny zachowań, o jakich pisałem w części I artykułu "Co z tą szkołą?!"
Oboje zgadzamy się, że przyczyn jest wiele. Każdy stan ma istotny wpływ na to, co dzieje się w szkole. Rodzice maja coraz mniej czasu, a to przecież oni są dla swoich dzieci wzorem zachowania, ucza jak należy postępować.
Nauczyciele nie zawsze pamiętają i że oni podlegają naszym prawom szkolnym.
Aby porozmawiać się o tych problemach 12 lutego zorganizowaliśmy z inicjatywy Rady Szkoły spotkanie dla wszystkich zainteresowanych przeciwdziałaniem negatywnym zjawiskom w szkole.
W pierwszej cześci próbowaliśmy opisać sytuację, mówiliśmy o zjawiskach i zdarzeniach negatywnych. Zastanawialiśmy się nad ich przyczynami. Dostrzegliśmy trudności wynikające z przyczyn obiektywnych oraz to, co zależy od nas samych. Zadaliśmy ważne pytania:
1. dlaczego nie wszyscy czują siędobrze w szkole?
2. dlaczego wielu z nas nie czuje się odpowiedzialnymi za wizerunek szkoły?
3. czy chcemy kontyuować tradycje Rzeczpospolitej Szkolnej, przestrzegać Konstytucję i Regulamin Szkoły czy też wolimy bawić się "w policjantów i złodziei"?
4. dlaczego wielu ściąga, oszukuje, unika odpowiedzialności i ponoszeniem konsekwencji swoich czynów?
5. dlaczego niszczony jest sprzęt szkolny?
W drugiej części spotkania zastanawialiśmy się nad środkami zaradczymi. Doszliśmy do następujących wniosków:
- najważniejsze jest, by każdy sam siebie pilnował, rozumiejąc jak należy postępować. Jeśli normy zachowania zostaną narzucone, nie się nie zmieni
- mityczny "duch Bednarskiej" nie istenieje jako byt samoistny, jest on jedynie nazwą tego, co w nas - jednym słowem nie duch nas, lecz my ducha tworzymy. Być może uświadomienie sobie tego faktu zwiększa poczucie odpowiedzialności za słowa i czyny.
- Potrzebne są parogodzinne zajęcia z historii szkoły
- Obywatele Rzeczpospolitej Szkolnej, także dorośli, muszą być śiwadomi swoich praw i obowiązków wynikających z Konstytucji Szkolnej i Regulaminu Szkoły
- Chcemy, by Szkoła - kontynuując tradycję sprzeciwu wobec negatywnych zjawisk społecznych - pozostała wolna od chamstwa i agresji, z którymi spotykamy się w otaczającym nas świecie
- Ważne jest, byśmy jak najczęściej wykonywali wspólne zadania i mieli okazję do spotkania się ze sobą
Ewa Korulska i Guli
| K O M E N T A R Z E |
| Komentarze ułożone rosnąco - najnowsze znajdują się na dole. |
No wiec... no wiec... coz moge jeszcze dodac?
Zgadzam sie z tym wszystkim, ale zadnych zbyt stanowczych wnioskow z tego wysnuc sie nie udalo... nadesłał Regis dnia 23-02-2002 |
DUCHA BEDNARSKIEJ PO PROSTU SPRZEDANO! nadesłał //kosma^^ dnia 25-02-2002 |
Za co? Komu? nadesłał Y dnia 25-02-2002 |
OKKO nadesłał dnia 25-02-2002 |
Szkodz ze rodzice szustoklasistow, nie dali Ewie (szkole?) szansy odpowiedzi. Mam nadzieje ze przeczytaja ten artykul. nadesłał Duszan dnia 25-02-2002 |
Widocznie odpowiedzi nie oczekiwali. Cokolwiek to znaczy. nadesłał ewa dnia 25-02-2002 |
Anonimowi "rodzice szóstoklasistów" rzeczywiscie mogli wyciagnąc niewłaściwe wnioski ze wszystkich dyskusji, tych w "Bednarszoku" i innych. Nikt z zewnątrz nie pojmie, ze tak gorące dyskusje mogą być wywołane przez problemy, które w innych szkołach są codziennością.Ale nasza szkoła jest wyjątkowa.
Tylko w wyjątkowej szkole Dyrektor odpowiada na anonim,bo tu każda opinia jest traktowana poważnie (nawet taka, która na to nie zasługuje).
Tylko w wyjątkowej szkole incydenty podczas wyprawy do kina wywołały taką burzę tzn artykuł, kilkutygodniowe dyskusje i zdecydowane potępienie ze strony wielu uczniów.
Tylko w wyjątkowej szkole tak mocno piętnuje się najmniejsze przejawy chamstwa czy agresji,a żaden pojedynczy incydent nie pozostaje niezauważony.
Tylko tutaj młodziez tak bardzo dba o poziom swojej szkoły, że większość krytyki pod adresem niekulturalnych uczniów pochodzi nie od nauczycieli, ale od kolegów i koleżanek samych "winowajców".
Ta wrażliwość wszystkich obywateli Rzeczpospolitej Szkolnej powoduje, że więcej jest tu dyskusji o problemach niż samych problemów. Bo taka to jest szkoła. WSPANIAŁA SZKOŁA i jest tu wspaniała młodzież. Sprawy szkoły nie są tu nikomu obojętne i dlatego zawsze będą trwały dyskusje publiczne o wszystkich problemach, podczas gdy w innych szkołach udaje się, że problemów nie ma. Jeżeli ktoś tego nie rozumie, to zamiast pisać anonimy powinien po prostu poszukać innego miejsca dla swojego dziecka.
Renata Zakrzewska, mama ucz. kl.I
nadesłał mama dnia 25-02-2002 |
bardzo ladnie powiedziane... a raczej napisane... i to jest wlasnie nasza rzeczywistosc szkolna, my niczego nie ukrywamy a wrecz staramy sie z tym walczyc... i bardzo ladnie to wyrazila pani mama... jak bym tylko mogl uscisnac pani reke... jej... ale teraz skladam wirtualne oklaski w pani strone... szczegolnie podobalo mi sie to jak sie pani podpisala na koncu to bylo to... :)
Marcin 'Guli" Rossa, uczeń kl. Deja vu - rocznik Komórkowce
nadesłał Guli dnia 25-02-2002 |
Ma pani swieta racje! W tej szkole problemy są mniejsze, ale to nie znaczy ze ich nie ma. Bardzo dobrze , ze nawet o najmniejszym incydenie sie mowi. W mojej szkole olewa sie wszystkie konflikty, w nas to narasta, a pozniej nauczyciele sie dziwia ze klasy sa niezintegrtowane itp.
PS. Czy pani moze jest mamą Tymka z Plagiatu? nadesłał m&m dnia 27-02-2002 |
Nie, Granulocytu płci żeńskiej nadesłał mama dnia 27-02-2002 |
a ja mam pytanie czemu teraz wychowaca granulocytu jest Marcin Przytulski a nie Tosia... których pozdrawiam... nadesłał Guli dnia 27-02-2002 |
Nie wiem, czy wypada odpowiadać za panią Tosię, ale ona chyba tu nie zagląda, więc nie może tego zrobić sama. Sprawy osobiste raczej nie pozwalaja jej na kontynuowanie tej trudnej misji, ale na pewno nadal sprawuje opiekę duchową (jak to ujął ktoś z rodziców, klasa ma teraz i matkę i ojca)...Ale chyba całkiem zboczyliśmy z tematu.. nadesłał mama dnia 27-02-2002 |
Uczniów przyjmuje się dla pieniędzy. Im więcej klas tym więcej kasy... nadesłał kosma dnia 28-02-2002 |
jednym z tych wszystkich problemow jest moim zdaniem zamozachwyt, ktory przejawia sie np. w komentarzu mamy i guliego... to bardzo niedobre...tak mysle...jak juz gdzies pisalem...zyjemy mitami...choc nie twierdze, ze to mile i ze jednak te mity wywodza sie z rzeczywistosci ktora w porownaniu z innymi szkolami jest po prostu GIT.;)
Jedrek Sokolowski nadesłał Hobbit dnia 28-02-2002 |
Drogi Hobbicie, spróbuj i Ty wpaść w samozachwyt...chociaż na chwilkę...to takie milutkie uczucie... nadesłał mama dnia 28-02-2002 |
Hobbicie, mity żywe w naszej szkole dotyczą przeszłości. Teraźniejszość oceniamy (oceniasz) raczej krytycznie. Poczekaj dziesięć lat i zobaczysz, co będzie mówiło się O Bednarskiej / Raszyńskiej przełomów tysiącleci. nadesłał Krzyś Sikora dnia 28-02-2002 |
mamo:moim problemem jest ciagly samozachwyt...i najgorsze jest jak nagle ktos mnie sprowadza na ziemie, to bardzo boli. mity dotycza i terazniejszosci, zwlaszcza na zewnatrz... nadesłał hobbit dnia 01-03-2002 |
Miałem na myśli mity, którymi sami się karmimy. Na zewnątrz często jesteśmy odbierani negatywnie - niezasłużenie. Ale tu walczymy z naszymi wewnętrznymi problemami. nadesłał Krzyś Sikora dnia 02-03-2002 |
oj...ja mysle ze mity biora sie z zewnatrz... moze gdy powtarzamy sobie jacy jestesmy INNI... nadesłał Jędrek Sokołowski dnia 02-03-2002 |
Bo jesteście inni i tyle, nie ma co zaprzeczać. I szkoła też jest INNA. Może uczniowie, którzy ukończyli społeczne podstawówki nie widzą tego tak jaskrawo. Mam swoją teorię na ten temat (niepotwierdzoną badaniami statystycznymi), wydaje mi się, że kto miał wątpliwą przyjemność ukończyć jakąś państwową szkołę, to obecnie uważa się za szczęściarza i nie krytykuje Bednarskiej. Jeżeli się mylę, to wyprowadźcie mnie z błędu, bardzo proszę. nadesłał mama dnia 02-03-2002 |
przpomnial mi sie kawal ktory ktos mi nie dawno opowiedzial:
czym sie rozni bednarska od wariatkowa? a tym ze w wariatkowie przynajmniej personel jest normalny... bardzo sie usmialem ale kawal jest stary jak swiat i pasuje prawie do wszystkiego... nadesłał Guli dnia 02-03-2002 |
ja z wlasnego doswiadczenia wiem ze bardziej bednarska zachwycaja sie ci co jej nie znaja... ale to chyba dobrze...bo skoro jestesmy niezadowoleni i chcemy to zmienic to wszysko jest na dobrej drodze. nadesłał hob. dnia 03-03-2002 |
TAK nadesłał andys dnia 04-03-2002 |
Chlup, chlup... czyżby lała się woda? nadesłał haran dnia 04-03-2002 |
Hobbicie, ostatnio bardzo lubię się z Tobą nie zgadzać. Może w naszym dialogu byliśmy zbyt zgodni i teraz muszę odreagować?
Bardziej serio - nie wiem, jakiego rodzaju opinie i mity przeważają na zewnątrz, ale daleki byłbym od twierdzenia, że mamy nieskazitelną opinię. Tyle, że z zewnątrz inne rzeczy są postrzegane jako wady. Na szczęście nie każdy musi być obywatelem Bednarskiej. Więc to, co w środku wydaje się ważniejsze. nadesłał Krzyś Sikora dnia 04-03-2002 |
a kiedy sie pan jeszcze nie zgadza? ja osobiscie spotykam sie raczej z wizja legendarnej bednarskiej... "a...z tej slynnej bednarskiej"... i takie rozne... i jak ja cos takiego slysze to mi sie w glowie przewraca... zreszta nie tylko mnie... jak to powiedzial brat mojego znajomego absolwenta bednarskiej "troche pokory" ja nie wiem czy mial racje... bo szczerze mowiac do ZADNEGO swojego komentarza nie jestem w 100% przekonany...ale moze dovrze poznac rozne opinie... nadesłał hobbit dnia 04-03-2002 |
Hobbit!!!! Nie jesteś przekonany do tego, co piszesz??? To nie pisz!! Bo ja się męczę i długo myślę, jak Ci odpowiedzieć, a tak naprawdę wcale nie odpowiadam.
I dalej: jeśli ktoś mówi: "słynna Bednarska" to dlaczego ma to być dla nas sygnał do większej pokory?
Zresztą, ja naprawdę bardzo cenię i lubię tę szkołę. I uważam, że jest ona Wielkim Zjawiskiem. A że jestem tylko jednym z wielu, którzy chcą się do tego przyczyniać, więc nie czuję, bym grzeszył pychą szerząc pochlebne opinie. I jeśli ktoś będzie mnie pytał, to będę takie szerzył.
PS. Nie zgadzałem się z Tobą np. pod Twoim komentarzem pt. "elity a przeludnienie". Oj, nie zgadzałem się... nadesłał Krzyś Sikora dnia 04-03-2002 |
Ja też nie zawsze wiem o co Hobbitowi chodzi, ale tym razem chyba go rozumiem. Byc może H. czuwa po prostu, aby wszyscy nie wpadli w zarozumialstwo tylko z powodu faktu, ze "chodzą na Bednarską" Bo jeśli ktoś uzna, że nie musi stawiać sobie wymagan, bo juz jest wyjątkowy i chodzi do wyjatkowej szkoły, to oczywiscie złe rozumowanie. nadesłał RZ (mama) dnia 05-03-2002 |
mama napiszala wlasnie to co juz gdzies napisalem (chyba w komenttarzu z ktorym sie pan nie zgadza).... jest baaardzo wiele osob ktore nasluchaly sie o swojej wspanialosci i na tym koncza... nadesłał Jędrek Sokołowski (h.) dnia 06-03-2002 |
panie Krzysiu: wydawalo mi sie ze te dyskusje nie sa tylko po to by kazdy manifestowal swoje zdanie i na tym konczyl...ja szczerze mowiac nie wiem co mam myslec...raz sie z panem zgadzam, a nastepnego dnia mysle cos innego...nie jestem jeszcze dojrzaly uksztaltowanym czlowiekiem o wlasnych pogladach... i mysle ze podobnie jest z wieloma ucnziami... taki wiek ;) chcialbym po porstu zeby patrzec na te wszystkie sprawy z roznych stron... nie wymyslam spejalnie komentarzy na sile kkiedy brakuje spojrzenia z jekiejs strony! po prostu glosno mysle... chyba o to chodzi zeby myslec i rozwiazywac w ten sposob problemy...a nie przekonywac do ustalonego juz pogladu... nie wiem czy wyrazilem sie jasno...to jest chyba moim problemem, ze mimo piatki z polskiego nie potrafie sie wyslowic w internecie (a moze i w calym zyciu) pozdrawiam! nadesłał HOBBIT dnia 06-03-2002 |
H, to chyba nic złego,że tak to czujesz, szkoda tylko,ze w szkole jest za mało takich osób jak ty Mnostwo ludzi przejmuje sie tylko własnymi sprawami, a na Bednarszoku wypowiada sie niewielka grupka, ktorej chce sie dyskutowac o tym, co dzieje się w szkole . I nawet kiedy niektóre dyskusje ciągną sie w nieskończoność, to myslę, że są potrzebne. nadesłał RZ dnia 06-03-2002 |
Hobbisie, każdy ma prawo do zmiany zdania, zwłaszcza, jeśli traktuje to jako kształtowanie własnych poglądów. Wcześniej zrozumiałem, że piszesz coś, co nie całkiem jest zgodne z Twoim zdaniem. Jeśli w momencie pisania jest, a potem Twoje zdanie się zmienia (pod wpływem przeczytanych opiniii np.), to wszystko OK.
Choc oczywiście powinniśmy się uczyć odpowiedzialności za swoje słowa i w przypadku braku bezwzględnej pewności posiłkować się słowami wyrażającymi przypuszczanie, niepewność... nadesłał Krzyś Sikora dnia 06-03-2002 |
Myśle, że to co Mama napisała tam wysoko, wysoko ("kto miał wątpliwą przyjemność ukończyć jakąś państwową szkołę, to obecnie uważa się za szczęściarza i nie krytykuje Bednarskiej") to prawda. Chciałbym żeby tak nie było, bo obawiam się, że analogicznie będzie ze społecznym gimnazjum, a do tego Bednarskim. Znaczy się że gdy bardziej dojrzali młodzi ludzie w wieku licealnym przychodzili do liecum na bednarską bardziej potrafili to docenić niż my gdy przychodzimy dwa lata (niby mało, ale w tym wieku to naprawde duuużo... sam czuje jak się przez te dwa lata zmieniłem) wcześniej. nadesłał Ludwik dnia 06-03-2002 |
Ja widzę inne powody, niż tylko różnica wieku. Gdy pierwsze roczniki przychodziły na Bednarską, to wszyscy byli z państwowych restrykcyjnych szkół, bo innych wtedy nie było.Prawdziwa demokracja była czymś nowym i w życiu, i w szkole. Prawdopodobnie dlatego tamci pierwsi licealiści szanowali szkołe i zachwycali się nią bardziej, niż ci obecni.Teraz demokracja już jest czymś oczywistym, a prawa ucznia, szacunek dla niego i zyczliwe podejście też nie są niczym wyjątkowym dla kogoś, kto ukończył szkołę społeczną. Dlatego uczniowie oczekują czegoś więcej, sami nie wiedzą czego, może rzeczywiście mity Bednarskiej sa tego przyczyną. Ja uważam, że ta szkoła ma w sobie to wyjątkowe "coś" czego na pewno nie ma nigdzie indziej.Ma swój własny styl. Nie będę rozpisywać się, co czułyśmy rok temu, gdy z moją szóstoklasistką przyszłyśmy na dzień otwarty. Być może najbardziej właśnie liczą się wrażenia osób z zewnątrz, bo są bardziej świeże i obiektywne. nadesłał RZ (mama) dnia 07-03-2002 |
Drogi Hobbice
Składam Ci serdeczne gratulacje za niezwykle szczery i mądry wpis "panie Krzysiu: wydawalo mi sie ze te dyskusje nie sa tylko po to by kazdy..." Po przeczytaniu go doszedłem do wniosku, że tak uczciwe, krytyczne spojrzenie na swoje poglądy przydały by się w całym naszym kraju od raszu aż po parlament.
Szczere gratulacje, trzymaj tak dalej
tato
ps. tym razem nie przeszkadzała mi nawet ta Twoja uporczywa maniera robienia z siebie sieroty. nadesłał tato dnia 07-03-2002 |
Czym innym jest krytyczne spojrzenie na swoje poglądy (za co Hobbitowi chwała!!!), czym innym odpowiedzialność za słowo, której wszyscy powinniśmy się uczyć. Bo nasze słowa mają wpływ na innych. Nie chciałbym wpływać na innych słowami niezgodnymi ze swoimi poglądami. Dlatego wyraziłem zdziwienie wcześniejszym komentarzem Hobbita. Późniejszy moje obawy rozwiał, jednak poglądu o odpowiedzilności za słowo nie zmienił.
PS. W dbałości o uczciwość i krytyczne podejście do własnych poglądów zachęcam do krytyki powyższych myśli. nadesłał Krzyś Sikora dnia 07-03-2002 |
nasze sslowa maja wplyw na innych... gdy sie na tym gleboko zastanawiam to mysle ze to moze byc chore... lepiej nic nie mowic. ja mysle ze nikt slepo nie jest we mnie wpatrzony... smiem twierdzic ze ludzie w naszej szkole maja wlasne rozumy i jak moje teksty sa bez sensu to oni to zauwaza. a ze moje slowa to TYLKO MOJE SLOWA to a nie slowa np. premiera (Krzys Sikora)...ale oczywiscie zgadzam sie - trzeba sie zastanawiac nad tym co sie pisze! nadesłał J edrek Sokolowski dnia 09-03-2002 |
PANIE TATO: nie rozumiem tego co zawarl pan w ps. prosze o wyjasnienie
pozdrawiam Hobbit nadesłał J edrek Sokolowski dnia 09-03-2002 |
PANIE TATO: nie rozumiem tego co zawarl pan w ps. prosze o wyjasnienie
pozdrawiam Hobbit nadesłał J edrek Sokolowski dnia 09-03-2002 |
Drogi Hobbicie.
Nie od dziś zauważyłem, że w dyskusjach zdaża ci się nie posługiwać argumentami merytorycznymi lecz robisz z siebie zapóźnioną w rozwoju sierotę, czym początkującego współdyskutanta wzbudzając w nim litość, zbijasz z tropu. Nie ukrywam że i na mnie pierwszy raz zrobiło to wrażenie. Później irytowało trochę. W tym punkcie popieram PanaKrzysiowe wezwanie do odpowiedzialności za słowo. Myślenie nie boli choć czasami napisanie tekstu/komentarza trochę dużej trwa.
PS. jak zwykle serdecznie pozdrawiam nadesłał tato dnia 09-03-2002 |
a ja panu proponuje to samo... i rowniez pozdrawiam.
myslenie nie boli... nadesłał hob dnia 10-03-2002 |
Drogi Hobbicie.
Gorąco dziękuję za pamięć. Będę się starał ze wszystkich sił.
Pozdrawiam nadesłał tato dnia 10-03-2002 |
Ja przeżyłem kilka niemiłych chwil spotykając się z negatywną opinią o Bednarskiej. Wspomnę tu o jednej. Mianowicie ksiądz w czasie kolędy u mnie w domu przyglądał mi się bacznie, po czym wyraził na koniec wielkie zdziwienie: "Chodził na Bednarską, a potrafi się przeżegnać". To mnie uspokaja, że jednak nie wpadamy w samozachwyt. Po prostu cieszymy się życiem i możliwością wzajemnej krytyki. Zresztą są tej krytyki wszakże granice. Ja np. nie jestem w stanie namówić Guliego, by wytoczył mi proces, że mój artykuł dla BednarSzoku pojawił się w informatorze szkolnym, a zatem złamałem przyrzeczenie wyłączności. Nikt też nie oskarżył mnie przed Sądem za poglądy wyrażane na czacie. A warto. Nasz Sąd naprawdę nie musi być zaskorupiały. Nie wiem, czemu stosuje się wobec mnie taryfę ulgową. Może jesteśmy nadto przesiąknięci atmosferą z zewnątrz, tego świata złośliwych sąsiadek? nadesłał Lobelio dnia 12-03-2002 |
| D O D A J K O M E N T A R Z |
|
|
|