"BednarSzok" był Niezależnym Internetowym Serwisem Informacyjnym poświęconym Zespołowi Szkół "Bednarska". Działał w latach 1999-2006.
Poniższe informacje prezentowane są wyłącznie dla celów archiwalnych.
Poniższe informacje prezentowane są wyłącznie dla celów archiwalnych.
|
Włamanie do szkoły na ul. Raszyńskiej Kilkanaście tysięcy złotych, uzbieranych przez młodzież I SLO na wózek dla niepełnosprawnego kolegi i pomoc ofiarom trzęsienia ziemi w Indiach, zrabowali bandyci. Kiedy wczoraj rano nauczyciele weszli do szkoły, zobaczyli wyłamane kraty, splądrowany sejf i sterty porozrzucanych legitymacji szkolnych. - Kradzież datków jest dla nas szczególnie przykra. Wszyscy jesteśmy zaangażowani w pomoc dla ofiar z Indii, współpracujemy z Polską Akcją Humanitarną - podkreśla Krystyna Starczewska, dyrektor I Społecznego Liceum i Gimnazjum na ul. Raszyńskiej. Rok temu szkoła przyjęła imię maharadży Jama Saheba Digvijaysinhji, który w prowincji Gudżarat, gdzie było epicentrum trzęsienia, w czasie drugiej wojny światowej uratował tysiąc polskich dzieci. - Mamy takiego patrona, że pomagając w nieszczęściu Indiom, chcieliśmy spłacić narodowy dług wdzięczności - mówią uczniowie. Złodzieje wdarli się do szkoły w nocy - najpierw wyłamali kraty, a potem weszli przez kuchnię, wyłamując nieużywane drzwi. Około 23 podejrzany hałas zaniepokoił nocnego stróża. Kiedy mężczyzna wszedł do stołówki, napadło go czterech zamaskowanych mężczyzn. Grozili mu pistoletem. - Oczy zalepili mi taśmą, skrępowali nogi i ręce, zdjęli buty. Leżałem całą noc na podłodze skuty kajdankami - opowiada stróż, pokazując posiniaczone nadgarstki. Złodzieje mieli dla siebie kilka godzin. Bez trudu znaleźli klucze do sejfu, ukradli nowoczesny laptop i pieniądze z uczniowskich składek. Potem nie niepokojeni przez nikogo spokojnie opuścili szkołę. Skrępowanego stróża uwolnił nad ranem piekarz, który do szkoły dowozi bułki. Policja całe przedpołudnie zabezpieczała ślady po włamaniu - nauczyciele odwołali lekcje, a uczniów nie wpuszczono do szkoły. - Co czuję? Złość, smutek i bezsilność - mówi Agata z drugiej klasy gimnazjum. Nie tylko ona ma łzy w oczach. Niektórzy uczniowie mają pretensje, że pieniędzy nie wpłacono na konto przed weekendem, że nie zatrudniono firmy ochroniarskiej. - Teraz będziemy się bardziej pilnować, wynajmiemy ochronę. Szkoła jest ubezpieczona. Może uda się odzyskać przynajmniej część pieniędzy - pociesza dyrektor. kam, woc |
BednarSzok.pl 1999 - 2006
Pewne prawa zastrzeżone
Pewne prawa zastrzeżone
