"BednarSzok" był Niezależnym Internetowym Serwisem Informacyjnym poświęconym Zespołowi Szkół "Bednarska". Działał w latach 1999-2006.
Poniższe informacje prezentowane są wyłącznie dla celów archiwalnych.
 
Szukasz oficjalnej strony Bednarskiej? www.bednarska.edu.pl
20.04.2026, imieniny Agnieszki, Amalii, Czecha
BednarSzok >> Wywiad z Antkiem Kurkiem

Wywiad z Antkiem Kurkiem

Tydzień temu na łamach BednarSzoku zamieściliśmy dramatyczny artykuł Matyldy Temkin "Sytuacja robi się tragiczna - zastraszanie świadków" opisujący stosunki w klasie Hakuna Matata. W artykule postawiono bardzo poważne zarzuty, które miały zostać rozpatrzone przez sąd (na podstawie pozwu Matyldy), ale niestety - większość świadków się wycofała i rozprawa nie doszła do skutku. Jednak uważam, że po opublikowaniu tak poważnych zarzutów, nie możemy pozwolić aby o sprawie zapomniano. Fakty opisane w artykule Matyldy muszą zostać wyjaśnione i popełnilibyśmy ogromny grzech zaniedbania nie drążąc sprawy. Nie możemy pozwolić, aby sprawa przeszła bez echa, natomiast oskarżeni powinni mieć prawo obrony. Oczywiście powinien się tym zajmować sąd, a nie BednarSzok. Ale okazało się to niewykonalne (?). Kierując się tymi pobudkami poprosiłem jednego z oskarżonych - Antka "Kiwusa" o rozmowę.

BednarSzok: Jakbyś określił sytuację w swojej klasie?
Antek: Jak dla mnie nie jesteśmy do końca zgrani. Jest kilka osób, które utrudniają mi (czasem) życie w klasie. Ogólnie nie jest za dobrze.
A czy ty czujesz się dobrze w Hakunie?
Nie jest źle. Czasem są drobne konflikty, ale i tak jest fajnie.
Czy sądzisz, że w klasie są osoby, które nie czuję się w niej dobrze?
Nie jestem pewny. Ale możliwe, że Olek ma pewne problemy. Właściwie sprawia wrażenie, że wszystko jest OK, ale wydaje mi się że ma jakieś problemy (w klasie). Wolę jednak nie wdawać się w szczegóły.
Rozumiem w takim razie, że wszystkie dziewczyny są zadowolone ze swojej sytuacji w klasie?
Ja nie utrzymuję stałych kontaktów z naszymi dziewczynami. Wolę pogadać z chłopakami (bo z dziewczynami to tylko o Legolasie i "jak powinien wyglądać chłopak". Serio!) ale nie mam nic do dziewczyn. Inni (np. Michał) bez przerwy z nimi gadają i wygląda na to, że dziewczyny nie mają żadnych problemów (IMHO). [In My Humble Opinion - Moim Skromnym Zdaniem. Slang internetowy - przyp. Redakcji].
Domyślasz się dlaczego Matylda przeniosła się do Parapetu?
Jak dla mnie to ona nie potrafi się porozumieć z innymi, nawiązać przyjaźni itp... Mówiła że znalazła tam lepsze koleżanki, jednak to tylko wymówka. Przecież z tamtymi dziewczynami spotyka się codziennie (w szkole), to dlaczego się przeniosła? To na pewno nie był prawdziwy powód. Moim zdaniem zauważyła, że nie potrafi się dogadać z "naszymi" dziewczynami (chłopakami też) i w ten sposób nie nawiązała z nimi kontaktu. Nikt jej nie lubił, bo brak jej było skromności i wywyższała się. Inne koleżanki postanowiły z nią nie rozmawiać, a chłopaki to dawno skończyli się nią interesować i zaczęli jej dokuczać. To wszystko JEJ wina! Gdyby mogła się powstrzymać od udowadniania wszystkim swojej wyższości, to nic takiego by się nie stało!!!
Jak piszesz "chłopaki zaczęli jej dokuczać". Czy uważasz ze to był dobry pomysł z ich strony? Czy miałeś w tym swój udział?
Nie uważam że był to dobry pomysł. To był pewnego rodzaju mur, który miał odgrodzić wszystkich chłopaków z naszej klasy od Matyldy. Po jakimś czasie większość dała jej spokój, bo przestała się nas czepiać. Czasami tak, ale głównie słownie.
Czy dziś rozwiązałbyś tę sytuację tak samo? A może widzisz inne wyjście?
Dziś nie zwracam na nią uwagi. Zbudowaliśmy "mur" i nie potrzebuję już z nią rozmawiać. Jest dla mnie jak powietrze.
"Mur" czy może raczej "obronę przez atak"?
Jedno ma się ku drugiemu - "broniliśmy się" "ustawiając mur".
Jak sądzisz, dlaczego Matylda w Parapecie czuje się lepiej i nie występują problemy o których mówisz?
Nie jestem z Parapetu i nie wiem, czy ona się tam lepiej czuje. Pewnie tak, ale czy nie ma problemów? Nie wiem.
W artykule Matyldy Temkin zamieszczonym w serwisie Bednarszok czytamy - Nie chciałam już słuchać, że jestem "pomidorówą", czyli oględnie mówiąc - prostytutką, albo dowiadywania się w obecności całej klasy od Antka, że jestem "zdechłym szczurem". Co na celu miały podobne odzywki w jej kierunku?
Primo: nie znałem znaczenia pomidorówy i nie używałem go.
Drugo: ze "zdechłym szczurem" było inaczej. Przed wigilią pani dyrektor S. kazała mi pojednać się z M. i przeprosić ją. Odpowiedziałem że tego nie zrobię ponieważ: NIKT NIE CHCE ROBIĆ RZECZY KTÓRYCH NIE LUBI, JAK NP. POCAŁOWANIE ZDECHŁEGO SZCZURA. To był przykład!!!!! A pani Starczewska wyskoczyła wtedy z opinią, że ja uważam M. za "zdechłego szczura". Ty jednak powinieneś wiedzieć, że nie wolno wierzyć w to, co inni piszą, bo zawsze to przekręcą. Tak samo mógłbym powiedzieć: "alergik nie trzymałby kota w domu", albo "ekolog nie zaśmiecałby świadomie środowiska".
Jak sądzisz - co czuła Matylda będąc w waszej klasie gdy, jak sam przyznajesz, dokuczano jej?
Pewnie czuła się nieswojo. Być może nie wiedziała, że to przez jej brak możliwości do porozumiewania się z ludźmi.
Nie chciałeś jej kiedyś pomóc w tej nieprzyjemnej sytuacji?
Nie. Nie prosiła o taką pomoc, a ja przez to, że nie potrafiła się dogadać z nikim (sama tak mówiła) nie miałem na to ochoty. Pomagać mogę, ale żeby ktoś miał mnie (za przeproszeniem) gdzieś?
Jak to było z wycieczką, po której wasza klasa została odsunięta od otrzęsin? News Krzysia Pacewicza rozpoczynający się od "Na Raszu afera..." pobił wszelkie rekordy ilości komentarzy, ale nadal mało wiemy na ten temat.
Głównie to przez trzy osoby których nazwisk nie będę wymieniać (i tak wiemy...), było trochę draki, np. skoki na sianie (to siano wyglądało tak jak przedtem, a gospodarz mógł uprzedzić, gdzie nie wolno wchodzić i na co uważać). Jednak: szyba wybita, brak kilku dachówek, nerwy gospodarza, nocne hałasy. To skrót tego co się tam działo.
Jak sądzisz, dlaczego właśnie o Hakunie ciągle jest głośno, i to raczej w niezbyt pozytywnym sensie?
Z powodu: wycieczki, odejścia Matyldy, pozwania mnie i innych do sądu, WIELKIE rozdmuchanie sprawy przez Matyldę, która kieruje ludźmi poprzez środki masowego przekazu.
Jeśli pozwolisz wrócę do tematu dlaczego M. zmieniła klasę. Możliwe jest, że chciała się "odciąć" od naszej klasy, która ma nie za dobrą opinię i myślała, że nie będzie z tym miała nic wspólnego. Ale się pomyliła i wywołała jeszcze większą "burzę" swoim odejściem, a potem pozwem. Swoją drogą dlaczego pozew trafił do mnie przez jej brata? Jej brat powiedział że M. nie chciała sprawiać mi przykrości i inne takie bzdury. A pozew zawiera mnóstwo kłamstw! Np. podpisywaliśmy kontrakty o przedłużenie naszego pobytu w szkole po tej wycieczce. Umowę podpisałem i wywiązałem się z niej, a ona pisze że ją złamałem, a nawet nie wiedziała co tam jest!! Nikt nie wiedział oprócz p. Ani i p. Starczewskiej.
Co znajduję się w tym kontrakcie?
Miałem nie przeklinać przez okres czasu (teraz też rzadko mi się zdarza), uważać na lekcjach i zorganizować coś dla klasy.
Czy uważasz że decyzja rady pedagogicznej, że nie dojrzeliście do tego, by zostać otrząśnięci we właściwym terminie była słuszna?
Nasza klasa nie przyjęła tego zbyt radośnie. Właściwie tylko ja się z tego cieszyłem, bo wiedziałem, że będziemy w centrum wydarzeń i zostaniemy zapamiętani (niestety najwyraźniej źle zostaliśmy zapamiętani:-( )
Czy mam rozumieć, że liczy się dla ciebie sława, nieważne czy dobra, czy zła?
Nie. Wydawało mi się że klasy pierwsze nie miały poświęconej uwagi. W ten sposób zaczęto się interesować klasami pierwszymi, co w przyszłości zaowocuje lepszymi uczniami. Oczywiście nie starałem się doprowadzić do takiej sytuacji. Jednak kiedy dostaliśmy taką wiadomość jako jedyny patrzyłem optymistycznie. Być może jestem "promykiem nadziei klasy" jeśli potrafię dostrzec plusy w tak, zdawałoby się, nieprzyjemnej sytuacji.

TEKST AUTORYZOWANY


BednarSzok.pl 1999 - 2006
Pewne prawa zastrzeżone