"BednarSzok" był Niezależnym Internetowym Serwisem Informacyjnym poświęconym Zespołowi Szkół "Bednarska". Działał w latach 1999-2006.
Poniższe informacje prezentowane są wyłącznie dla celów archiwalnych.
 
Szukasz oficjalnej strony Bednarskiej? www.bednarska.edu.pl
20.09.2019, imieniny Eustachego, Faustyny, Renaty
BednarSzok >> To nie jest sprawa błaha - chodzi o prawdę, honor i uczciwość

To nie jest sprawa błaha - chodzi o prawdę, honor i uczciwość



Plotka, insynuacja, niezdrowa sensacja to cechy publicystyki brukowej żerującej na najniższych ludzkich instynktach. Pragnę zwrócić uwagę redaktorom tygodnika "Wprost", że w numerze 24 z 15 czerwca 2003 ich pisma ukazał się tekścik zatytułowany "Bitny Czarzasty junior", który uznany być może za klasykę tego gatunku.

Widać, że dziennikarz piszący ten tekst pragnął wywołać sensację wokół nazwiska, oparł więc swe wywody na insynuacji dotyczącej syna Włodzimierza Czarzastego. Bartosz miał rzekomo złamać nos szkolnemu koledze stając w obronie honoru swego ojca: "Czarzastemu juniorowi nie podobało się, że jego ojciec nie dla wszystkich jest bohaterem" - pisze autor tekstu. Tak jak w brukowcu czynić należy, wszystkie przytoczone w tym tekście fakty oparte zostały wyłącznie na plotkach, dziennikarz używa słów "podobno" i "prawdopodobnie". A przecież bez większego trudu można było ustalić prawdę przychodząc do "renomowanej szkoły", jak nazwane zostało w tym tekście I SLO z ulicy Bednarskiej. Prawdą w tym wszystkim jest tylko to, że dwóch młodych ludzi pobiło się w parku przed szkołą i że jeden z nich złamał drugiemu nos. Poszkodowany nie był jednak uczniem Bednarskiej, a ten który wymierzył mu brzemienny w skutki cios, jest wprawdzie tej szkoły uczniem, ale nie nazywa się Czarzasty. Powód całego zajścia nie miał nic wspólnego z rodziną państwa Czarzastych. Bartek podobnie, jak kilku innych chłopców, był jedynie naocznym świadkiem zajścia. Faktyczny sprawca złamania nosa przyznał się zresztą od razu do tego, co zrobił, oświadczając z całą mocą, że nikt oprócz niego nie brał udziału w bójce. Inni świadkowie przebywający w tym czasie w parku nie mają wątpliwości co do prawdziwości tego oświadczenia.

Starałam się zawsze wychowywać swoich uczniów w szacunku dla drugiego człowieka i w szacunku dla prawdy. Starałam się także wyraźnie określić granicę, której w postępowaniu swoim przekraczać nikomu z nas nie wolno. Agresja naruszająca cudzą integrację fizyczną, kłamstwo niszczące cudzy honor i zniesławiające drugiego człowieka - to według mnie największe wykroczenia moralne. Dlatego uczeń, który złamał nos swemu koledze, mimo że ma dobre oceny i opinię osoby inteligentnej i wybitnie uzdolnionej, został zawieszony w prawach ucznia i zagrożony usunięciem ze szkoły. Dziennikarz "Wprost" naigrywa się z poważnego traktowania moralnych powinności i stara się udowodnić, że wartości moralne mają charakter iluzoryczny. Pokazuje, że wolno dowolnie manipulować prawdą, by osiągnąć cel polegający na poniżeniu drugiego człowieka, że wolno traktować innych w sposób instrumentalny, by realizować własne cele. Uczniowie pytają: dlaczego ich kolega ma wylecieć ze szkoły za to, że uderzył, a pan dziennikarz może bezkarnie publicznie kłamać i oczerniać ich niewinnego kolegę tylko po to, by dołożyć jego ojcu. Bardzo proszę, by redaktorzy "Wprost" byli łaskawi odpowiedzieć moim uczniom na to pytanie. To nie jest błaha sprawa, jakich wiele, chodzi o najważniejsze dla kształtowania młodych charakterów wartości - prawdę, honor i zwykłą uczciwość, bez której życie ludzkie zmienia się w koszmar.


Dr Krystyna Starczewska

Dyrektor I Społecznego Liceum Ogólnokszta cącego
Warszawa ul. Bednarska


BednarSzok.pl 1999 - 2006
Pewne prawa zastrzeżone