"BednarSzok" był Niezależnym Internetowym Serwisem Informacyjnym poświęconym Zespołowi Szkół "Bednarska". Działał w latach 1999-2006.
Poniższe informacje prezentowane są wyłącznie dla celów archiwalnych.
Poniższe informacje prezentowane są wyłącznie dla celów archiwalnych.
Objadlem sie. Napchalem sie prazonymi kasztanami. Jak tylko wyszedlem wczoraj z kafejki bardzo zglodnialem i zakupilem rozek z goracymi kasztanami od Hindusa na rogu. Zujac zuchwa i oblizujac palce ruszylem w kierunku Sekwany, by zanac przyjemnosci spaceru.
Kazdy turysta w Paryzu z braku czasu pakuje sie w metro, podjezdza pod muzeum, przystaje przed obrazami, zapoznaje sie z programem i wysyla pocztowki. Nie inaczej byloby ze mna. Zapomnialem wszakze wziac ze soba adresy i pozostaje mi pisac do BednarSzoku.
Jednak kazdy turysta, to kiepski turysta. Cala przyjemnosc polega bowiem wlasnie na tym, by z geba pelna parzacych jezyk kasztanow przechadzac sie wsrod kamienic, swiatyn i palacow miasta.
Udalem sie ku rzece najkrotsza droga - ulica St.Denis - zupelnie nieswiadom, ze wchodze z srodek dzielnicy ziemskich rozkoszy. Na poczatku staralem sie byc grzeczny i na kazda zaczepke odpowiadac po przelknieciu kasztanow, potem zas z pelna buzia, by wreszie mruczec z niezadowoleniem. Kwartal zreszta nastawiony jest na starszego klienta; tak przynajmniej wnioskuje z wieku panien Koryntu. W samym srodku dzielnicy miesci sie zamkniety na cztery spusty kosciolek swietego Idziego. Podobnie inne koscioly i synagogi sa puste badz zamkniete. W parafii katedralnej Notre Dame de Paris, obejmujacej zasiegiem tylko sama Wyspe, jest 2.500 mieszkancow, z czego tylko 150 praktykujacych.
Za bardzo pozyteczne uwazam korzystanie z autobusow. Sa one wolne, nie da sie ukryc, ale w godzinach zmierzchu w oknach i witrynach pojawia sie feeria barw ujawniajac swiat zza firanek sklepow i mieszkan. Kiedy linia 80 mozoli sie podjezdzajac rue Montaigne po obu stronach mija sie wykwintne domy krawieckie z obsluga w liberii. Kiedy zas wybrac sie barka po rzece, to zamiast gapic sie na znane z pocztowek obrazki, lepiej zajrzec za kotary nadsekwanskich paryzan. A biedni nad Sekwana mieszkaja. (Chocby moja znajoma wegierska hrabina Petneky z XVI dzielnicy i z Renoirem nq sciqnie, "bo Philippe lubi impresjonistow"). Przypatrywac sie mozna dlugo, sciemnia sie bowiem powoli od czwartej do szostej po poludniu. I jest cieplo. Co najmniej cieplo. Dzis po raz pierwszy tej zimy slupek termometru zjechal ponizej 15 stopni.
Dotarlem tak oto po dluzszym czasie do Porte de Versaille, gdzie znajduje sie centrum zarzadzania spotkaniem Taize. Naszych jest 28 tysiecy, Francuzow 20 tysiecy, Wlochow siedem tysiecy, Rumunow zas szesc tysiecy. Wszedzie napisy sa po polsku i tylko ten jezyk slychac, bez wzgledu na sektor narodowy, gdzie skierowalem kroki. Upewniwszy sie, ze nasi potrafia spolonizowac Paryz, udalem sie na "wschod" do domu na spoczynek. "Wschod", bo do mnie jedzie sie ulicami de Vienne, de Bucarest, de St.Petersburg, by zatrzymac sie przed Stalingradem. Sciskam Lobelio :)
|
BednarSzok.pl 1999 - 2006
Pewne prawa zastrzeżone
Pewne prawa zastrzeżone

Objadlem sie. Napchalem sie prazonymi kasztanami. Jak tylko wyszedlem wczoraj z kafejki bardzo zglodnialem i zakupilem rozek z goracymi kasztanami od Hindusa na rogu. Zujac zuchwa i oblizujac palce ruszylem w kierunku Sekwany, by zanac przyjemnosci spaceru.
Jednak kazdy turysta, to kiepski turysta. Cala przyjemnosc polega bowiem wlasnie na tym, by z geba pelna parzacych jezyk kasztanow przechadzac sie wsrod kamienic, swiatyn i palacow miasta.
Za bardzo pozyteczne uwazam korzystanie z autobusow. Sa one wolne, nie da sie ukryc, ale w godzinach zmierzchu w oknach i witrynach pojawia sie feeria barw ujawniajac swiat zza firanek sklepow i mieszkan. Kiedy linia 80 mozoli sie podjezdzajac rue Montaigne po obu stronach mija sie wykwintne domy krawieckie z obsluga w liberii. Kiedy zas wybrac sie barka po rzece, to zamiast gapic sie na znane z pocztowek obrazki, lepiej zajrzec za kotary nadsekwanskich paryzan. A biedni nad Sekwana mieszkaja. (Chocby moja znajoma wegierska hrabina Petneky z XVI dzielnicy i z Renoirem nq sciqnie, "bo Philippe lubi impresjonistow"). Przypatrywac sie mozna dlugo, sciemnia sie bowiem powoli od czwartej do szostej po poludniu. I jest cieplo. Co najmniej cieplo. Dzis po raz pierwszy tej zimy slupek termometru zjechal ponizej 15 stopni.