"BednarSzok" był Niezależnym Internetowym Serwisem Informacyjnym poświęconym Zespołowi Szkół "Bednarska". Działał w latach 1999-2006.
Poniższe informacje prezentowane są wyłącznie dla celów archiwalnych.
Poniższe informacje prezentowane są wyłącznie dla celów archiwalnych.
|
Matylda Temkin: Sytuacja robi się ponura, zaczyna przypominać artykuły z prasy codziennej o gangach terroryzujących miasta i miasteczka, o bezradnych mieszkańcach z tych miejscowości pozbawionych jakichkolwiek szans obrony. Pojutrze, tj. 8 stycznia powinna się odbyć rozprawa z mojego pozwu przeciw trzem osobom z klasy Hakuna matata - Antoniemu, Romanowi i Michałowi o systematyczne naruszanie artykułów 5.2.1 i 5.2.2. Nie wiem, czy wszyscy o tym wiedzą, ale sytuacja w tej klasie wygląda wręcz tragicznie - przede wszystkim dzięki tym trzem osobom z powodu koszmarnego hałasu, tj. gadania, krzykom, chodzeniu po klasie w trakcie lekcji itp., itd. (nie mówiąc już o chamskim, demonstracyjnym lekceważeniu nauczycieli) co druga lekcja nie dociera do uczniów siedzących dalej od nauczyciela. Nie pomagają żadne prośby i uciszanie. Nie dość tego - dziewczęta, którym nie podoba się ta sytuacja są szykanowane, prześladowane, obrzuca się je wyzwiskami typu: ty "pomidorówo", "ździro". Epitet "ladacznica" w ich wykonaniu to już zupełnie kulturalne słowo. Niektóre dziewczęta próbowały walczyć z rozrabiającymi, ale szybko spasowały bojąc się prześladowań. Wrogość między chłopcami, potulnymi i zdominowanymi przez tę trójkę a dziewczynami jest tak duża, że w zasadzie nie ma rozmów między żeńską i męską częścią klasy. Próbowałam walczyć sama jedna, ale po pozwaniu do Sądu, gdy zwaliła się na mnie wrogość dużej części chłopców, gdy nie miałam żadnego wsparcia, ani obrony zarówno ze strony koleżanek, innych kolegów i co najważniejsze - nauczycieli, miałam już tego wszystkiego dosyć i udało mi się załatwić przeniesienie do Parapetu. Nie chciałam już słuchać, że jestem "pomidorówa", czyli oględnie mówiąc - prostytutką, albo dowiadywania się w obecności całej klasy od Antka, że jestem "zdechłym szczurem". Już po przeniesieniu, czyli już po czasie niektórzy nauczyciele przyznają, że byłam zaszczuwana. Do rozprawy zgłosiło się w charakterze świadków z własnej, nieprzymuszonej woli 3 uczniów. W zależności od dysponowania czasem ma być też 2 nauczycieli. Świadkowie mówili, że mają już absolutnie dosyć sytuacji w klasie i że chcieliby z tym coś zrobić. Jednak WSZYSCY ŚWIADKOWIE-uczniowie SIĘ WYCOFALI dwa dni przed rozprawą !!! Nie wierzą, że rozprawa cokolwiek da, nie wierzą że dyrekcja poradzi sobie z tymi uczniami. Chcieliby się ich pozbyć, ale wiedzą, że mimo wszystko przez trzy następne lata będą z nimi w jednej klasie i decydując się być świadkami będą mieli przez to jeszcze większe niż dotychczas piekło. Nie wierzą, bo już się sparzyli - Rada Pedagogiczna na początku grudnia wydała opinię, gdy w klasie było bardzo źle, gdy działo się coraz gorzej, że sytuacja w klasie właśnie się poprawia... Oznacza to brak zaufania do szkoły, do kierownictwa, że potrafi skutecznie obronić przed brutalnymi, złośliwymi, chamskimi uczniami. Oznacza to niewiarę, że możliwe jest w tego typu klasie stworzenie sympatycznej i zgodnej atmosfery. Oznacza, że łobuzy w tej szkole, przynajmniej chwilowo są górą i mogą czuć się bezkarni. Być może ci którzy się wycofali mają rację. Że faktycznie nie ma nadziei na poprawę sytuacji. Skoro nawet nauczycielka z Raszyńskiej mówi mi, że po przejściu do Parapetu już nie powinnam zawracać sobie głowę pomaganiem uczniom z poprzedniej klasy, że skoro tamci się boją, to nie powinnam ich bronić, że powinnam dać spokój i wycofać się z rozprawy... Fatalnie byłoby gdyby ona miała rację. Ale z drugiej strony, czy w końcu za to wszystko nie zapłacę swoją głową?
|
BednarSzok.pl 1999 - 2006
Pewne prawa zastrzeżone
Pewne prawa zastrzeżone
