"BednarSzok" był Niezależnym Internetowym Serwisem Informacyjnym poświęconym Zespołowi Szkół "Bednarska". Działał w latach 1999-2006.
Poniższe informacje prezentowane są wyłącznie dla celów archiwalnych.
 
Szukasz oficjalnej strony Bednarskiej? www.bednarska.edu.pl
04.09.2026, imieniny Dalii, Idy, Rocha
BednarSzok >> Sejm chce badań moczu, pomagać uchodźcom i żeby nikt nie chodził głodny

Newsy


Sejm chce badań moczu, pomagać uchodźcom i żeby nikt nie chodził głodny
by A & L [25.04.2004]
[Sejm]Środowe posiedzenie sejmu otworzyła debata nad dwoma projektami uchwał zgłoszonymi przez Piotra Laskowskiego, adresowanymi do Walnego Zgromadzenia członków Towarzystwa Przyjaciół I SLO i stanowiącymi wyraz woli Sejmu w dwóch ważnych sprawach, w których Walne Zgromadzenie podejmować będzie decyzje.
Sejm poparł ideę ubiegania się przez Towarzystwo o status organizacji pożytku publicznego oraz poparł projekt Komisji Stypendialnej, dotyczący liczby miejsc bezpłatnych w Szkole.
Referując zgłoszone przez siebie projekty Piotr Laskowski podkreślił, że ich istotą jest opowiedzenie się za pewną wizją szkoły - tą samą wizją, która zawarta jest w dokumencie "Idee wychowawcze I SLO". Chodzi o szkołę, dla której najważniejsze nie są wyniki w rankingach, ale możliwość pomagania osobom, które tej pomocy potrzebują. Ubieganie się przez Towarzystwo o status organizacji pożytku publicznego ułatwi tworzenie takiej Szkoły.
W dyskusji posłanki Maria Jackl i Magdalena Nowicka przedstawiały punkt widzenia Zarządu Towarzystwa. Mówiły o tym, że stanowisko Zarządu jest zbieżne z propozycjami przedstawionymi w obu projektach, różniąc się jedynie w szczegółach. Posłanka Maria Jackl podkreślała także, iż obowiązkiem Zarządu jest dbanie o finansowe bezpieczeństwo szkoły. W imię tego bezpieczeństwa Zarząd chciałby ustalić liczbę miejsc bezpłatnych na nie więcej niż 21, zagwarantować, że nie będzie miejsc bezpłatnych w (drogich) klasach z maturą międzynarodową oraz uregulować liczbę i wysokość przyznawanych stypendiów.
Jednak z wypowiedzi kolejnych posłów, zabierających głos w dyskusji, wynikało, że te "szczegóły" w rzeczywistości przesądzają o istocie sprawy. Posłowie podkreślali, że miejsca bezpłatne są naprawdę bezpłatne - przyjęcie do szkoły kilku osób, które są zwolnione z czesnego, nie obciąża budżetu w żaden sposób. Jak powiedziała pani Dyrektor Krystyna Starczewska: chodzi o to, żeby się trochę posunąć i zrobić miejsce (przeciwko takiemu stwierdzeniu protestowała posłanka Maria Jackl utrzymując, że każdy kolejny uczeń, zwłaszcza w klasach IBO, zwiększa koszty szkoły). Obydwa projekty uchwał poparło wielu posłów ze stanu rodzicielskiego. Posłowie-rodzice podkreślali, że właśnie idea szkoły była dla nich ważna, kiedy decydowali się przysyłać tu swoje dzieci.
Podkreślano także, że nie można wyłączać klas z maturą międzynarodową z systemu przyznawania miejsc bezpłatnych. Pani Dyrektor Starczewska opowiadała o projekcie, który chciałaby móc zrealizować właśnie w klasach IB - chodziłoby o przyjmowanie do każdej z tych klas dwojga dzieci tybetańskich. Tybetańczycy - podkreślała Pani Dyrektor - to dziś może najnieszczęśliwszy naród świata. Pomagając im, będziemy mogli chociaż częściowo odwdzięczyć się za to, co swego czasu robił dla Polaków patron naszej szkoły.
Na wysuwane przez panią Nowicką i panią Jackl argumenty o bezpieczeństwie finansowym odpowiadano także, że jeśli Towarzystwo uzyska status organizacji pożytku publicznego, każdy będzie mógł przekazać na rzecz szkoły 1% ze swoich podatków - wielu posłów-rodziców deklarowało, że zrobią to bardzo chętnie.
Z całej dyskusji jasno wynikało - a potwierdziły to potem wyniki głosowań - że większość posłów popiera obydwa projekty uchwał. Piotr Laskowski i Dyrektor Starczewska przedstawili jeszcze jeden argument na rzecz tych projektów: opowiedzieli, jakie problemy wiążą się z tym, że Zarząd stara się ograniczać liczbę miejsc bezpłatnych. Otóż jakiś czas temu zatrzymano na polskiej granicy grupę uchodźców z Chin. Dorosłych odesłano z powrotem do ChRL, w Polsce pozostało dwoje dzieci, które Krystyna Starczewska przyjęła do szkoły. W pewnym momencie Krystyna Starczewska została poinformowana, że Komisji Stypendialnej pieniędzy na stypendia dla tych dzieci starczy do końca kwietnia. Ponieważ Zarząd nie zgodził się na to, żeby ta dwójka dzieci uczęszczała do szkoły bezpłatnie, Krystyna Starczewska była zmuszona osobiście zebrać wśród swoich znajomych pieniądze na czesne dla dwójki uchodźców.
Posłowie byli poruszeni - posłanka Marta Ługowska powiedziała, że pracuje w tej szkole dlatego, że jest to instytucja, która zawsze pomagała potrzebującym - "Jeśli nie można było po prostu przyjąć do szkoły dwojga Chińczyków, w tak skrajnej sytuacji, to pora umierać". Posłowie-rodzice wyrazili oburzenie, że postawiono Dyrektor Starczewską w takiej sytuacji.
Sejm przyjął obydwie uchwały bez żadnych poprawek. Uchwała o poparciu dla projektu zwiększenia liczby miejsc bezpłatnych została przyjęta przy 40 głosach "za" i 7 "wstrzymujących się", uchwała o pożytku publicznym została przyjęta jednogłośnie. (Anna Dzierzgowska)

Po krótkiej przerwie odbyła się dalsza część posiedzenia, podczas której posłanka Jasińska (u) przedstawiła swój projekt zmian w rozkładzie dzwonków na obu Terytoriach. Posłanka proponowała żeby 15. i 30. minutowa przerwa odbywała się o godzinę lekcyjną później niż dotychczas (odpowiednio po piątej i szóstej lekcji). Argumentowała, że wiele klas na Raszyńskiej kończy zajęcia po szóstej lekcji i przy takiej zmianie mogły by pójść do domu 20 minut wcześniej, a dodatkowo w tej chwili długa przerwa wypada w środku dwugodzinnego bloku przedmiotowego co zdaniem Kasi negatywnie wpływa na proces nauczania. Licznie zgromadzone posłanki ze stanu rodzicielskiego wyrażały obawę czy przez te zmiany dzieci nie będą chodzić głodne, a poseł Krzyś Pacewicz (u) przypomniał, że duża przerwa w środku dnia jest potrzebna do regeneracji przed dalszymi lekcjami. Próbę pogodzenia oby stron podjął poseł Maciej Kacymirow (u) proponując, żeby piętnastominutową przerwę pozostawić po czwartej lekcji, a przesunąć tylko trzydziestominutową, dzięki czemu ani jedna ani druga nie przecinała by bloku przedmiotowego, a osoby które wcześniej robią się głodne mogły by zjeść na tej pierwszej (z tym argumentem nie zgodził się poseł Alek Temkin (u) twierdzący, że nie wyobraża sobie zjedzenia całego drugiego dania podczas piętnastominutowej przerwy, a zdaniem Alka zupy w naszej szkole są bardzo chude). W końcu Sejm postanowił powołać specjalną komisję pod przewodnictwem Kasi Jasińskiej, która przeprowadzi sondę wśród uczniów i przedstawi jej wyniki na kolejnym posiedzeniu.
Następnie już tradycyjnie Sejm zajął się sprawą badań moczu. W związku z pojawiającymi się wątpliwościami co do prawa dyrekcji do przeprowadzenia piątkowych badań Sejm ogromną większością głosów uznał że dyrekcja nie złamała "zalecenia apelu wystosowanego przez posłanki i posłów 5 kwietnia 2004". Już po tym głosowaniu swoje oświadczenie przedstawiły osoby, które zbierały podpisy pod listem protestującym przeciwko piątkowym badaniom. Podtrzymując swoją opinię co do samych badań przeprosiły za zawarte w liście krzywdzące sugestie, że decyzja dyrekcji była celowym zamachem na szkolną demokrację, podczas gdy, jak przyznali sygnatariusze oświadczenia, był to "błąd popełniony w dobrej wierze". Jednocześnie zaprotestowali przeciwko uniemożliwieniu im przez Marszałka wypowiedzenia się przed głosowaniem i poparcia swoich tez argumentami. Wąpliwości co do zasadności przeprowadzia badań moczu przed ostatecznymi decyzjami Sejmu zgłaszała również przewodnicząca komisji ds. testów Natalia Dobber, która następnego dnia napisała do dyrekcji list w którym dokładnie wytłumaczyła swoje motywy.
Kolejny raz powróciła sprawa badań nauczycieli, tym razem swoje wątpliwości zgłaszali rodzice. najpoważniejszą z nich było zagrożenie ze strony sądu pracy, ale Sejm przekonany o swoich racjach postanowił podtrzymać decyzję o badaniu obu stanów.
Sejmowa komisja ds. Testów przedstawiła swój projekt ustawy o badaniach moczu. Po dyskusji Sejm zadecydował o wywieszeniu listy z nazwiskami tych uczniów i nauczycieli, którzy nie zgodzili się na testy i osobnej listy tych, którzy taką zgodę wyrazili (w poprzedniej wersji dyrektor miał taką możliwość, ale nie musiał z niej skorzystać). "Proszę się nie łudzić, że [testy] przyniosą jakiekolwiek efekty, jeśli informacje kto poddał się badaniu będą tajne. To kluczowy punkt" - grzmiał przed głosowaniem poseł Andrijew (r). Pozostawiono w całości punkt 3 na mocy, którego Dyrektor będzie informować rodziców o decyzji dziecka, które odmówiło poddania się badaniu, oraz punkt 5 omawiający procedury na wypadek pozytywnego wyniku testu. Dodano punkt 6 nakazujący dyrekcji przygotowanie przejrzystych procedur losowania, które będą znane uczniom i nauczycielom. Punkt 2 o pozywaniu odmawiających badania do sądu i punkt 4 o badaniu wszystkich nowych uczniów i nauczycieli zostały wykreślone.
Za całością ustawy głosowało 30 posłów, 2 było przeciw, a 4 się wstrzymało.
Czyżby koniec zawieruchy wokół testów?
Aktualizacja: "BednarSzok" przygotował diagram obrazujący jak teraz będą wyglądać procedury testów na obecność narkotyków w moczu. (Ludwik Trammer)