"BednarSzok" był Niezależnym Internetowym Serwisem Informacyjnym poświęconym Zespołowi Szkół "Bednarska". Działał w latach 1999-2006.
Poniższe informacje prezentowane są wyłącznie dla celów archiwalnych.
 
Szukasz oficjalnej strony Bednarskiej? www.bednarska.edu.pl
01.09.2026, imieniny Belindy, Bronisza, Idziego
BednarSzok >> Walne Zgromadzenie czyli 20 razy tak

Newsy


Walne Zgromadzenie czyli 20 razy tak
by Ludwik [03.10.2004]
Nowe władze
Podczas czwartkowego Walnego Zgromadzenia Towarzystwa Przyjaciół ISLO (organizacji będącej właścicielem wszystkich naszych trzech Szkół) przeprowadzono niemal 20 jawnych głosowań i za każdym razem większość z 147 obecnych głosowała na "tak". Głównym powodem zwołania Zgromadzenia była konieczność wybrania nowych władz Szkoły po tym jak poprzednie zostały odwołane przed upływem pełnej kadencji podczas poprzedniego Walnego Zgromadzenia. Z nowym składem władz szkoły można zapoznać się klikając tu. Wszyscy kandydaci do nowego ciała - Rady Programowej wypowiedzieli się za społeczną misją Szkoły, bo jak ujął to Mikołaj Chylak "ta szkoła zawsze taka była i taka jest, więc nie wyobrażam sobie Bednarskiej, która miała by jakiś inny kurs".

Ile Szkoła ma pieniędzy?
Pełnomocnik Zarządu pani Maria Jackl udzieliła zebranym informacji o sytuacji organizacyjnej i finansowej Szkół. Przegłosowany na poprzednim posiedzeniu nowy statut oraz wniosek o rejestrację Towarzystwa jako instytucji pożytku publicznego zostały złożone w sądzie, ale ten przed zatwierdzeniem ich zażądał dodatkowych dokumentów, więc procedura przeciąga się.
Zgodnie z nowym statutem przeprowadzono podział majątku między szkoły. Środki trwałe (materialne) rozdzielono według lokalizacji, a pieniądze (w tym fundusz ulg i zwolnień) według liczby uczniów. Tak więc na konto liceum przy Bednarskiej przelano 125 000 złotych, a na konto gimnazjum przy Raszyńskiej 120 000 złotych. Liceum przy Raszyńskiej na razie nie otrzymało oddzielnych środków, bo proces jego rejestracji nie został jeszcze zakończony i formalnie jest nadal częścią liceum przy Bednarskiej. Już po tych operacjach 27 września (czyli po wypłatach pensji, ale przed wpłynięciem większości pieniędzy z czesnego za październik) na koncie liceum znajdowało się 223 868 złotych, gimnazjum 224 106 złotych, a Towarzystwa 35 614 złotych. Podział dotyczy także nauczycieli, którzy nie są już zatrudniani przez Towarzystwo, tylko przez poszczególne Szkoły.

Więcej u dłużników niż na koncie
W związku z pytaniami rodziców o wysokość długów wynikających z niewpłaconego czesnego pani pełnomocnik Zarządu poinformowała, że od ostatniego posiedzenia (na którym długo debatowano jak należy je efektywnie ściągać) zadłużenie rodziców wobec szkoły... wzrosło. W tej chwili w samym liceum wynosi 230 000 złotych, a w gimnazjum jest "conajmniej takie samo, jeżeli nie większe". Ma to mieć związek z rozdziałem Szkół i zawieszeniem działania centralnego programu szczegółowej rejestracji długów. Teraz (zdaniem Zarządu) Szkoły powinny same zajmować się swoimi dłużnikami, ale jak widać nie były na to do końca przygotowane.

Nowi dyrektorzy i ksero
Później nastąpiła prezentacja dyrektorów. Najdłużej prezentowała się nowa dyrektor Krystyna Starczewska. Oświadczyła między innymi "bardzo się cieszę z tego, że mogę się zająć jedną szkołą i poświęcić czas na rozmowy z uczniami. Mogę obiecać panu dyrektorowi Wróblowi, z którym świetnie się współpracuje, że będziemy przysyłać do liceum przy Bednarskiej coraz lepiej wykształconych uczniów". Podkreśliła również doskonałe kontakty między dyrektorami w ramach federacji Szkół. Natomiast sam dyrektor Wróbel był przy tej okazji pytany przez rodziców o jego zakaz dotyczący ksero i obiecał udoskonalić ten system.

Podwyżka czesnego... dobrowolna?
Na wniosek Jana Wróbla do porządku obraz wprowadzono punkt dotyczący podwyższenia czesnego. Dyrektor liceum tak argumentował swój pomysł: "Większość naszych nauczycieli jest drastycznie niedopłacana. Większość z nich zarabia tyle samo co kilka lat temu. Wydaje się więc oczywiste, że trzeba czesne zwiększyć, bo zwiększyły się nauczycielskie wydatki. Jestem za tym żeby podwyższyć pensje wychowawcą i tym nauczycielom, którzy mają najlepsze wyniki. Część nauczycieli na Bednarskiej zasługuje na dużą podwyżkę. Dziesięć lat temu nasze pensje były atrakcyjniejsze od pensji w innych szkołach. Teraz już tak nie jest". Wtórowała mu część rodziców - "Ta szkoła stoi tym, że uczą w niej wspaniali nauczyciele i coś im się z tego tytułu należy" - mówiła Magdalena Łazarkiewicz. Zgodnie z pomysłem dyrektora Wróbla należało by wprowadzić dobrowolną podwyżkę czesnego dla bogatszych rodziców tak żeby opłaty były zróżnicowane według chęci i możliwości finansowych rodziców. Projekt ten poparli wszyscy dyrektorzy i został skierowany do rozpatrzenia przez Zarząd pomimo, że pełnomocnik Zarządu Maria Jackl przypomniała, że podobny pomysł jest już realizowany - "apele o wpłacanie wyższego czesnego były kierowane od dawna. Na te apele odzew był, ale ograniczał się do kilku osób". Wszystko wskazuje na to, że oprócz wprowadzenia pomysłu dyrektora Wróbla Zarząd będzie musiał podwyższyć również kwotę obowiązkowego czesnego.

Nie dla dzieci nauczycieli, tak dla rodzeństw
Janusz Fiett (były nauczyciel, mąż wicedyrektor Doroty Fiett) zgłosił wniosek o zlikwidowanie zniżek czesnego dla dzieci nauczycieli (wyłączając te, które chodzą już do naszej Szkoły) tłumacząc, że "posiadanie rodziców jako nauczycieli lub kolegów nauczycieli nie jest rzeczą najlepszą i może powodować rożne problemu" oraz, że "dziecko chodzące do szkoły swojego rodzica jest w sytuacji dyskomfortowej", więc nie ma powodu żeby do takiej sytuacji zachęcać. Podkreślił, że żadne z jego dzieci na pewno nie będzie chodzić na Bednarską. Osoby wypowiadające się przeciw temu projektowi twierdziły, że Bednarska jest nie tylko szkołą, lecz swego rodzaju społecznością, a zniżki dają odczuć nauczycielom, że są doceniani. Zwracano również uwagę, że nauczyciele poświęcający wiele czasu cudzym dzieciom, często kosztem własnych, nie byli by w komfortowej sytuacji wiedząc, że ich dzieci nie mają szans (przy nauczycielskich zarobkach) się tu uczyć.
Drugim, powiązanym z pierwszym, pomysłem pana Fietta jest wprowadzenie zniżek dla rodzeństw. Uczeń otrzymywał by po 25 punktów procentowych zniżki za każde starsze rodzeństwo uczące się aktualnie w Szkole i po 10 punktów procentowych za każde starsze rodzeństwo, które już ukończyło Szkołę (czyli w wypadku piątki rodzeństwa aktualnie chodzącego do Szkół Towarzystwa tylko najstarsze dziecko płaciło by pełną kwotę czesnego, a najmłodsze uczyło by się całkowicie za darmo). Ten pomysł został z kolei przyjęty sceptycznie z uwagi na to, że zdaniem niektórych wypowiadających się nie ma sensu udzielać zniżek wielodzietnym, ale bogatym rodzinom, a zniżkami dla rodzin biednych zajmuje się już komisja stypendialna. Oba projekty zostały przekazane do rozpatrzenia przez Zarząd.

Kto winny?
Niestety Walne Zgromadzenie nie upłynęło wyłącznie na rzeczowych dyskusjach. Od samego początku odbywało się w atmosferze wzajemnych pretensji i oskarżeń. Na przykład zdaniem części wypowiadających się Towarzystwo mogło by już być organizacją pożytku publicznego gdyby wniosek o to został lepiej napisany.
Później pani pełnomocnik Zarządu twierdziła, że obiecanego na poprzednim posiedzeniu bilansu finansowego nie ma, bo dyrektorzy Szkół nie zdążyli z podziałem majątku między placówki. Dyrektor Krystyna Starczewska z kolei utrzymywała, że nie zdążyli, bo nie przeprowadzono bilansu i dyrektorzy nie wiedzieli co tak naprawdę dzielą.

Czy byłej dyrektor Bednarskiej można zaufać?
Członek poprzedniego Zarządu, Henryk Kozłowski, mówił o "bardzo poważnych" skutkach finansowych "przerwania stosunku pracy z jedną z pracownic" oraz o szkolnym komputerze z danymi osobowymi, który "znalazł się w prywatnych rękach". Okazało się, że chodzi o służbowy komputer byłej dyrektor Magdy Nowickiej, który stał w jej domu, a gdy na skutek konfliktów wewnątrz dyrekcji odeszła został przez nią odkupiony. Informacja ta wywołała na sali niemal chóralny okrzyk - "za ile?". "Nic nie upoważnia mnie do tego żeby o tym mówić. Zresztą nie wiem" - odpowiedziała pełnomocnik Zarządu Maria Jackl. Poinformowała przy okazji, że wszystkie dane z tego komputera zostały skasowane. "Gdzie protokół z usunięcia danych?", "sama deklaracja, że zostały skasowane to mało. Traktuje się nas jak dzieci" - podniosły się głosy. Informację o cenie komputera próbowano uzyskać od obecnej na sali Magdy Nowickiej. "Negocjowałam zasady swojego odejścia z panem prezesem Kurzydłowskim. To pytanie wykracza poza zasady ustawy o ochronie danych osobowych i zasady przyzwoitości. To się robi po prostu żenujące" - odpowiedziała łamiącym się głosem. Atmosferę próbował studzić Piotr Goldstein. "Trochę zaufania. Gdyby pani Magda chciała mogła by w każdej chwili skopiować te dane na płytę i żadne kasowanie dysku by nic nie dało. Znając ją domyślam się, że tego nie zrobiła" - tłumaczył. Poinformował również, że wartość takiego używanego komputera nie przekracza 1 000 złotych.

Rozliczenia
Odchodzący zarząd został oskarżony również o przekroczenie finansowej rezerwy zabezpieczającej, która nie powinna być naruszana przy codziennych wydatkach. "Dlaczego wydano te wszystkie pieniądze?" - denerwowała się Ewa Korulska. Niektórzy z kolei uspokajali, że rezerwa wcale nie została przekroczona.
Pojawiły się nawet głosy żeby nie udzielać odchodzącemu zarządowi absolutorium, okazało się jednak że Zarząd uzyskał je już na poprzednim posiedzeniu. "Żadnej grubej kreski być nie może. Nowy Zarząd musi zacząć od rozliczenia wszystkiego co zrobił Zarząd poprzedni" - zadeklarowała Irena Dzierzgowska przedstawiając swoją kandydaturę do nowego Zarządu. Później wybrano ją przewodniczącą.

Ukradł i zwiał
Wicedyrektor Ewa Korulska poruszyła kolejną kwestię. "Pan kierownik administracyjny popełnił oszustwa administracyjne obciążające nas wszystkich rodziców i z tego co wiem Zarząd w tej kwestii nie zrobił nic" - mówiła. Chodzi o kilka tysięcy złotych, ale jej zdaniem cały czas odkrywane są kolejne nieprawidłowości. Między innymi związane z długami wobec Szkoły, które zwracane przez rodziców trafiały do jego prywatnej kieszeni. "Na posiedzeniu Zarządu było pytanie czy skierować tę sprawę do prokuratury, ale uznaliśmy, że lepiej odzyskać pieniądze od tego pana. W tej chwili sytuacja wygląda tak, że straciliśmy z nim kontakt" - poinformowała pani pełnomocnik Zarządu.

Podstawiony audytor?
Poprzednie Walne Zgromadzenie zasugerowało przeprowadzenie w Szkole audytu finansowego w związku z głosami o nieprawidłowościach w Zarządzie. Na początku tego Zgromadzenia poinformowano, że audyt został już przeprowadzony, ale wyniki jeszcze nie są znane, bo zabrakło kilku podpisów. Bomba wybuchła dopiero pod koniec, gdy już większość osób opuściła salę obrad. Okazało się, że firma audytorska oczekuje od dyrektorów i kilku członków zarządu podpisania się pod oświadczeniem, że nie wiedzą o innych nieprawidłowościach w Szkole poza tymi opisanymi w piśmie pani Nowickiej. Część z nich kategorycznie odmówiła złożenia podpisu twierdząc, że oznaczało by to zgodzenie się z treścią tego pisma. Chodzi o zapis przemówienia, które była już pani dyrektor wygłosiła podczas posiedzenia komisji poprzedniego Walnego Zgromadzenia. Na jedenastu stronach wylicza w punktach swoje zarzuty i żale pod adresem Krystyny Starczewskiej. Ta ostatnia uważa je za "zbiór oszczerstw" i również odmówiła podpisania się pod oświadczeniem od firmy audytorskiej. "Wszystko wskazuje na to, że ten audyt nie był w rzeczywistości audytem. To była jakaś firma, nie wiadomo w jaki sposób wybrana, której kazano sprawdzić te obrzydliwe pismo pani Nowickiej" - denerwował się Jaś Piotruś Laskowski.

Dyrektor zaskoczony, rodzice przerażeni
Dyrektor Jan Wróbel, który dwa tygodnie wcześniej w wywiadzie dla BednarSzoku mówił "[Po Walnym Zgromadzeniu] spodziewam się tego co jest zapisane w programie tego zebrania. To znaczy ustąpienia jednego zarządu, wyboru następnego zarządu, trochę oklasków dla pani Krystyny Starczewskiej i pozostałych dyrektorów szkół prowadzonych przez Towarzystwo, bo nam się te oklaski należą i pójście do domu koło godziny dwudziestej" przez cały czas próbował ratować sytuację. Przyznał, że historia odchodzącego Zarządu jest "barwna", ale apelował aby zająć się najbliższą przyszłością, a przeszłość pozostawić w kompetencji Nowego Zarządu. Natomiast rodzice wyglądali na przerażonych i zdezorientowanych. "My rodzice mamy poczucie, że panuje tu totalny chaos. To burzy nasze elementarne poczucie bezpieczeństwa i zaufanie do tej instytucji. Dzieje się tu coś bardzo niedobrego. Tracę zaufanie, że moje pieniądze są w sposób racjonalny zagospodarowywane" - mówiła jedna z przybyłych mam.

Koniec

Nowy Zarząd zapowiedział większą przejrzystość swoich działań.
Walne Zgromadzenie zakończyło się po godzinie pierwszej w nocy.
Niebo było jakieś szare.